Wieczór, który miał być popisem młodego geniusza, zakończył się łzami i bólem. Estevao Willian, młoda nadzieja Chelsea, opuścił boisko w dramatycznych okolicznościach, pozostawiając po sobie poczucie pustki i rosnące obawy o przyszłość. Ta strata to kolejny cios dla klubu, który od lat walczy o powrót na szczyt.
Młody talent na łopatkach, przyszłość w niepewności
Estevao Willian, zaledwie 18-letni skrzydłowy, zobaczył swój wieczór skrócony w sposób, który mrozi krew w żyłach. Padł na murawę, goniąc długą piłkę za linią obrony Manchesteru United. Po krótkiej interwencji medycznej, młody Brazylijczyk zasygnalizował ławce, że nie jest w stanie kontynuować gry. Z bólem na twarzy, utykając, udał się prosto do tunelu, pozbawiając "The Blues" ich głównego motoru napędowego w ofensywie. Liam Rosenior, menedżer zespołu, malował po meczu ponury obraz stanu emocjonalnego swojego podopiecznego.
Był zdruzgotany, płakał na przerwie. Wygląda na to, że to mięsień dwugłowy uda, zdradził szkoleniowiec. Kontuzja Brazylijczyka to kolejny gwóźdź do trumny dla drużyny, która po raz pierwszy od ponad stu lat nie potrafiła strzelić bramki w czterech kolejnych meczach ligowych.
Kolejny dramat: Enzo Fernandez poza grą?
Jakby strata Estevao nie była wystarczająco bolesna, Chelsea musiała pogodzić się z kolejnym urazem. Enzo Fernandez, mistrz świata z Argentyny, również musiał opuścić murawę w końcowych fazach spotkania. 25-letni pomocnik poprosił o zmianę po niezręcznym lądowaniu w polu karnym United, próbując jeszcze wyrównać wynik. Na boisku zastąpił go Romeo Lavia. Rosenior ma nadzieję, że uraz argentyńskiego internacjonału nie będzie długotrwały, choć timing jest daleki od idealnego, z nadchodzącym meczem w środku tygodnia.
Myślę, że to łydka. Mam nadzieję, że to skurcz, potrzebujemy go na wtorek, dodał menedżer. Sztab medyczny Chelsea będzie musiał pracować na najwyższych obrotach, aby ocenić stan obu zawodników przed kluczowym wyjazdem do Brighton.
Porażka 1:0 była szczególnie trudna do przełknięcia dla Roseniora, który obserwował, jak jego zespół trafiał w poprzeczkę aż cztery razy. Mimo oddania 21 strzałów przy zaledwie czterech rywali, Chelsea została pokonana przez jeden, jedyny celny strzał Matheusa Cuhny. 41-letni taktyk wyglądał na sfrustrowanego, mówiąc o braku skuteczności, który pozostawił klub cztery punkty za miejscami premiowanymi Ligą Mistrzów.
To takie trudne. Dzisiaj mieli jeden celny strzał, podczas gdy my graliśmy w dziesięciu. Mieliśmy fale ataków i cztery razy trafialiśmy w poprzeczkę. Nie chcę, żeby mój zespół czuł, że wszystko jest przeciwko nam. Musimy dalej walczyć, powiedział Rosenior dziennikarzom. Przyznał również błąd w obronie, stwierdzając:
Musimy lepiej bronić w tej sytuacji. Nie robimy tego i zostajemy ukarani. W tej chwili popełniamy każdy drobny błąd, a piłka ląduje w naszej siatce i to musi się zmienić. Chelsea traci obecnie cztery punkty do Liverpoolu, który ma jeden mecz zaległy. Droga do Ligi Mistrzów staje się coraz bardziej zdradliwa. Mimo złej passy i głośnego niezadowolenia części kibiców na Stamford Bridge, Rosenior pozostaje pewny, że jest człowiekiem, który odwróci losy sezonu i zapewni miejsce w pierwszej piątce. Zapytany o rosnącą presję na jego stanowisku, menedżer pozostał stanowczy.
Nie. Sam nakładam na siebie największą presję. Po prostu musimy dalej pracować ze sztabem i zawodnikami, aby odwrócić sytuację, powiedział. Zapytany, czy klub nadal może zakwalifikować się do Ligi Mistrzów, odpowiedział krótko:
Oczywiście. Jednak bez Estevao i potencjalnie Fernandeza, ten cel zdecydowanie stał się znacznie większą górą do zdobycia.


