Wszystkie aktualności

Kane zawodzi, Anglicy remisują w Bostonie - ocena gry

24 czerwca 2026 01:00 2 godz. temu

Harry Kane miał słaby mecz, a Jude Bellingham i Anthony Gordon nie błyszczeli. Anglicy wymęczyli remis w Bostonie, rozczarowując kibiców.

Harry Kane zaliczył wpadkę, a Jude Bellingham i Anthony Gordon nie błysnęli na murawie, gdy Anglicy zmuszeni zostali do zadowolenia się nudnym remisem w Bostonie. Czy to już koniec marzeń o chwale?

Anglicy zdominowali posiadanie piłki i teren gry w pierwszej połowie, jednakże, mieli ogromne problemy ze stworzeniem jakichkolwiek znaczących okazji. Declan Rice posłał mocny strzał z rzutu wolnego nad poprzeczką, a Harry Kane zdołał zablokować jeden ze swoich prób. Paradoksalnie, w pierwszych 45 minutach nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę przeciwnika. Sytuacja zmieniła się po przerwie, kiedy to Anthony Gordon oraz wspomniany Kane zmusili Benjamina Asare do prostych interwencji. Mimo to, Trzy Lwy rzadko wyglądały na zespół zdolny do przełamania impasu, nawet po wprowadzeniu z ławki takich graczy jak Bukayo Saka czy Morgan Rogers. Wszystko zmieniło się w ostatnich pięciu minutach, kiedy to Saka najpierw zanotował strzał obroniony przez Asare, a następnie Nico O'Reilly posłał głową piłkę w poprzeczkę, a Kane zdołał jedynie posłać dobbitą piłkę ponad bramką.

Bramkarz i obrońcy – solidna podstawa czy pusty fundament?

W bramce Anglików niewiele się działo. Pewnie, golkiper nie miał zbyt wielu powodów do interwencji. Jedynie w drugiej połowie mógł mieć małe szczęście, gdy po wyjściu z bramki zderzył się z rywalem, Adu. W obronie, zawodnicy z bocznych sektorów mieli mieszane odczucia. Dośrodkowania w pole karne bywały pozbawione odpowiedniej mocy i przekonania. Mimo to, defensywa radziła sobie całkiem nieźle, zwłaszcza w pojedynkach z napastnikiem rywali, Semenyo. W środku obrony, jeden z zawodników widział sporo gry, budując akcje od tyłu. Rzadko był zagrożony przez atak Ghany, choć chwilami brakowało mu pewności w defensywie, co pokazało nieukarowane zagranie na Adu, które na szczęście dla niego, zostało anulowane przez spalonego.

Pomoc i atak – czy potrafią stworzyć magię?

Pomocnicy mieli swoje momenty, ale czy wystarczające? Na jednej z pozycji, zabrakło siły w środku pola, a także polotu, by otworzyć defensywę Ghany z głębi pola. Kilka niewykorzystanych okazji po strzałach głową tylko potęgowało wrażenie niedosytu. Harry Kane, daleki od swojej najlepszej formy, początkowo dobrze współpracował z Gordonem, jednakże błędy zaczęły się pojawiać. Żółta kartka ograniczyła jego wpływ na defensywę, a rzuty wolne były nieprzewidywalne. Jude Bellingham miał momenty, próbując wbiegać za plecy Kane'a i wykonując kilka twardych wślizgów, lecz na długie fragmenty gry znikał z pola widzenia. Anthony Gordon na początku wprowadził trochę dynamiki do angielskich ataków, ale zbyt często zawracał, zamiast próbować minąć rywala. Przejście na lewą stronę w drugiej połowie niewiele zmieniło.

Nico O'Reilly, choć nie w pełni swojej winy z powodu braku dobrego serwisu, był po prostu niewystarczająco zaangażowany. Mimo to, miał ogromną szansę na wygranie meczu w końcówce, ale zamiast skierować piłkę do pustej bramki, posłał ją ponad poprzeczką. Bukayo Saka widział więcej gry niż przeciwko Chorwacji, ale nie potrafił stworzyć wiele, a do tego kilkukrotnie zawinił w defensywie. Został zmieniony przed połową drugiej połowy.

Reakcje i zmiany – czy szkoleniowiec miał plan?

Po zmianie stron, Morrison był bardzo żywy, zmuszając Asare do swojej najlepszej interwencji meczu strzałem z dystansu. Nico O'Reilly miał ogromnego pecha, widząc, jak jego późny strzał głową trafia w poprzeczkę. Po zmianie, Rice pokazał kilka niebezpiecznych rajdów, a Bowen wszedł na boisko, ale nie zdołał niczego zdziałać w swoich 20 minutach na boisku. Sterling, który wszedł na ostatnie 10 minut, wyglądał obiecująco, mimo że popełnił kilka fauli. Trener, z drugiej strony, nie wykazał się wystarczającą intensywnością, by przebić się przez niski blok Ghany, a także mógł być bardziej proaktywny w swoich zmianach. Jest wiele do przemyślenia dla niemieckiego szkoleniowca w dalszej perspektywie.

Nico O'Reilly miał pecha, widząc, jak jego późny strzał głową trafia w poprzeczkę.

Źródło: goal.com

Zobacz również