Wszystkie aktualności

Stuttgart: Czy Bouanani to największa wpadka transferowa?

12 marca 2026 10:00 1 dni temu
Stuttgart: Czy Bouanani to największa wpadka transferowa?
Źródło: goal.com

VfB Stuttgart postawił na Badredine'a Bouananiego, wydając fortunę. Czy ten transfer okaże się klapą dekady, czy jeszcze nas zaskoczy?

VfB Stuttgart, pod wodzą dyrektora sportowego Fabiana Wohlgemutha, zasłynął w ostatnich latach z trafionych ruchów transferowych. Latem ubiegłego roku przed klubem ponownie stanęło ogromne wyzwanie – i na życzenie trenera Sebastiana Hoeneßa, wzmocniono atak dwukrotnie, tuż przed zamknięciem okienka. Jeden z tych transferów, Badredine Bouanani, okazał się jednak istnym rozczarowaniem, budząc wątpliwości, czy był to błąd, którego klub nie powinien był popełnić.

Drogi błąd czy przyszła gwiazda?

Po odejściu Nicka Woltemade, Hoeneß nie krył rozgoryczenia na konferencji prasowej, zarzucając Wohlgemuthowi i szefowi klubu Alexanderowi Wehrle brak odpowiedniego zastępstwa. W atmosferze „przeciągania liny”, jak opisywały to media, udało się pozyskać Badredine'a Bouananiego z OGC Nice (31 sierpnia) oraz Bilala El Khannouss (1 września). Miał to być gest mający uspokoić sfrustrowanego trenera. Niestety, nowy napastnik nie pojawił się w klubie.

Podczas gdy wypożyczenie El Khannouss okazało się strzałem w dziesiątkę, z potencjalnym obowiązkiem wykupu za 18 milionów euro, transfer Bouananiego okazał się kompletną porażką. Szczególnie biorąc pod uwagę, że VfB zapłaciło za 21-latka aż 15 milionów euro. To trzeci najdroższy transfer w historii klubu, a wkrótce El Khannouss zepchnie go na czwarte miejsce. Bouanani do tej pory jest ogromnym rozczarowaniem, zdobywając zaledwie dwa gole i notując jedną asystę w 24 występach. Co zaskakujące, Algierczyk spędził więcej minut na boisku w Lidze Europy (448) niż w Bundeslidze (441), gdzie zanotował wszystkie swoje punkty. W niemieckiej ekstraklasie nadal czeka na swój pierwszy punkt z udziałem bramkowym.

Czas ucieka, a punkty się nie pojawiają

W ostatnich czterech meczach Bundesligi Bouanani przesiedział po 90 minut na ławce rezerwowych, bez żadnych doniesień o problemach fizycznych. Ostatni raz w pierwszym składzie pojawił się w rewanżowym meczu play-off przeciwko Celtic Glasgow (0-1). Mimo starań, nie zdołał przekonać do siebie. To już niestety znajomy obrazek. Technicznie utalentowany zawodnik, najczęściej grający na prawej stronie ataku, często popisuje się efektownymi zagraniami, ale robi to sporadycznie i osiąga zbyt mało. Symboliczne było jego 14 strat w zaledwie 33 akcjach.

Poważne rozczarowanie na przełomie roku, jakim było pominięcie go w kadrze na Puchar Narodów Afryki, miało go zmotywować. Trener Algierii, Vladimir Petković, nie powołał Bouananiego.

Był naturalnie rozczarowany, ponieważ chciał grać dla swojego kraju
, mówił wówczas Hoeneß, budząc nadzieje na przełom.
Z drugiej strony, ma teraz szansę zostać z nami i wywalczyć sobie miejsce w drużynie
. Według doniesień „Bilda”, Bouanani zatrudnił nawet osobistego trenera przygotowania fizycznego, aby przekuć gorycz nieobecności w energię. Jego celem było pokazanie pełni możliwości w wymagającym okresie po zimowej przerwie, z siedmioma meczami w 22 dni. Niestety, efekty były bardziej niż zastanawiające: brak punktów, 215 minut gry i trzy mecze bez występu.

Oczywiście, trudności są naturalne dla młodego zawodnika w nowym kraju. Hoeneß sam to zauważył:

Są wahania formy, zwłaszcza gdy przyjeżdża się do nowego kraju. Pokazał już, co potrafi lewą nogą. Ale oczywiście są jeszcze obszary, w których musi się rozwijać
. Jednak Stuttgart bez wątpienia oczekiwał więcej od swojego letniego nabytku. W ważnych meczach, takich jak pierwszy mecz w Glasgow, miejsce na ławce jest logiczną konsekwencją.

Bouanani powoli traci argumenty za kolejnymi występami w pierwszym składzie, co potwierdza jego czas gry w Bundeslidze. Dzieje się tak zwłaszcza dlatego, że jego rywale nabrali rozpędu. Jamie Leweling i Tiago Tomas są wyraźnie przed nim na prawej stronie ataku. Nawet Jeremy Arevalo, inny zimowy transfer, który również spisał się poniżej oczekiwań, został ostatnio przed nim preferowany w meczu z Mainz 05. Bouanani jest również na końcu wewnętrznego rankingu w ataku pomocników, gdzie również może grać. W związku z tym, byłoby zaskoczeniem, gdyby wystąpił w czwartkowym pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Europy przeciwko FC Porto. Pozostaje mu niewiele czasu na upragniony przełom w tym sezonie. Zamiast tego, Bouanani grozi stanie się najdroższym transferowym niewypałem w historii klubu, wyprzedzając takie „wpadki” jak Pablo Maffeo i Ciprian Marica (obaj po siedem milionów euro). Oczywiście, ostateczne słowo jeszcze nie padło – i mało prawdopodobne, by VfB latem pozbyło się tego niezaprzeczalnie utalentowanego młodzieńca (kontrakt do 2030 roku).

Źródło: goal.com

Zobacz również