Niemal od razu po pierwszym gwizdku na Kingsmeadow zrobiło się gorąco, a kibice Chelsea z pewnością mieli palpitacje serca, obserwując zmagania swoich ulubienic z Aston Villą. Ten mecz to był prawdziwy rollercoaster, pełen zwrotów akcji i momentów, które na długo pozostaną w pamięci. Czy Sjoeke Nusken okazała się wybawieniem, czy tylko chwilowym pocieszeniem w burzy błędów?
Początek spotkania nie zapowiadał niczego dobrego dla fanów The Blues. Już w pierwszej minucie, przyjezdne z Birmingham zdołały otworzyć wynik. Lucy Bronze, doświadczona zawodniczka, popełniła fatalny błąd, posyłając nieprzemyślaną podanie w poprzek boiska. Chasity Grant natychmiast to wykorzystała, przechwyciła piłkę i po chwili znalazła się w polu karnym, skąd precyzyjnym strzałem przy bliższym słupku pokonała bramkarkę. To było zimne prysznic dla Chelsea, które musiało szybko podnieść się po takim początku.
Jednak Chelsea, mistrzynie Anglii przez sześć kolejnych sezonów, zdołały przejąć kontrolę nad grą. W 20. minucie doprowadziły do wyrównania. Sjoeke Nusken posłała genialne podanie do Sam Kerr, a australijska napastniczka, mimo że bramkarka Ellie Roebuck była nieco zaskoczona, zdołała skierować piłkę do siatki. Trzy minuty później The Blues wyszły na prowadzenie. Po krótkim rozegraniu rzutu rożnego, piłka trafiła do Jessiki James, a ta, po delikatnym dotknięciu, skierowała ją do bramki. James nie poprzestała na jednym trafieniu, zdobywając swoją drugą bramkę w tym meczu cztery minuty później, popisując się skutecznym strzałem z około 25 metrów.
Czy Villa naprawdę zdołała wyrównać?
Zamiast załamać się pod naporem Chelsea, Aston Villa pokazała zadziornego ducha. Tuż po pół godzinie gry, Kirsty Hanson zdołała przebić się za defensywę, a dokładniej za plecy Lucy Bronze, i tym razem to ona skierowała piłkę do siatki po dośrodkowaniu z prawej strony. Sytuacja zrobiła się jeszcze bardziej dramatyczna w 35. minucie, kiedy to po zagraniu głową Bronze, które nieco zawisło w powietrzu, Hanson ponownie znalazła się w dogodnej pozycji i strzałem z woleja pokonała bramkarkę. To było niesamowite, jak szybko wynik się zmieniał i jak niepewny był los tego spotkania.
Po przerwie, Sam Kerr miała okazję na podwyższenie prowadzenia z rzutu karnego, ale została sfaulowana przez bramkarkę Roebuck, która później opuściła boisko ze łzami w oczach z powodu kontuzji. Hanson była bliska skompletowania hat-tricka, trafiając w słupek potężnym strzałem z dystansu. Chelsea, która przyzwyczaiła nas do dominacji, tym razem musiała walczyć o każdy centymetr boiska.
Nusken: Bohaterka czy szczęściara?
W końcu, na osiem minut przed końcem regulaminowego czasu gry, Chelsea zdołała przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Sam Kerr zagrała piłkę do Sjoeke Nusken, a ta uderzyła precyzyjnym strzałem z krawędzi pola karnego, trafiając w samo okienko. Ten gol był kluczowy, ale nie można zapominać o błędach, które doprowadziły do tak dramatycznej sytuacji.
Lucy Bronze, która miała trudny dzień w obronie, często pozostawała odsłonięta, co było wynikiem błędów tych, którzy byli przed nią. Chasity Grant, mimo błędów, zdołała zdobyć swoją pierwszą bramkę w WSL. Jess Carter starała się pchać akcje do przodu, ale jej wkład był ograniczony, a jeden z jej strzałów wylądował poza stadionem. Erin Cuthbert, mimo że starała się ożywić grę, nie była w stanie przejąć kontroli w środku pola. Lauren James, mimo że była postrzegana jako jasna iskra, z czasem przygasła. Sam Kerr, jak zwykle, była gwiazdą, zdobywając bramkę i asystę. Sjoeke Nusken, strzelając zwycięskiego gola, pokazała swoje umiejętności.
Aston Villa nadal stanowiła zagrożenie, a Lynn Wilms sprawiła trudności holenderskiej zawodniczce Chelsea. Sophie Ingle zaliczyła powrót po kontuzji, ale nie miała znaczącego wpływu na grę. Mimo błędów, Chelsea pokazała ducha walki.
Sjoeke Nusken zdobyła zwycięskiego gola dla Chelsea, zapewniając swojej drużynie trzy punkty.


