Po zwycięstwie 3-2 nad Senegalem, trener Mauricio Pochettino wskazał trzy mecze, które napawają go optymizmem: z Paragwajem, Urugwajem i ten ostatni. To właśnie w tych spotkaniach USMNT pokazało styl gry, o który tak zabiega. Trener podkreśla, że zespół jest świadomy obszarów wymagających poprawy, ale teraz kluczem jest dostrzeżenie rzeczywistości. Gdy słowa nie wystarczają, liczy się zaangażowanie i postawa całego zespołu, co udowodniono właśnie w tym meczu. Wreszcie, widzimy drużynę, która potrafi grać jako zgrany kolektyw, co jest fundamentem do dalszego rozwoju.
Pepi z asystami, Pulisic z przebudzeniem – kluczowe momenty zwycięstwa
Ten mecz był idealną okazją, by udowodnić swoją wartość. Po intensywnym tygodniu pełnym medialnych wydarzeń w Nowym Jorku i ciężkich treningów w słońcu Atlanty, drużyna przybyła do Charlotte z jasnym celem: pokazać, że to ta wersja USMNT, która znalazła rytm przeciwko Paragwajowi i Urugwajowi jesienią, a nie ta, która męczyła się z Belgią i Portugalią. Choć niedzielne spotkanie nie było idealne, liczy się przede wszystkim pozytywne nastawienie i indywidualne występy zasługujące na uznanie. To był mecz, który podniósł morale, jednocześnie pozostawiając pole do dalszych prac.
Każdy wiedział, że Christian Pulisic potrzebuje gola. Potrzebował go dla siebie, dla drużyny, a także dla spokoju opinii publicznej. Gdy piłka znalazła się w siatce, ulga i radość były wręcz namacalne.
Czułem się wspaniale, powiedział Pulisic, dodając, że czuje pewność siebie od miesięcy, ale to właśnie bramki interesują świat. Teraz, miejmy nadzieję, ta dyskusja ucichnie. Gol Pulisica, pierwszy w tym roku kalendarzowym i pierwszy dla USMNT od 2024 roku, był zagraniem godnym podziwu. Po podaniu od Ricardo Pepi, Pulisic minął bramkarza i pewnie umieścił piłkę w siatce. Jeśli presja związana z brakiem gola mu ciążyła, nie było tego widać. Zawodnicy pozbawieni wiary nie kończą akcji w taki sposób. To wydarzenie zamyka pewien rozdział i sugeruje, że Pulisic, a co za tym idzie, cała drużyna, są gotowi.
Mamy teraz czas. Piękno międzynarodowej piłki nożnej polega na tym, że przychodzisz, nie masz wiele czasu, musisz znaleźć sposoby na współpracę i zwycięstwo. Zespoły, które osiągają najlepszą chemię, zazwyczaj dobrze sobie radzą, a teraz mieliśmy trochę czasu na trening, i jeszcze kilka tygodni, aby być tak przygotowanymi, jak tylko możemy, dodał.
Ricardo Pepi, znany przede wszystkim jako znakomity strzelec, udowodnił, że jest również świetnym podającym. Wziął udział w obu bramkach, najpierw asystując przy pierwszej, a potem przy drugiej. Oba podania były spektakularne i kluczowe dla powodzenia akcji. Gwiazda PSV, mimo problemów z kontuzjami w ostatnich latach, potrafi wykorzystywać swoje szanse, co potwierdził również w tym meczu, podobnie jak w marcu, choć wtedy bez strzelonego gola.
Myślę, że rozpoczęcie z impetem jest niezwykle ważne, stwierdził Pepi.
Oczywiście, daje to drużynie pewność siebie, której potrzebujemy przed Pucharem Świata, abyśmy byli przygotowani na kolejne wyzwania. Niestety dla niego, główny konkurent do pozycji numer dziewięć, Folarin Balogun, również zdobył bramkę, choć może nie opuścić Charlotte z tak poczuciem spełnienia, jak mógłby.
