Como, klub, który niedawno zapewnił sobie historyczny awans do Ligi Mistrzów, nie zamierza spoczywać na laurach. Ich wizja wykracza daleko poza same wyniki sportowe, celując w stworzenie globalnej marki opartej na unikalnym położeniu i sportowej turystyce. Czy to początek nowej ery w calcio, czy tylko chwilowy błysk?
Ambitne Plany na Pięknym Jeziorze
Prezes Como, Dennis Suwarso, w szczerej rozmowie z podcastem "Business of Sport", uchylił rąbka tajemnicy na temat swoich śmiałych planów. Jego zdaniem, klub posiada potencjał, który można wykorzystać w sposób znacznie szerszy niż tylko na murawie.
Nie powinniśmy być tylko drużyną piłkarską, powinniśmy być destynacją turystyki sportowej,podkreśla Suwarso. Chodzi o to, by w pełni wykorzystać urokliwe położenie nad jeziorem i zbudować rozpoznawalną na świecie markę.
Mówimy o tym, jak piękne jest to miejsce, jak piękni są ludzie... To nie chodzi o piłkę nożną, to zawsze jest o destynacji turystyki sportowej. Ambicją jest bycie Los Angeles Lakers włoskiej piłki,wyjaśnia. To odważne porównanie, które sugeruje dążenie do statusu ikony, podobnie jak legendarna drużyna koszykarska z Kalifornii.
Bezkompromisowe Podejście do Finansów
Jednocześnie, wraz z perspektywą pierwszego w historii klubu występu w Lidze Mistrzów, narasta dyskusja na temat przepisów finansowych UEFA. Suwarso zdaje się jednak zupełnie nie przejmować potencjalnymi sankcjami. W odważnym oświadczeniu jasno zaznaczył, że klub nie zamierza modyfikować swoich strategii wydatkowych, aby zadowolić organy zarządzające.
Możemy pominąć rok, więc musimy działać tak, jakby to nie było nasze miejsce, walcząc jak diabli. Nie będziemy dostosowywać wydatków, aby pasowały do tego etapu,stwierdził Suwarso.
Nie potrzebuję UEFA, żeby mówić mi o finansowym fair play. Moi właściciele mówią mi to każdego dnia. Jeśli macie nas ukarać, karajcie nas. To część przeszkód, które musimy pokonać. To normalna konsekwencja pracy,dodaje. To stanowisko, które może wywołać burzę w świecie futbolu, ale pokazuje determinację i wiarę w swoją drogę.
Aby podtrzymać te ambitne cele, Como stosuje bardzo wysokie wyceny swoich kluczowych zawodników. Suwarso ujawnił, że kupili Assane Diao za 12 milionów euro, by następnie odrzucić ofertę opiewającą na 60 milionów euro. Utrzymanie zawodników przez dłuższy czas pozwala na zwiększenie zysków z amortyzacji. Podobnie było z Martinem Baturiną, który został sprowadzony za 18 milionów euro, a mimo ofert w wysokości 55 milionów, klub wycenia go na 75 milionów euro. Suwarso pragnie wyposażyć trenera Cesc Fabregasa w skład, który będzie w stanie stawić czoła europejskiej elicie. Nie stroni od żartobliwych deklaracji, wspominając o chęci losowania Realu Madryt u siebie i Barcelony na wyjeździe. Niedawno osobiście zadzwonił do prezesa Interu, Giuseppe Marotty, aby polubownie rozwiązać kwestię wspólnego zainteresowania transferem obrońcy Chelsea, Trevoha Chalobaha.
Patrząc w przyszłość, Como szykuje się do ekscytującego rozdziału, zarówno na boisku, jak i poza nim. W obliczu wymagającego harmonogramu Ligi Mistrzów, klub skupi się również na rozwoju infrastruktury. Suwarso planuje rozpoczęcie budowy nowego, kameralnego stadionu o pojemności 15 000 miejsc do 2027 roku. Jeśli Como utrzyma swoje agresywne strategie rynkowe i odważne podejście, z pewnością stanie się jednym z najbardziej fascynujących zespołów do obserwowania w nadchodzącym sezonie w Europie.