Czerwone Diabły, niegdyś potęga na europejskiej arenie, dziś przeżywają prawdziwe upokorzenie. Pożegnanie z Pucharem Ligi już w drugiej rundzie, a potem kompromitująca porażka w Pucharze Anglii z rywalem z tej samej ligi – to dopiero początek problemów, które dopadły Manchester United. Klub ze Old Trafford notuje najmniejszą liczbę rozegranych meczów w sezonie od 111 lat, sięgając czasów sprzed I Wojny Światowej. Ta smutna statystyka oznacza także gigantyczne straty finansowe.
Blamaż na Własnym Podwórku, Pustki w Kasie
Sytuacja w Manchesterze United jest tak poważna, że zarząd zdecydował się na kolejną zmianę na ławce trenerskiej. Ruben Amorim został zwolniony, a tymczasowo stery przejął Darren Fletcher, który jednak nie zdołał odwrócić losów meczu z Burnley, kończąc swoją krótką przygodę z pucharem porażką z Brighton. Teraz pieczę nad zespołem objął Michael Carrick, którego zadanie jest niełatwe – poprowadzić drużynę w derbach z Manchesterem City i starciu z liderem Premier League, Arsenalem. Niezależnie od wyników tych prestiżowych spotkań, jedno jest pewne: Manchester United rozegra w tym sezonie zaledwie 20 meczów na własnym stadionie. To najniższa liczba od zakończenia I Wojny Światowej, co dla klubu zwanego "Teatrem Marzeń" jest prawdziwym policzkiem.
Brak domowych spotkań to dla United bezpośrednie uderzenie w budżet. Szacuje się, że straty z tytułu przychodów z dnia meczowego mogą sięgnąć nawet 50 milionów funtów. Dla porównania, w ubiegłym sezonie, który obejmował nawet finał Ligi Europy, Czerwone Diabły rozegrały 30 spotkań na Old Trafford. W kampanii 2023-24 było ich 25, a w sezonie 2021-22 tylko 26. Choć wygrane w pucharach nie są gwarantowane, klub zawsze mógł liczyć na rozgrywki europejskie. Niestety, po porażce w finale Ligi Europy z Tottenhamem i zajęciu dopiero 15. miejsca w lidze, to marzenie również stało się odległe. Każdy mecz na Old Trafford generuje ponad 5 milionów funtów, a te liczby robią ogromne wrażenie, gdy kolejne spotkania znikają z kalendarza.
Darren Fletcher, komentując obecną sytuację, nie ukrywał rozczarowania:
Tak właśnie teraz wyglądamy. Nie możemy się za tym ukrywać. Musimy stawić temu czoła i sobie z tym poradzić. To nie jest poziom Manchesteru United ani to, czego się od Manchesteru United oczekuje. Ostatecznie musimy coś z tym zrobić.Podkreślił znaczenie awansu do Ligi Mistrzów, który jest kluczowy nie tylko dla graczy, ale także dla przyciągania nowych talentów.
Nadal powtarzam, że zawodnicy muszą się podnieść, muszą się zjednoczyć i to zrobią. Będę ich do tego zachęcał, ponieważ mają wystarczająco wielu liderów, doświadczenia i jakości, aby to osiągnąć.Fletcher dodał, że drużyna musi nauczyć się radzić sobie z porażkami i budować pewność siebie, czasami wygrywając w mniej widowiskowy sposób, po prostu walcząc i pracując dla zespołu.
Michael Carrick podobno otrzymał jasny sygnał od Sir Jima Ratcliffe'a i grupy współwłaścicieli INEOS: europejskie kwalifikacje są absolutnym priorytetem. Niewyobrażalna kara od producenta sprzętu, firmy adidas, opiewająca na 10 milionów funtów, czeka na klub w przypadku braku awansu do Ligi Mistrzów. Sama absencja w tych elitarnych rozgrywkach kosztuje każdy zespół około 50 milionów funtów, a do tego dochodzą potencjalne przychody z kilku meczów fazy grupowej i ewentualnych gier pucharowych. Sir Jim Ratcliffe, znany z wprowadzania kontrowersyjnych cięć kosztów, już wcześniej zdecydował o zwolnieniu 400 pracowników klubu. Brak gry w Lidze Mistrzów jest dla Manchesteru United nie tylko sportową porażką, ale także finansową katastrofą.


