Czy hiszpańska La Liga powinna brać przykład z angielskiej Premier League? To pytanie powraca jak bumerang, a wielu jest przekonanych, że brytyjska konkurencja oferuje większą rywalizację i równość szans niż liga hiszpańska, gdzie walka o tytuł tak często sprowadza się do starcia dwóch gigantów futbolu: Realu Madryt i Barcelony.
Tebas kontra Real: Wojna na słowa trwa
Javier Tebas, prezydent La Liga, po raz kolejny zabrał głos w tej głośnej debacie. Podczas ceremonii powitania klubów, które awansowały do profesjonalnych rozgrywek w sezonie 2026-2027, nie omieszkał pochwalić sposobu zarządzania swoją ligą, jednocześnie subtelnie krytykując prezydenta Realu Madryt, Florentino Pereza. Tebas zwrócił uwagę na powtarzające się ataki na regulacje ligowe. Jak donosi hiszpański dziennik "Mundo Deportivo", powiedział:
Są kluby, które notorycznie kwestionują wszystkie nasze systemy i zasady finansowe, a przedstawiciel Realu Madryt wielokrotnie wychodził z krytyką tych zasad, ale to kwestionowanie często pojawia się z powodu okoliczności sportowych, przez które klub przechodzi.Jego punkt widzenia był jasny i trafiony w punkt: Królewscy od dwóch lat nie zdobyli trofeum i odsunęli się od podium zwycięzców. To właśnie ta sportowa posucha daje Tebasowi okazję do uszczypliwości.
Angielski model finansowy – czy to droga donikąd?
Następnie Tebas obrócił obronę hiszpańskiego modelu w atak na finanse angielskiej ligi, podając konkretne liczby.
W zeszłym roku straty angielskiej ligi sięgnęły miliarda funtów szterlingów, a rok wcześniej odnotowano podobne straty, aż do momentu, gdy w ostatnich latach straty osiągnęły 10 miliardów funtów szterlingów. Kontynuował swoją argumentację, stawiając retoryczne pytanie:
Jeśli to jest model futbolu, którego szukamy… to zrównoważony rozwój instytucji i zabezpieczenie ich przyszłości jest ponad wszystko, bo nikt już nie wspomina, gdzie wylądował Leicester City, który był mistrzem ligi, i jak teraz grają w trzeciej dywizji.Ta uwaga podkreśla jego obawy dotyczące długoterminowej stabilności finansowej klubów Premier League, sugerując, że chwilowy sukces może prowadzić do upadku.
Tebas zarezerwował swój najostrzejszy komentarz dla interwencji angielskiego rządu w celu reformy sytuacji finansowej.
Nie biorą pod uwagę zrównoważonego rozwoju klubów, i dlatego brytyjski rząd interweniował, aby zarządzać angielską ligą poprzez niezależny organ regulacyjny, podczas gdy my w Hiszpanii sami regulujemy nasze sprawy finansowe poprzez same kluby. Z pewnością nie podjęliby tego kroku, gdyby nie było w tym wyraźnej wady.Te słowa sugerują, że hiszpański model, mimo swoich wad, jest w jego opinii bardziej samowystarczalny i mniej podatny na zewnętrzne ingerencje.


