Pierwsza połowa meczu Portugalia kontra Chorwacja to była symfonia dobrych chęci, ale brakowało jej muzycznej jakości. Cristiano Ronaldo miał kilka szans, które można nazwać „pół-szansami”, a João Cancelo z lewej strony posyłał groźne dośrodkowania. Jednak żadna z drużyn nie zbliżyła się realnie do strzelenia bramki. To było jak czekanie na burzę, która w końcu postanowiła się rozpętać.
Chorwacja budzi się ze snu, a potem dzieje się magia
Nagle, jakby wyczuwając szansę na zwycięstwo, Chorwaci zaczęli grać odważniej. Kontry stały się ich bronią, a okazje do zdobycia bramki pojawiały się jedna po drugiej. Diogo Costa zdołał obronić pierwszy strzał Mateo Kovačicia, ale dwie minuty później był bezradny wobec uderzenia Ivana Perišicia. Weteran na skrzydle huknął z woleja, dając Chorwacji prowadzenie 1:0. Mogli nawet podwyższyć wynik, bo Kovačić próbował jeszcze dwukrotnie, ale Costa był na posterunku. Wtedy Portugalia zaczęła wracać do gry. Cristiano Ronaldo wyrównał z rzutu karnego, podyktowanego po tym, jak Renato Veiga został pociągnięty za koszulkę w polu karnym. Portugalczycy naciskali dalej, a w końcówce meczu bohaterem okazał się Gonçalo Ramos. Rafael Leão, który wcześniej posłał mnóstwo niedokładnych dośrodkowań, w końcu trafił idealnie. Jego piłka dotarła na dalszy słupek, gdzie Ramos wyskoczył między dwóch obrońców i skierował piłkę głową do bramki, pokonując bezradnego bramkarza.
Dramat w doliczonym czasie i gorzkie pożegnanie?
Ale to nie był koniec emocji. W samej końcówce drugich połowy doliczonego czasu gry Chorwaci cieszyli się z wyrównania, ale po długiej analizie VAR okazało się, że Mario Pašalić był na spalonym, gdy podawał do Joško Gvardiola. W tej sytuacji nie zabrakło gorzkiego posmaku. Luka Modrić, mimo swojego wieku, nadal grał z klasą, ale być może rozegrał swój ostatni mecz na Mistrzostwach Świata. To było niegodne zakończenie jego wspaniałej kariery. Mecz był wyczerpujący, pełen zwrotów akcji, a ostatecznie wygrała drużyna, która okazała się lepsza.
Diogo Costa zaliczył kluczową interwencję na początku drugiej połowy. Przy straconej bramce był bezradny, ale zanotował jeszcze kilka ważnych obron. Nuno Mendes miał trudne zadanie, naraził się na żółtą kartkę wcześnie i wyglądał na nieco zagubionego w obronie. Rúben Dias zanotował kilka doskonałych wybić i główkowych zagrań, ratując kolegów w kluczowych momentach. João Cancelo stworzył trzy sytuacje bramkowe, utrzymywał swoją flankę i pomagał w utrzymaniu posiadania piłki. William Carvalho zaprezentował pracowitą postawę w środku pola, zawsze gotów do biegania i notujący kluczowe odbiory. Bruno Fernandes miał rozczarowujący występ, miał dużo piłki, ale nie oferował wiele w ofensywie. João Félix miał swój najgorszy mecz na turnieju, nie stworzył ani jednej okazji i miał ograniczony wpływ na grę. Otávio był stale obecny na lewej stronie, pełen energii i chętny do gry jeden na jeden, ale brakowało mu skuteczności. Cristiano Ronaldo rozegrał bardzo dziwny mecz – strzelił pięknego gola, który został anulowany, wykorzystał karnego, a potem został zmieniony. Bernardo Silva dużo biegał, ale nie pokazał niczego nadzwyczajnego. Diogo Dalot zaliczył przyzwoity występ na prawej obronie po wejściu z ławki, choć nie miał zbyt wiele do roboty. João Palhinha, mimo niewielkiego kontaktu z piłką, sprawiał problemy chorwackiej defensywie swoim bieganiem. Gonçalo Ramos, zdobywca zwycięskiej bramki, zastąpił legendę na boisku i strzelił kluczowego gola. Fernando Santos podjął odważną decyzję o zmianie Ronaldo, która się opłaciła, a Portugalia awansowała do 1/8 finału.