Błędy i błyskotliwość – co dalej dla USMNT?
Niektóre błędy są po prostu niedopuszczalne, zwłaszcza na tym poziomie. Miles Robinson z pewnością doskonale o tym wie, mając za sobą wystarczająco dużo meczów, by znać granicę. Niestety, w jednym, krótkim momencie zawahania, przekroczył ją, a Stany Zjednoczone zapłaciły za to wysoką cenę. Fatalne podanie Robinsona na początku drugiej połowy bezpośrednio doprowadziło do drugiej bramki Mane, wyrównując stan meczu na 2-2. Jest to rodzaj błędu, który nie powinien mieć miejsca, a już na pewno nie w sytuacji, gdy przeciwnikiem jest zawodnik kalibru Mane. Czy młody bramkarz Chris Brady mógł pomóc, może opóźniając swoją interwencję, zamiast wychodzić z linii? Być może, ale trudno winić młodego golkipera za próbę gry w swoim debiucie. Robinson nie jest nowicjuszem; jest weteranem, a jego zadaniem jest pomaganie innym unikać podobnych pomyłek. Kiedy sam je popełnia, wszystko staje się trudniejsze. Jego strata pozwoliła Senegalowi wrócić do gry w kluczowym momencie, a takie momenty mają jeszcze większe znaczenie w meczach Pucharu Świata. Robinson zdaje sobie sprawę z sytuacji; wie, co zrobił. Jednak w obliczu problemów kadrowych USMNT, związanych z kontuzją Chrisa Richardsa, Robinson nie ułatwił tego zadania.
Sytuacja Folarina Baloguna jest nieco bardziej złożona. Choć zdobył zwycięską bramkę, mógłby czuć pewien niedosyt. Realistycznie rzecz biorąc, mógłby strzelić trzy kolejne gole. Jedno uderzenie było nieczyste, drugie zostało anulowane, a trzecie obronił znakomicie bramkarz. W innych okolicznościach, szczególnie gdyby "boskie szczęście" z Monako mu sprzyjało, mógłby opuścić Charlotte z hat-trickiem. Balogun niczego nie stracił, wręcz przeciwnie, pokazał swoją dynamikę i potencjalne zagrożenie dla każdej obrony, z jaką zmierzy się USMNT. Po prostu chciałby zadać więcej ciosów, co z pewnością będzie go motywować w dalszej części sezonu.
Sergino Dest, według raportów skautingowych, ma jedną, wyraźną cechę: lubi próbować. Lubi mijać obrońców, lubi grać niebezpieczne podania i, co najważniejsze, czerpie radość z gry, wykonując zagrania, które porywają kibiców. Gwiazda PSV miała kilka takich momentów w swoich 45 minutach gry, przypominając o swojej unikalności. Najważniejszym z nich był, oczywiście, gol. Było to jego najprostsze zagranie. Po podaniu od Pulisica, Dest musiał jedynie umieścić piłkę w siatce, zdobywając swojego trzeciego gola w reprezentacji. Szybko podziękował Pulisicowi, zarówno w momencie zdobycia bramki, jak i po meczu.
Byłem po prostu szczęśliwy, że w ogóle dał mi tę asystę, powiedział Dest.
Myślę, że on również rozegrał świetny mecz, ma swojego gola i asystę, więc to ważne. Byłem po prostu szczęśliwy, że podał mi tę piłkę i ją zobaczył. Jedyną rzeczą, jaką musiałem zrobić, to wbić ją do bramki. Od tego momentu Dest zrobił znacznie więcej. Rutynowo próbował mijać obrońców, a jego pewność siebie rosła w trakcie meczu. Kiedy Dest zaczyna dryblować, sprawy nabierają tempa. Tak było i w niedzielę.
Zawsze lubię po prostu grać, wiesz, grać z umiejętnościami i wszystkim, co mam, stwierdził. *"Czuję, że jeśli często dostaję piłkę w meczu, buduję pew


