Wszystkie aktualności

LAFC vs Inter Miami: Bouanga błyszczy, Messi w cieniu

22 lutego 2026 07:00 1 godz. temu
LAFC vs Inter Miami: Bouanga błyszczy, Messi w cieniu
Źródło: goal.com

LAFC rozpoczęło sezon od imponującego zwycięstwa nad Interem Miami. Denis Bouanga zdeklasował Lionela Messiego, a Son Heung-Min nadał ton grze. Oto ocena zawodników.

Witajcie na murawie, gdzie sezon 2024 wystartował z przytupem, a LAFC pokazało, że zmiana trenera to nie tylko kosmetyka, ale realna siła! W starciu z Interem Miami, mistrzem z poprzedniego sezonu, doszło do prawdziwej demolki, w której zabrakło miejsca na sentymenty.

Bouanga przyćmiewa Messiego – kto powiedział, że przyszłość należy do młodych?

Inter Miami, drużyna, która wydawała się wzmocniona i gotowa na obronę tytułu, weszła w sezon z nowymi nabytkami, takimi jak Germán Berterame i Dayne St. Clair. Jednak LAFC, z niemal niezmienionym atakiem, postawiło na zgraną chemię między Son Heung-Minem a Denisem Bouangą, by zmiażdżyć przyjezdnych. Choć Miami kontrolowało posiadanie piłki w pierwszej połowie, ich dominacja okazała się iluzoryczna. Los Angeles cierpliwie czekało na błędy, karząc rywali w kontratakach. Ta taktyka okazała się strzałem w dziesiątkę. LA stworzyło większość okazji, oddając 11 strzałów, z czego trzy celne, podczas gdy Miami zdołało oddać tylko trzy próby, z których tylko jedna wymagała interwencji bramkarza.

Son Heung-Min nadał ton spotkaniu już od pierwszych minut, niemal otwierając wynik po zaledwie sześciu minutach gry. Niestety, Koreańczyk zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału, co pozwoliło bramkarzowi Miami, St. Clair, na skuteczną interwencję. Jednak to tylko odroczyło jego triumf. Trzydzieści minut później Son wziął sprawy w swoje ręce. Perfekcyjnie wykonany pressing na Rodrigo De Paulu doprowadził do utraty piłki przez Miami wysoko na ich połowie. Son błyskawicznie ruszył do przodu, posyłając precyzyjne podanie do wbiegającego w pole karne Davida Martineza. Młody, 20-letni zawodnik, zachował zimną krew i pewnie pokonał St. Claira, zdobywając pierwszą bramkę. Tuż przed przerwą Martinez miał szansę podwyższyć prowadzenie, ale jego sytuacja sam na sam zakończyła się minimalnym strzałem obok lewego słupka.

Druga połowa rozpoczęła się od agresywnej gry Interu Miami, jednak pomoc LAFC stanęła na wysokości zadania. Amerykański reprezentant Timmy Tillman zainicjował kontratak, znajdując biegnącego Bouangę, który podwyższył prowadzenie LAFC. Po zejściu Sona z boiska w końcówce drugiej połowy, Bouanga dołożył jeszcze jedno trafienie, asystując Nathanowi Ordazowi, który przypieczętował zwycięstwo 3-0. To był imponujący występ całego zespołu, który pokazuje, że nowo promowany trener Marc Dos Santos z sukcesem rozpoczął swoją przygodę z LAFC.

Kto zasłużył na uznanie? Analiza indywidualna

Hugo Lloris nie był często testowany, interweniując trzykrotnie, ale jego doświadczenie i spokój były nieocenione. Utrzymywał organizację defensywy i pewnie operował piłką.

Nie wniósł wiele do gry ofensywnej ani defensywnej, ale przede wszystkim zagrał bezbłędnie, co jest kluczowe.

Zaliczył pięć kluczowych wybić, pomagając neutralizować ataki Miami. Solidny występ 28-latka.

Lider defensywy pod względem liczby odbiorów, z ośmioma udanymi akcjami defensywnymi. Stworzył niezawodny duet z Tafari w obronie.

Był lepszym z dwóch bocznych obrońców, choć to nie było wielkie osiągnięcie.

Najspokojniejszy z silnego tercetu pomocników. Delgado nie błyszczał w grze podaniami, w czym zazwyczaj jest mocny, ale zanotował kilka ważnych interwencji w defensywie.

Jego pressing i determinacja doprowadziły do kluczowej bramki Bouangi. Tillman i Eustáquio dominowali na całym boisku, skutecznie tłumiąc ataki Miami w kluczowych momentach.

Kanadyjczyk nie zaliczył asysty ani bramki, ale był równie skuteczny w pomocy jak jego koledzy z Konfederacji. Był wszędzie, co ewidentnie frustrowało zespół Javiera Mascherano.

Błyszczał w pierwszych 10 minutach, dryblując obrońców, po czym nieco wycofał się z gry w pierwszej połowie. Zrekompensował to w drugiej części meczu. Gracz z Gabonu z łatwością przedostawał się w pole karne i był bezlitosny, gdy otrzymywał piłkę od Tillmana. LAFC nie może pozwolić sobie na stratę Bouangi, który wciąż jest łączony z odejściem z klubu. Jego asysta przy bramce Ordaza była majstersztykiem.

Był kluczowy dla wszystkiego, co LAFC robiło w ataku, choć będzie żałował niewykorzystanej sytuacji z pierwszych sześciu minut. Jego asysta do Martineza była jednak znakomita. Mecz zakończył bez bramki, a jego frustracja po zmianie przez nowego menedżera Marca Dos Santosa była widoczna. Ale bramki z pewnością przyjdą.

Martinez pokazał w 67 minutach wszystko, co czyni go ekscytującym, ale i frustrującym zawodnikiem. Po niemal niewidocznym początku, w ciągu kilku minut minął trzech obrońców i zdobył bramkę. Następnie ponownie zniknął z pola widzenia, zanim został zmieniony. To kluczowy sezon dla gracza, na którego Czarne i Złote mają wielkie nadzieje.

Wszedł na boisko na zaledwie cztery minuty i zdobył bramkę. Trudno o lepszy występ.

Wszedł na świeże nogi i nie miał zbyt wiele czasu, aby się wykazać.

Po wejściu za Martineza zaprezentował się dojrzale i pewnie.

LAFC nie zagrało na najwyższym poziomie, ale dla trenera, który nie wzbudził wielkiego entuzjazmu w offseason, jest to niezwykle satysfakcjonujący debiut. Jego zespół konsekwentnie pokazywał energię, sprawił, że Messi wyglądał na zwykłego śmiertelnika i strzelił trzy bramki odmienionej defensywie Miami.

Źródło: goal.com

Zobacz również