Wielu fanów futbolu z zapartym tchem śledziło emocjonujące starcie Paris Saint-Germain z Bayernem Monachium, jednak uwaga Pepa Guardioli skierowana była zupełnie gdzie indziej. Znany z innowacyjnego podejścia menedżer Manchesteru City postanowił spędzić wieczór na trybunach Edgeley Park, kibicując lokalnemu Stockport County, zamiast oglądać prestiżowe europejskie rozgrywki.
Niższe ligi kontra światowe gwiazdy: wybór Guardioli
Guardiola, znany z nietuzinkowych zachowań i poczucia humoru, przyznał później, że początkowo spojrzał na kalendarz i od razu zignorował mecz PSG z Bayernem. Mimo że spotkanie ostatecznie dostarczyło dziewięć goli i zakończyło się zwycięstwem PSG 5:4, szkoleniowiec City już wcześniej zdecydował, że woli obserwować angielski futbol na niższym szczeblu. W rozmowie z dziennikarzami Guardiola żartobliwie stwierdził, że jakość menedżerów i zawodników zaangażowanych w starcie Ligi Mistrzów nie przekonała go do jego obejrzenia.
Dzień wcześniej spojrzałem w kalendarz, zobaczyłem PSG i Bayern Monachium i pomyślałem, bah, co za katastrofalny mecz. Menedżerowie nie są dobrzy – Luis [Enrique] i Vini [Vincent Kompany],powiedział.
Naprawdę gówniani zawodnicy, więc… Jestem zakochany w angielskim futbolu i postanowiłem pojechać do Stockport. W przyszłym sezonie, kiedy Bayern Monachium zagra z moją starą drużyną, będę przed kanapą.
Futbolowe filozofie i szacunek dla różnorodności
Poza żartami, Guardiola przedstawił bardziej taktyczną refleksję na temat różnorodnych filozofii futbolowych dominujących obecnie na europejskiej scenie. Przyznał, że chociaż mógł przegapić akcję na żywo w Paryżu, szanuje odmienne sposoby gry na całym kontynencie, nawet gdy style się zderzają. Mówiąc o meczu PSG z Bayernem bardziej serio, zauważył:
To miłe. Taki jest właśnie futbol. Ty i ja nie jesteśmy tacy sami. Futbol jest taki [gestykuluje szeroko] – każdy ma swój własny styl. To był dobry mecz. Atletico Madryt kontra Arsenal to też był dobry mecz. Oczywiście, kiedy strzelasz dziewięć goli w półfinale, to jest fantastyczne. Futbol musi być akceptowany na różne sposoby.Manchester City ma napięty grafik w ostatnich tygodniach kampanii, po tym jak Premier League odrzuciła prośby o zmianę terminów meczów z Crystal Palace i Bournemouth. Kolejnym rywalem "The Citizens" będzie Everton, w dążeniu do zepchnięcia Arsenalu z pierwszego miejsca w tabeli Premier League.


