Wszystkie aktualności

Liverpool zawodzi w szoku, remis z Fulham na Anfield

12 września 2026 16:00 1 godz. temu
Liverpool zawodzi w szoku, remis z Fulham na Anfield
Źródło: goal.com

The Reds zaliczyli kolejny rozczarowujący występ, remisując 0-0 z Fulham. Czy to początek poważnych problemów?

Kibice Liverpoolu z pewnością nie mogą być zadowoleni. Kolejne spotkanie, kolejne rozczarowanie, a do tego punkty, które uciekają jak woda przez palce. Tym razem na własnym stadionie, Anfield, The Reds zremisowali 0-0 z beniaminkiem, Fulham, w meczu, który pozostawił więcej pytań niż odpowiedzi.

Ciemne chmury nad Anfield: Co poszło nie tak?

Analizując to, co działo się na murawie, trudno wskazać jeden, wyraźny powód tej słabej postawy. Od początku widać było brak polotu, a gra Liverpoolu przypominała momentami szarpanie się z przeciwnikiem, który nie był w stanie zdominować meczu, ale potrafił skutecznie przeszkadzać. Virgil van Dijk i Ryan Gravenberch, choć w wyjściowym składzie, nie potrafili pociągnąć za sobą reszty zespołu. Wejście Cody'ego Gakpo i Jeremiego Frimponga w drugiej połowie miało odmienić losy spotkania, ale niestety, przyniosło niewielką poprawę. Gakpo, próbujący swoich sił na prawej stronie, również nie był w stanie przebić się przez defensywę rywala. Z drugiej strony, Kenny Tete pojawił się na boisku w barwach Fulham, co pokazuje, jak mocno obie drużyny szukały zmian.

Fulham, choć wyraźnie ulegali w niektórych aspektach, potrafili stworzyć zagrożenie. Alexander Isak i Víctor Muñoz mieli swoje szanse, ale to Liverpool częściej znajdował się pod presją niż sam ją wywierał. Moment, w którym Alisson Becker próbował rozegrać piłkę z Gravenberchem tuż przed własnym polem karnym, pod ogromną presją, był niemal katastrofalny. Na szczęście dla The Reds, Gonzalo García zdołał oddać strzał, który jednak został zablokowany na linii przez Jérémy'ego Jacqueta. Antonee Robinson również znalazł się w groźnej sytuacji, ale jego strzał głową minął cel.

Bezradność w ataku, nerwowość w obronie

Po przerwie Liverpool wiedział, że musi zmienić taktykę, ale niestety, ta zmiana okazała się być kosmetyczna. Drużyna nadal wyglądała na zmęczoną i pozbawioną pomysłu. Frimpong i Gakpo, mimo wejścia na boisko, nie byli w stanie przełamać schematu gry. Paradoksalnie, w końcowych minutach to Fulham miało więcej argumentów przemawiających za zwycięstwem. Joshua King zmusił Alissona do świetnej interwencji, a w doliczonym czasie gry Isak miał ogromną szansę po strzale głową, jednak znów posłał piłkę obok bramki. To był kolejny sygnał, że coś jest nie tak.

Statystyki mówią same za siebie. To już trzeci remis Liverpoolu w Premier League w ciągu ostatnich czterech meczów. W poprzednim tygodniu udało im się pokonać Ipswich Town 2-0, ale ten wynik nie ukrywa problemów. Fulham z kolei zdobyło swój pierwszy punkt w sezonie, co dla nich jest na pewno powodem do pewnej satysfakcji, choć pewnie liczyli na coś więcej. Ten remis na Anfield to gorzka pigułka do przełknięcia dla wszystkich związanych z klubem.

Wiele analiz wskazuje na problemy z kreowaniem sytuacji podbramkowych i momentami braku koncentracji w defensywie, co było widoczne w tym spotkaniu.

Źródło: goal.com

Zobacz również