Pep Guardiola nie kryje swojego uwielbienia dla Phila Fodena. Już w 2019 roku, gdy młody Anglik dopiero stawiał pierwsze kroki na wielkiej scenie, okrzyknął go „najbardziej utalentowanym zawodnikiem, jakiego widział w swojej karierze trenerskiej”. Te słowa, rzucone w stronę wychowanka Manchesteru City, brzmiały jak wyrok – Foden miał być przyszłością klubu, talentem czystej wody, który poprowadzi "The Citizens" do kolejnych triumfów.
Gwiazda na zakręcie: Od Messiego do ławki rezerwowych
Porównania z Lionelem Messim, które Guardiola rzucił pod koniec listopada, wydawały się wręcz prorocze. „Był genialny przez cały sezon”, mówił o 25-latku, dodając, że Foden przypomina mu zawodnika, którego trenował w Barcelonie, potrafiącego idealnie ciąć w pole karne i strzelać zza jego linii. Te pochwały zbiegły się z najlepszym okresem Fodena w sezonie – cztery mecze ligowe, cztery zwycięstwa, sześć bramek i jedna asysta. Wydawało się, że nic nie może go zatrzymać.
Jednak od tamtej pory coś wyraźnie się zacięło. Choć Guardiola nadal stawiał na Fodena, wpuszczając go na pełne 90 minut w kolejnych czterech ligowych spotkaniach, od stycznia widać wyraźny spadek formy. Foden zanotował 12 występów i przez 13 meczów nie strzelił ani jednej bramki, a jego ostatni gol padł 14 grudnia. Sytuacja stała się na tyle niepokojąca, że Anglik od początku roku nie rozegrał ani jednego pełnego meczu. Z 20 spotkań, które City rozegrało w 2026 roku, Foden nie był obecny w połowie – sześć razy siedział na ławce, a cztery razy był w kadrze, ale nie wszedł na boisko.
Wielkie mecze, wielkie rozczarowania
Co najbardziej uderza, w kluczowych, wielkich meczach Guardiola od pewnego czasu polega na innych graczach. W niedawnym, bolesnym dla City, rewanżowym starciu z Realem Madryt w Lidze Mistrzów (porażka 0:3), Foden przez pełne 90 minut obserwował grę z ławki rezerwowych. Podobnie było w lutym, podczas starcia z Liverpoolem. Czyżby największe talenty potrzebowały czasem odpoczynku, nawet jeśli oznacza to siedzenie na trybunach w najważniejszych momentach?
Guardiola, jak to Guardiola, oczywiście bagatelizuje pytania angielskiej prasy o formę Fodena. „Mam zero, zero, zero wątpliwości co do Phila”, zapewniał kilka tygodni temu. „On po prostu potrzebuje skupić się na grze w piłkę i wędkowaniu. Jeśli to zrobi, Phil wróci. Nie minęło nawet 20 wieków, odkąd był najlepszym zawodnikiem Premier League.” Te słowa, choć pełne wiary, w świecie elitarnego sportu mogą wydawać się echem przeszłości. Mniej niż dwa lata temu Foden był prawdziwą gwiazdą, zdobywając 19 bramek i notując 8 asyst w 35 meczach, co przyniosło mu zasłużony tytuł najlepszego gracza ligi.
Niestety, jego forma w reprezentacji Anglii również pozostawia wiele do życzenia. Mimo że był kluczowym zawodnikiem podczas drogi do finału Mistrzostw Europy, nie zanotował ani jednego trafienia. Z 47 występami w kadrze, zaledwie cztery gole i dziesięć asyst (tylko trzy w dużych turniejach) to wynik znacznie poniżej oczekiwań.
Obecny kryzys formy przychodzi w najgorszym możliwym momencie. Choć Guardiola i selekcjoner reprezentacji, Gareth Southgate, zawsze darzyli go zaufaniem, nowy trener reprezentacji, Thomas Tuchel, podszedł do sprawy bardziej selektywnie, powołując Fodena tylko na dwa z pięciu dotychczasowych zgrupowań. Nawet po powrocie do kadry w listopadzie i obietnicy „centralnej roli”, Foden spędził na boisku zaledwie 53 minuty z możliwych 180 w meczach z Serbią i Albanią. Tuchel widzi go bardziej jako „dziesiątkę” niż skrzydłowego, ale konkurencja na tej pozycji jest ogromna.
Nie można zapominać o rywalizacji w samym Manchesterze City. Guardiola, który w swojej książce „Pep’s City: The Making of a Superteam” pisał, że Foden „nie może być sprzedany za żadne pieniesię, nawet za 500 milionów euro”, a „nie podpiszemy nikogo, kto go zastąpi”, najwyraźniej zmienił zdanie. Do klubu trafili kolejni gracze o podobnym profilu, jak Ferran Torres, Jack Grealish, Jeremy Doku, Savinho, a ostatnio także Rayan Cherki i Antoine Semenyo. W zeszłym sezonie Foden nie wystąpił w pierwszym składzie w 23 z 49 rozegranych meczów.


