Bayern Monachium znów poza grą, a Vincent Kompany wybucha. Wściekłość trenera Bawarczyków po porażce z PSG nie dotyczy jednak tylko wyników sportowych. Belg uderza w same fundamenty współczesnej piłki – przepisy dotyczące gry ręką, które jego zdaniem prowadzą do absurdów i decydują o losach kluczowych meczów. Jego słowa o „bredniach” i „nonsensach” odbijają się szerokim echem w świecie futbolu.
Ręka, która kosztowała miliony, czyli absurdalna interpretacja przepisów
Pierwszy mecz Ligi Mistrzów między Bayernem a PSG dostarczył emocji, ale też mnóstwo kontrowersji. Alphonso Davies, boczny obrońca Bayernu, w pierwszej połowie pierwszego spotkania został trafiony piłką w udo, a ta odbiła się nieszczęśliwie w kierunku jego ręki. Sędzia, zgodnie z interpretacją UEFA, podyktował rzut karny, który Ousmane Dembélé zamienił na bramkę, ustalając wynik na 3:2.
Kilka dni później, w rewanżu, portugalski arbiter Joao Pinheiro znalazł się w podobnej sytuacji. Tym razem to Joao Neves z PSG został trafiony piłką w wyciągniętą rękę po wybiciu przez kolegę z drużyny. I tym razem? Cisza. Brak gwizdka, brak jedenastki. Kompany nie mógł tego znieść.
To nie jest tak, że piłka leci z ciała w kierunku ręki, ale prosto na rękę. Nieważne, czy jest to od własnego zawodnika, czy nie – to są trochę brednie, trochę nonsensy– grzmiał Belg w rozmowie z DAZN. Sędzia w Monachium postępował zgodnie z preferowaną przez UEFA interpretacją, która ewidentnie nie poprawiła nastroju szkoleniowca Bayernu.
Przepisy są przepisami. To wstyd– powiedział zrezygnowany.
Dodatkowo, Nuno Mendes, boczny obrońca PSG, uniknął drugiej żółtej kartki za wybicie piłki ręką. Kompany nazwał obie te decyzje
kluczowymi dla wyniku meczu. Po porażce 4:5 w pierwszym meczu, Bawarczycy przegrywali już po trzech minutach rewanżu i przez cały czas atakowali, by ostatecznie wyrównać w 94. minucie dzięki trafieniu Harry'ego Kane'a.
Oczywiście, decyzja sędziego w Paryżu wciąż boli, bo ostatecznie przegrywasz jednym golem– podsumował Kompany, ponownie odnosząc się do rzutu karnego podyktowanego przeciwko Daviesowi.
Mądrość PSG – lekcja pokory dla Bawarczyków
Mimo gorzkiej porażki, Vincent Kompany pokazał klasę. Nie jest typem człowieka, który długo rozpamiętuje niepowodzenia.
Nie jestem typem, który długo rozpamiętuje rozczarowanie. Idziemy dalej– jasno zaznaczył. Jednocześnie, nie szczędził pochwał broniącym się mistrzom Francji. PSG w Monachium zaprezentowało niezwykle solidną defensywę, szczelnie zamykając pole karne i nie dopuszczając do wielu klarownych sytuacji dla gospodarzy.
PSG niesamowicie dobrze broniło dośrodkowań. Zawsze dobrze bronili przestrzeni za obroną; byli po prostu bardzo aktywni– zauważył Kompany, wskazując na jedną z przyczyn, dla których jego zespół nie zdołał odwrócić losów dwumeczu i awansować do finału. PSG cały czas miało "nogę" przy piłce, a ich nieustanny ruch utrzymywał ich czujność nawet w końcowych minutach.
Chociaż docieraliśmy do niebezpiecznych sytuacji, oni wciąż upewniali się, że nie oddamy strzałów na bramkę– dodał Kompany.
Warto pamiętać, że przepisy dotyczące gry ręką w piłce nożnej od lat budzą kontrowersje i są przedmiotem ciągłych debat wśród ekspertów, zawodników i kibiców.


