W chwili, gdy Malik Tillman oddawał swój wymarzony strzał, czuł przenikliwy ból. Ktoś nadepnął mu na stopę, a on natychmiast wiedział, że sprawa jest poważna. Na tyle poważna, że musiał zostać wycięty z prawego buta, który został szybko zastąpiony nowym. Nawet po meczu, długo po ostatnim gwizdku, Tillman nosił dowód tego bólu w postaci krwawej skarpety z wielką dziurą pośrodku. Nawet Curt Schilling mógłby się zarumienić na widok stanu stopy pomocnika po spotkaniu.
"Ktoś na mnie nadepnął", powiedział Tillman ze śmiechem. "To po prostu ból, chyba".
Ból, który przyniósł chwałę
Niezależnie od bólu, jakiego doświadczał Tillman, szybko minął, a reprezentacja Stanów Zjednoczonych w piłce nożnej mężczyzn (USMNT) miała szczęście, że tak się stało. W tej krwawej skarpecie i zupełnie nowym bucie, Tillman podszedł i wykonał najważniejszy rzut wolny w swoim życiu, używając tej właśnie prawej stopy. Nie spudłował. Jego strzał poszybował wysoko nad potężnym murem Bośni i Hercegowiny, a wraz z nim USMNT praktycznie zapewniło sobie miejsce w 1/8 finału Mistrzostw Świata. Udało im się to dzięki bramce, gdy potrzebowali jej najbardziej.
Bramka Tillmana podwyższyła wynik na 2-0 dla USMNT, którzy w tamtym momencie grali w osłabieniu. Kontrowersyjna czerwona kartka dla Folarina Baloguna postawiła USMNT pod ścianą. Przez ponad 30 minut Amerykanie musieli pozostać silni, dobrze się bronić i przetrwać. To był test hartu ducha bardziej niż talentu. USMNT zdało go celująco.
Częściowo dzięki czemu? Dzięki talentowi Tillmana, jednego z wyróżniających się graczy tego turnieju. W środę, po kilku meczach jako niedoceniany bohater drużyny, pomocnik zanotował niezapomn