Wszystkie aktualności

Sacha Boey: Niespodziewany bohater Bayernu Monachium?

19 października 2026 10:00 14 godz. temu
Sacha Boey: Niespodziewany bohater Bayernu Monachium?
Źródło: goal.com

Czy Sacha Boey, uważany za transferowy niewypał, naprawdę błysnął w meczu z RB Lipsk? Poznaj kulisy jego niespodziewanego debiutu i co to oznacza dla przyszłości w Bayernie.

Niespodziewany bohater czy ostatni rozdział w Monachium? Sacha Boey w centrum uwagi.

Kiedy w sobotę Sacha Boey wbiegł na murawę w 77. minucie meczu z RB Lipsk, wielu kibiców Bayernu Monachium zapewne przecierało oczy ze zdumienia. Nie był to bowiem zwykły debiut, a raczej zjawisko budzące pytania i spekulacje. Boey, który do tej pory był postrzegany jako jeden z największych transferowych niewypałów ostatnich lat w klubie, nagle dostał swoją szansę. Dyrektor sportowy Max Eberl sam przyznał, że jego występ nie był planowany, a wszystko zmieniło się w ostatniej chwili.

Szansa od losu, czy strategiczny ruch trenera?

Sytuacja, w której znalazł się Sacha Boey, była wręcz kuriozalna. Mimo że Bayern pewnie prowadził 6:1, a trener Vincent Kompany miał szerokie pole manewru, decyzja o wpuszczeniu Francuza na boisko była zaskoczeniem. Kluczowym czynnikiem okazała się kontuzja Min-Jae Kima, która zmusiła szkoleniowca do poszukania alternatywy. Eberl podkreślił zaangażowanie Boeya w treningi, mówiąc:

Sacha daje 100 procent na treningach. Rzuca się w wir walki
. Dodał również, że sytuacja zawodnika w Monachium jest
niezwykle trudna
, ale
był tam, kiedy był potrzebny
. Trener Kompany postanowił nagrodzić go za postawę na zajęciach, co Eberl skwitował jako
miłe
. Decyzja ta mogła być również podyktowana zbliżającym się, kluczowym starciem Ligi Mistrzów z Arsenalem, gdzie trener chciał oszczędzić podstawowych graczy takich jak Jonathan Tah czy Alphonso Davies, którzy w ogóle nie znaleźli się w kadrze meczowej.

Droga przez mękę do pierwszej minuty

Historia Sachy Boeya w Bayernie to opowieść o rozczarowaniu i niepewności. Klub zapłacił za niego w styczniu 2024 roku aż 30 milionów euro tureckiemu Galatasaray, licząc na wzmocnienie prawej obrony. Tymczasem rzeczywistość okazała się brutalna. Konrad Laimer stał się podstawowym wyborem na tej pozycji, a Josip Stanišić jego zmiennikiem. Nawet Stanišić, który sam nie w pełni odnalazł formę w tym sezonie, był wyraźnie przed Boeyem. Na lewej stronie rywalizację toczyli Alphonso Davies i nowy nabytek, Nathaniel Brown. Sytuacja Boeya była tak trudna, że latem był on nawet tymczasowo wyłączony z treningów zespołowych i musiał utrzymywać formę indywidualnie, ponieważ wciąż istniała realna szansa na jego odejście. Krążyły plotki o zainteresowaniu Hamburger SV czy Fulham, a dyrektor sportowy Christoph Freund tłumaczył jego specjalne traktowanie faktem trwających negocjacji transferowych.

Czy to ostatni gwizdek dla Boeya w Monachium?

Gdy transfer nie doszedł do skutku, Boey wrócił do treningów z drużyną. Dopiero sobotni mecz z RB Lipsk przyniósł mu pierwszy w tym sezonie występ w Bundeslidze. Co ciekawe, Kompany mógł postawić na innych zawodników, którzy również rzadko pojawiali się na boisku, takich jak Hiroki Ito czy wspomniany już Alphonso Davies. Jednak decydujące okazały się być okoliczności meczowe i strategiczne kalkulacje trenera. Mimo tego epizodu, przyszłość Sachy Boeya w Bayernie Monachium wciąż stoi pod wielkim znakiem zapytania. Klub podobno jest zdeterminowany, aby pozbyć się go jeszcze zimą, nawet kosztem znaczącej straty finansowej, aby zdjąć go z listy płac. Jego kontrakt obowiązuje do 2028 roku, co czyni sytuację jeszcze bardziej skomplikowaną.

Źródło: goal.com

Zobacz również