Kontrowersje w meczu Brentfordu z Manchesterem City wstrząsnęły fanami futbolu. Czy sędziowskie pomyłki zadecydowały o wyniku, czy też mistrzowie Anglii po prostu pokazali swój charakter i umiejętności? Jedno jest pewne, "Pszczoły" czują się mocno pokrzywdzone, a trener Thomas Frank nie kryje swojego oburzenia.
"Jak to nie był karny?" - Sędziowskie kuriozum w 71. minucie
Najwięcej emocji wzbudziła sytuacja z 71. minuty, gdy mecz wciąż wisiał na włosku przy stanie 1:0 dla Manchesteru City. Kevin Schade znalazł się na ziemi po starciu z Matheusem Nunesem, ale sędzia Michael Salisbury zignorował protesty graczy Brentfordu, a sędzia VAR James Bell nie zdecydował się interweniować. Decyzja ta zszokowała ławkę rezerwowych "Pszczoły", które straciły szansę na wyrównanie w momencie narastającej presji.
Myślałem, że sytuacja z Kevinem Schade w drugiej połowie była rzutem karnym. To było naprawdę rozczarowujące, powiedział Andrews w rozmowie ze Sky Sports. Później dodał na konferencji prasowej:
W jakim świecie on pada, chyba że doszło do kontaktu, jest dla mnie niepojęte. Bo był gol, który mógł nas doprowadzić do remisu 1:1. Tego właśnie nie potrafię zrozumieć. Usłyszałem komentarz: niewystarczający kontakt. Ale ktoś tak szybki jak Kevin Schade, z oczami skierowanymi na bramkę, nie wiem, jakiego kontaktu szukał [sędzia]. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, jak szybki jest Kev i charakter tej sytuacji.
Czy Bernardo Silva powinien wylecieć z boiska?
To jednak nie tylko kontrowersje związane z rzutem karnym wzbudziły gniew przyjezdnych. Kapitan Manchesteru City, Bernardo Silva, zobaczył żółtą kartkę po gorącej wymianie zdań z Nathanem Collinsem, gdzie portugalski pomocnik wydawał się uderzyć nogę przeciwnika, leżącego na ziemi. Pomimo agresywnego charakteru starcia, Silva pozostał na boisku, aby pomóc swojej drużynie w trudnej drugiej połowie. Kapitan Brentfordu uważa, że brak czerwonej kartki pozwolił City odzyskać pewność siebie i ostatecznie odskoczyć z wynikiem.
"Pszczoły" były również przekonane, że Matheus Nunes powinien zobaczyć czerwoną kartkę znacznie wcześniej w trakcie spotkania. Schade wyszedł na czystą pozycję i wydawało się, że został faulowany przez prawego obrońcę City, ale sędzia uznał zagranie za legalne. Powtórki wskazały na minimalny kontakt z piłką, co prawdopodobnie uratowało byłego gracza Wolves przed czerwoną kartką za pozbawienie przeciwnika oczywistej okazji do zdobycia bramki.
Andrews podszedł pragmatycznie do tego konkretnego incydentu, przyznając:
Pierwsza sytuacja z pierwszej połowy, nie widziałem jej ponownie. Trenerzy powiedzieli, że mógł być trochę kontaktu z piłką. Jeśli tak, to w porządku.Ekspert i były obrońca City, Micah Richards, zgodził się, że margines błędu był minimalny, sugerując, że Nunes miał
wielkie szczęście, że uniknął kary w momencie, który mógłby całkowicie zmienić przebieg meczu.
Mimo sędziowskiej zawieruchy, City pokazało swoją zabójczą skuteczność pod koniec spotkania, zapewniając sobie utrzymanie w odległości dwóch punktów od lidera ligi, Arsenalu. Jeremy Doku przełamał impas, a następnie Erling Haaland i Omar Marmoush dodali kolejne bramki, ustalając wynik. Zwycięstwo utrzymuje "domowych zdobywców potrójnej korony" Pepa Guardioli w walce o najwyższe cele, choć obóz Brentfordu będzie uważał, że wynik nie oddaje w pełni historii meczu zdominowanego przez marginalne decyzje. Matheus Nunes faktycznie dotknął piłkę zaledwie mikroskopijnie przed faulem na Schade.


