Powrót na południowe wybrzeże okazał się dla Andoniego Iraoli sukcesem, choć z pewnością nie był to spacer po parku. Liverpool zgarnął komplet punktów w zaciętym starciu Premier League, a sam szkoleniowiec, który jeszcze niedawno prowadził Bournemouth do historycznych europejskich pucharów, musiał zmierzyć się z ciepłym przyjęciem ze strony byłych podopiecznych i kibiców. Ale emocje na bok, liczyło się zwycięstwo.
"To trudne miejsce do przyjazdu!" – Iraola o zwycięstwie nad Bournemouth
Sam Iraola, udzielając wywiadu tuż po końcowym gwizdku, nie ukrywał, że spodziewał się wymagającego pojedynku z zespołem, który jeszcze niedawno sam budował.
Oczywiście, że jestem szczęśliwy z wyniku, bo wiem, że to trudne miejsce do przyjazdu– przyznał szkoleniowiec Liverpoolu. Początek meczu nie należał jednak do najłatwiejszych dla jego nowej drużyny. Goście mieli problem ze złapaniem rytmu, a gospodarze, napędzani przez Evanilsona, groźnie atakowali. Liverpool potrzebował czasu, by wreszcie zdominować rywala.
Pierwsza połowa była wyraźnie podzielona. Liverpool wyglądał momentami nieprzekonująco, mając trudności z radzeniem sobie z wysokim pressingiem Bournemouth i utrzymaniem piłki w środku pola.
Lepiej zakończyliśmy pierwszą połowę i byliśmy lepsi w drugiej. Na początku było nam ciężko– zauważył Iraola.
W drugiej połowie znacznie lepiej kontrolowaliśmy grę i mieliśmy szanse, żeby ją zakończyć. Ale w pierwszej części gry nie wygrywaliśmy drugich piłek, a kiedy grają z taką intensywnością, musisz być na tym samym poziomie.
Mimo początkowych trudności, błyskotliwa akcja Cody'ego Gakpo otworzyła defensywę Bournemouth. Holender świetnie dośrodkował, tworząc chaos w polu karnym, co pozwoliło Alexanderowi Isakowi na zdobycie bramki z bliskiej odległości. Był to czwarty gol Szweda w tym sezonie. Jego entuzjastyczna cieszynka z kibicami zakończyła się żółtą kartką od arbitra, Michaela Olivera.
Trzeci mecz z czystym kontem – klucz do sukcesu?
Jednym z najbardziej satysfakcjonujących aspektów dla Iraoli była zdolność Liverpoolu do utrzymania czystego konta po raz trzeci z rzędu. Choć Alisson Becker musiał interweniować już na początku spotkania, linia obrony zachowała dyscyplinę przez całą drugą połowę.
Ogólnie jako zespół, to trzecie czyste konto z rzędu. Wciąż są rzeczy do poprawy, ale dają nam solidność w momentach, kiedy musimy się bronić– podsumował trener.
Ten wynik zapewnił Liverpoolowi drugie ligowe zwycięstwo w sezonie, przesuwając ich na szóste miejsce w tabeli z dziewięcioma punktami przed przerwą reprezentacyjną. Bournemouth natomiast pozostaje w dolnej części tabeli, na 17. pozycji z zaledwie trzema punktami, ex aequo z Coventry.
Iraola pochwalił również postawę Floriana Wirtza, który po spokojniejszym początku stopniowo przejmował kontrolę nad grą. Niemiecki rozgrywający w pierwszej połowie posłał piłkę nad poprzeczką z dogodnej sytuacji, choć powtórki sugerowały, że mógł być na pozycji spalonej. Jego wpływ na grę znacząco wzrósł po przerwie.
To był powolny start, ale po pierwszej fazie Florian pomógł nam się poprawić i jestem znacznie szczęśliwszy z jego występu w drugiej połowie– zaznaczył Iraola.


