Liga MLS dostarcza nam kolejnej porcji emocjonujących historii, które potrafią wciągnąć bez reszty. Zapomnijmy na chwilę o dyskusjach dotyczących rozwoju młodzieży, pozycjonowania klubów czy przyszłości ligi. Najważniejsze jest to, że produkt, który otrzymujemy, jest naprawdę dobry, a oglądanie piłki nożnej w jego wykonaniu to czysta przyjemność.
Owszem, nie brakuje przewidywalności i nieprzewidywalności, ale są też większe tematy, które naprawdę mają znaczenie. Pierwszym z nich są występy wielkich nazwisk w lidze. Casemiro zaliczył pełny debiut w barwach Miami. Robert Lewandowski i Antoine Griezmann pojawili się – z różnym skutkiem – w swoich nowych klubach. Son Heung-min, choć już ugruntowany w lidze, dla odmienionego LAFC jawi się niczym nowe, świeże wzmocnienie.
A do tego dochodzi młodzież. Obecnie New York Red Bulls pokazują, dlaczego czasami ten model nie działa. Z kolei Philadelphia Union stanowią doskonały przykład tego, jak młodzież może rozkwitnąć.
Przejdźmy do konkretnych historii, które wyłoniły się z kolejnego intrygującego tygodnia zmagań w MLS.
Son Heung-min: Koreański Smok w Nowej Odsłonie
Niektórzy piłkarze są po prostu zbyt dobrzy, by siedzieć cicho. Son zmagał się przez pierwszą połowę sezonu, nie potrafiąc znaleźć drogi do siatki przed przerwą na Mistrzostwa Świata. Powiedział wtedy dla GOAL, że oszczędza swoje bramki na mundial. Ta odzywka nie do końca sprawdziła się na turnieju, gdyż Korea Południowa rozczarowała i odpadła w fazie grupowej. Jednak od tego czasu jego słowa nabrały zupełnie nowego znaczenia.
Son nie brał urlopu po turnieju. Zamiast tego, natychmiast zanurzył się w wir wydarzeń z LAFC. Wyglądał jak zawodnik z misją dostarczenia swojej najlepszej piłki. W trzech meczach zdobył trzy bramki i wydaje się znacznie bardziej zrelaksowany w ostatniej tercji boiska. To już nie jest napastnik na siłę szukający okazji, gdy piłka nie chce wpadać do siatki. Jego wykończenie akcji przeciwko Sporting KC w sobotę było wręcz klasyczne: krok od obrońcy, spokojne uderzenie w dolny róg. LAFC ma nadzieję, że to dopiero początek.
Griezmann: Magik z Orlando, który Odnalazł Swoje Miejsce
Czy to mogło się nie udać? Orlando było w pewnym sensie w rozsypce w pierwszej połowie sezonu, ale kiedy Antoine Griezmann otrzymuje napastnika, za którym może biegać, i strukturę, w której może działać, dzieje się magia. Prawdopodobnie nie ma mądrzejszego piłkarza na świecie, jeśli chodzi o orkiestrację ataku. Griezmann jest mistrzem podstaw, z dodatkową iskrą kreatywności rzuconą dla lepszego efektu.
Pociągał za sznurki dla Orlando przeciwko Nashville. Żaden zawodnik ofensywny nie miał więcej kontaktów z piłką ani celnych podań, a żaden zawodnik z pola nie zanotował więcej odbiorów od jego siedmiu. Nawet jeśli Tyrese Spicer zdobył zasłużonego zwycięskiego gola, to Griezmann powinien zebrać największe pochwały. Jest fantastyczny od dwóch meczów i Orlando może faktycznie powoli odwracać losy swojej kampanii.
Philadelphia Union: Nowy Trener, Stare Dobre Zasady
Ryan Richter krzyczał „trener tymczasowy", gdy Philadelphia Union zatrudniła go w maju 2026 roku. Prowadził wcześniej Union 2, a Philly potrzebowało szybkiego rozwiązania po rozstaniu z Bradleyem Carnellem. Richter był pod ręką, a Union byli zdesperowani.
Jednak odkąd przejął stery, Union wygrali dwa mecze z rzędu i grają w naprawdę porywający sposób. Powodów może być wiele. Po pierwsze, jest całkowicie możliwe, że Union po prostu zyskało nową energię. To jest w zasadzie to, co nazywamy „nowym trenerem odbiciem": pojawia się nowy facet, piłka nożna staje się lepsza. Ale Richter może też odkrył coś więcej. Dokonał właściwych ruchów. Milan Iloski utrzymał swoje miejsce w ataku – i teraz trafia do siatki w pięciu kolejnych meczach. Cavan Sullivan, 16-latek, jest niekwestionowanym starterem. Zasadniczo Richter pozwolił dzieciakom grać. I to działa.
Lewandowski: Czas na Adaptację, czy Coś Więcej?
Dobrze, niekoniecznie czas na panikę, bo Robert Lewandowski nie strzelił bramki w dwóch kolejnych meczach. Czasami piłkarze potrzebują chwili na adaptację, a kilka rzeczy jest tu prawdą. Pierwsza to fakt, że Lewandowski nie grał w piłkę nożną w sposób ciągły od dwóch miesięcy. Druga to, że Chicago Fire radziło sobie całkiem dobrze bez niego. Byli może kandydatami do Supporters' Shield, a Hugo Cuypers był w wyścigu o Złoty But (nawet jeśli spadek formy był nieunikniony).
Więc, dodaj nowego napastnika do mieszanki, mniej mobilnego i trochę poza rytmem, a sprawy stają się chwiejne. Takie jest właśnie dylemat Lewandowskiego. Polski napastnik rozpoczął mecz przeciwko Miami i wszedł z ławki przeciwko NYCFC – i nie strzelił bramki w żadnym z nich. Oddał tylko jeden celny strzał w tych dwóch spotkaniach. Chicago przegrało oba mecze. Dajmy mu czas, ale początkowe statystyki są nieco nieprzekonujące.
Nie zawsze było to piękne, ale nadal jest skuteczne.
Od powrotu z przerwy na Mistrzostwa Świata, Inter Miami wygrał dwa kolejne mecze, pokonując Chicago Fire i CF Montreal łącznym stosunkiem dwóch bramek. Te wyniki przedłużyły serię zwycięstw Miami do sześciu spotkań. Lionel Messi zasłużenie zdobył dwa ostatnie nagrody MVP MLS im. Landona Donovana ze względu na swój ogromny wpływ na grę Herons, ale z nim i Rodrigo De Paulem wracającymi po Mistrzostwach Świata, reszta drużyny pokazała, że potrafi stanąć na wysokości zadania.
Luis Suarez zdobył trzy bramki w tych dwóch zwycięstwach, podczas gdy Casemiro płynnie wpasował się do środka pola podczas swojego klubowego debiutu przeciwko Montrealowi. Nie wszystko jest jednak pozytywne, ponieważ Designated Player Germán Berterame rozpoczyna rekonwalescencję po kontuzjach lewego barku i nosa w przerażającej kolizji z Montrealem. Ogólnie jednak tymczasowy trener Guillermo Hoyos pokazuje, że potrafi pomóc Miami znajdować sposoby na zwycięstwo i utrzymać pozycję do powrotu Messiego i De Paula.


