Zastanawiacie się, kto poprowadzi Real Madryt po erze Arbeloi? Florentino Perez, prezydent klubu, zdradził, że decyzja jest już blisko, a w głowie ma już dwóch konkretnych kandydatów. Ale czy wśród nich jest ktoś, kogo doskonale znacie?
Kto przejmie stery? Dwie opcje na horyzoncie
Florentino Perez, w wywiadzie dla Television Espanola, przyznał, że proces wyboru następcy Alvaro Arbeloi jest na zaawansowanym etapie. Klub przygotowuje się na nowy rozdział, a prezydent ma już w zanadrzu dwóch preferowanych szkoleniowców. Choć nie podał ich nazwisk, zapewnił, że nie są to przypadkowe wybory. Perez podkreślił, że jego głównym celem jest stabilność i rozwój Realu Madryt, dlatego tak starannie waży każdą decyzję.
Myślę o tym. Czy mam kogoś na myśli? Dwóch.” – stwierdził krótko, pozostawiając kibiców w niepewności i ekscytacji.
Mourinho wraca na Santiago Bernabeu? Prezydent zabiera głos
Padło też bezpośrednie pytanie o potencjalny powrót Jose Mourinho na ławkę trenerską Santiago Bernabeu. Perez, doceniając Portugalczyka jako trenera, rozwiał jednak wszelkie wątpliwości dotyczące obecnych rozmów.
Mourinho? Jest dobrym trenerem, to oczywiste. Nie ogłoszę tego, ponieważ jeszcze z nim nie rozmawiałem.– wyjaśnił prezydent. Oznacza to, że choć nazwisko Mourinho z pewnością pojawia się w dyskusjach, na chwilę obecną nie podjęto żadnych konkretnych kroków w kierunku jego powrotu. Klub intensywnie szuka następcy Arbeloi, a spekulacje wokół różnych kandydatów, w tym Portugalczyka, będą trwały. Jednakże, uwaga wszystkich skupi się najpierw na wyborach prezydenckich, które odbędą się 7 czerwca. Wynik tych wyborów może mieć kluczowe znaczenie dla przyszłości trenera "Los Blancos".
Perez, znany ze swojej skuteczności w zarządzaniu klubem, wykorzystał również okazję, by skrytykować swojego rywala, prezydenta Riquelme. Framował siebie jako obrońcę Realu Madryt przed niestabilnością, wielokrotnie porównując swoich przeciwników do ery Ramona Calderona, którą nazwał najbardziej złowrogim okresem w historii klubu.
Kocham Real Madryt bardzo mocno i kiedy widzę, że idą po niego, jestem tutaj.– dodał.
Wykryłem cień ruchu mającego na celu destabilizację klubu poprzez mnie. A ponieważ nadal wierzę w członków, wezwałem do wyborów.Perez nie szczędził gorzkich słów na temat finansów i motywacji konkurencji.
A kiedy widzę tę inną kandydaturę, okazuje się, że to ci sami ludzie z czasów Calderona, co było najbardziej złowrogim okresem w historii Realu Madryt. Co więcej, mówią, że ten człowiek (odnosząc się do Riquelme) wziął pożyczkę na 54 procent rocznie. Jak można o to prosić? I nie zmyślam. Wygląda na to, że przyszedł tutaj, ponieważ potrzebuje klubu do własnych interesów.


