Chelsea znów potknęła się na własnym boisku, tym razem remisując 1:1 z zamykającym tabelę Burnley. Choć nadzieję na zwycięstwo odebrał im gol w 93. minucie, to już wcześniej pojawiły się sygnały, że coś jest nie tak. Wesley Fofana wyleciał z boiska, a w kluczowym momencie popełniono fundamentalny błąd, który wzbudził gorącą dyskusję wśród ekspertów. Czy to tylko chwilowe potknięcie, czy symptom głębszych problemów?
Błąd, który kosztuje punkty – czyli o głupocie w kluczowych momentach
Dyskusja wybuchła po tym, jak Robert Sanchez, bramkarz Chelsea, w 85. minucie meczu, zamiast zachować się rozsądnie, popełnił coś, co niektórzy nazwali "głupim" błędem. Po przejęciu piłki, zamiast ją po prostu przytrzymać, co dałoby drużynie cenne sekundy i pozwoliło na uspokojenie gry, Sanchez zdecydował się na szybkie wznowienie akcji. Celował w stronę Joao Pedro, który jednak zmagał się z bólem mięśni i nie był w stanie dopędzić piłki. To otworzyło drogę dla rywali, którzy błyskawicznie znaleźli się w dogodnej sytuacji.
Były piłkarz, O'Hara, wyraził swoje zdziwienie na antenie talkSPORT: „Ile lat ma Robert Sanchez? Nie jest przecież młody, prawda? Ma spore doświadczenie. W 85. minucie piłka trafia do niego. Wszystko, co musisz zrobić, to upaść na ziemię i ją przytrzymać.” Kiedy zapytano go, co konkretnie zrobił Sanchez, O'Hara odpowiedział: „Wykopał ją prosto do zawodnika Burnley, i oni znów byli przy piłce! Zrobił to dwa razy. Patrzę na niego i myślę sobie: „Co on wyprawia?” To nie jest kwestia wieku, to jest kwestia głupoty!” Zarówno O'Hara, jak i jego kolega po fachu, Cundy, zgodzili się, że Sanchez powinien był zagrać na czas. Cundy dodał: „Złap piłkę, upadnij, zabij zegar. On wykopuje ją do Joao Pedro, który ledwo się rusza z powodu skurczu. Co on zrobi, gdy ją dostanie? To jest sytuacja 3 na 1.”
O'Hara kontynuował: „Trzymasz piłkę, upadasz, podnosisz drużynę, a potem kopiesz ją w róg, prawda? W ten sposób tracisz dwie minuty. Te rzeczy, właśnie te, to jest powód, dla którego Chelsea jest cały czas taka absurdalna.”
Remis, który boli – gdy brak koncentracji kosztuje punkty
Ten remis z dziewiętnastą w tabeli drużyną Burnley, po wcześniejszym wycieku punktów z Leeds, gdzie Chelsea prowadziła 2:0, a rywale wywieźli remis, pokazuje, że coś niedobrego dzieje się w zespole. Trener Rosenior otwarcie przyznał, że „podpalili cztery punkty w dwóch domowych meczach”. Po pierwszej bramce, jak sam zauważył, zabrakło „przebojowości” i „zbyt bezpiecznej gry w posiadaniu piłki”. Według niego, to po prostu „nie jest wystarczająco dobre dla klubu tego kalibru, żeby powiedzieć, że byliśmy lepszą drużyną. Musimy wygrywać mecze. Wiem, jaka jest odpowiedź i zajmiemy się tym w ciągu tygodnia.”
Rosenior wskazał na powtarzające się problemy: „Jest zbyt wiele sytuacji, nawet w moim czasie tutaj, kiedy traciliśmy bramki z momentów braku koncentracji, braku odpowiedzialności. Wyjazd do Wolves, wyjazd do Crystal Palace, Leeds u siebie, dzisiaj. Drużyny, które wygrywają tytuły, wygrywają mecze 1:0, nawet gdy nie grają najlepiej. Dzisiaj powinno być przynajmniej 1:0.”
Szczególnie bolesny był gol dla Burnley. Rosenior przyznał, że „przypisane zadanie zostało pominięte. Zadanie – zadanie krycia – nie zostało wykonane. Wiemy, że Flemming jest najlepszym graczem w powietrzu w ich zespole. I był zawodnik, którego nie… nie jestem tutaj po to, by rzucać zawodników pod autobus, zawsze będę chronił moich graczy, zajmę się tym w ciągu tygodnia. Był zawodnik, któremu przypisaliśmy ten obowiązek, a on krył niewłaściwego gracza.”
Bramkarz Chelsea, Robert Sanchez, popełnił błąd, który można określić jako niepotrzebne ryzyko w końcówce meczu, co otworzyło drogę do wyrównania.


