Wszystkie aktualności

Czy Arne Slot jest już spalony? Analiza porażki Liverpoolu

5 kwietnia 2026 07:00 6 godz. temu
Czy Arne Slot jest już spalony? Analiza porażki Liverpoolu
Źródło: goal.com

Kolejna kompromitacja Liverpoolu i jej konsekwencje. Kto zyskał, a kto stracił w starciu z Manchesterem City?

W obliczu kolejnego, upokarzającego występu Liverpoolu, pytanie o przyszłość Arne Slota na Anfield staje się coraz bardziej palące. Czy nadszedł czas na radykalne zmiany, czy też władze klubu czekają na bardziej dogodny moment? Analizujemy kluczowe postaci i wydarzenia, które doprowadziły do tej sytuacji.

Haaland – postrach Liverpoolu, który pisze historię

Erling Haaland, mimo pewnych wcześniejszych problemów ze skutecznością przeciwko Liverpoolowi, tym razem odpalił z pełną mocą, serwując Czerwonym prawdziwy gololep. Jego hat-trick, w tym trafienie z rzutu karnego podyktowanego po faulu Virgila van Dijka, był brutalnym przypomnieniem, jak potężną bronią jest dla Manchesteru City. Co ciekawe, Haaland stał się pierwszym piłkarzem od sezonu 1993/94, który strzelił pięć goli przeciwko Liverpoolowi w jednej kampanii. Jego pewność siebie przy wykonywaniu jedenastki, kontrastująca z niepewnością Mohameda Salaha, tylko podkreśliła różnicę klas. Po pierwszym golu Haaland nie zwalniał tempa, demolując defensywę Liverpoolu, wykorzystując swoją fizyczność i instynkt strzelecki.

Jestem bardzo szczęśliwy z tego wyniku
– mógłby powiedzieć po takim występie. Jego dominacja nad obroną Liverpoolu była bezdyskusyjna, a jego forma przeciwko największym rywalom City w ostatniej dekadzie jest imponująca.

Salah i Van Dijk – cienie dawnych bohaterów?

Mohamed Salah, niegdyś postrach bramkarzy Premier League, tym razem wyglądał jak cień samego siebie. Jego pewność siebie zniknęła już na wczesnym etapie meczu, a kluczowy moment nastąpił, gdy nie wykorzystał rzutu karnego. To była nie tylko zmarnowana szansa na bramkę, ale i potężny cios dla jego morale. Komentatorzy sugerowali, że Slot nie zdjął Salaha od razu po zmarnowanej jedenastce, by uniknąć dodatkowego upokorzenia ze strony kibiców. Ostatecznie jednak jego cierpienie zostało zakończone zmianą, co stanowi smutny koniec pewnej ery w meczach przeciwko City, w których Salah często błyszczał. Podobnie Virgil van Dijk, który w poprzednim sezonie był ostoją defensywy, tym razem pokazał, że wiek zrobił swoje. Jego niezdarny faul w polu karnym, który doprowadził do rzutu karnego, to tylko jeden z przykładów jego problemów. Stracił kontrolę nad sytuacją przy bramce na 2:0, a potem dał się wyprzedzić Haalandowi przy czwartym trafieniu. Zarówno Salah, jak i Van Dijk, podpisali nowe, długoterminowe kontrakty, ale ich obecna forma budzi poważne wątpliwości co do ich przyszłości w klubie. Niektórzy fani mogą nawet zachęcać ich do wcześniejszego zakończenia kariery, podobnie jak sugerowano w przypadku Salaha.

Nowe twarze i stare problemy

Manchester City pokazał, jak skuteczny może być ich zespół transferowy. Rayan Cherki, sprowadzony za 34 miliony funtów jako następca Kevina De Bruyne, okazał się strzałem w dziesiątkę, zwłaszcza w kontekście niewykorzystanej szansy na sprowadzenie Floriana Wirtza. Cherki stworzył świetną synergię z Antoine Semenyo, który przybył później i kosztował prawie dwa razy więcej, ale równie szybko udowodnił swoją wartość. Ich współpraca zaowocowała bramkami, a indywidualne statystyki obu zawodników są imponujące.

To była genialna decyzja zarządu
– można by rzec. W przeciwieństwie do nich, Wirtz, który trafił do Liverpoolu, do tej pory zdobył zaledwie sześć bramek i zanotował pięć asyst. Z drugiej strony, problemy Liverpoolu wydają się głębsze. Arne Slot jest pod coraz większą presją, a jedynym, co mogło go dotąd utrzymywać na stanowisku, była spekulacja o powrocie Xabiego Alonso. Sytuacja przypomina tę z 2015 roku, kiedy Liverpool flirtował z Jurgenem Kloppem, a Brendan Rodgers wciąż był trenerem. Kolejne klęski Liverpoolu w tym sezonie, w tym ta przykra porażka, doprowadziły do 15 przegranych w jednym sezonie, co nie zdarzyło się od ostatniego sezonu Rodgersa. Jeśli właściciele klubu byliby tak bezwzględni jak Bayern Monachium, który zwolnił Juliana Nagelsmanna, zmiana nastąpiłaby już teraz. Wygląda jednak na to, że władze klubu czekają na spokojne przejście latem, co oznacza, że Liverpool będzie musiał zmierzyć się z kolejnymi upokorzeniami.

Źródło: goal.com

Zobacz również