Tottenham Hotspur znalazł się wczesnym kryzysie. Druga z rzędu porażka, tym razem 0-2 z Newcastle United w sobotni wieczór, oznacza, że po dwóch kolejkach nowego sezonu Premier League drużyna nie zdobyła ani jednego punktu, ani nawet jednego gola.
Czy to początek koszmaru, czy tylko chwilowe potknięcie?
Klub ze stolicy Anglii okupuje ostatnie miejsce w tabeli ligowej. Newcastle United natomiast, po dobrym starcie, awansowało na trzecią pozycję, mając na koncie cztery punkty. Fani Spurs, którzy ledwo co odetchnęli po walce o utrzymanie w poprzednim sezonie, mają wszelkie powody, by ponownie martwić się o przyszłość swojej drużyny. Dane z firmy Opta są niepokojące: klub nie przegrał swoich dwóch pierwszych ligowych meczów bez strzelenia bramki od sezonu 1974-75. To już brzmi jak alarm! Czyżby historia miała się powtórzyć i Tottenham znów będzie musiał walczyć o przetrwanie w elicie?
Roberto De Zerbi pod presją – czas na zmiany
Menedżer Tottenhamu, Roberto De Zerbi, staje przed wczesnym i niezwykle trudnym testem. Jego zadaniem jest nie tylko zatrzymanie tej niepokojącej tendencji, ale przede wszystkim znalezienie skutecznych rozwiązań w ofensywie. Drużyna wygląda na zagubioną, brakuje jej iskry, tej determinacji, która potrafi odwrócić losy meczu. Kibice oczekują natychmiastowej reakcji i powrotu na ścieżkę zwycięstw. Czy De Zerbi jest w stanie wyciągnąć wnioski z dotychczasowych niepowodzeń i wprowadzić drużynę na właściwe tory?
Brak goli to symptom głębszego problemu. Czy to kwestia taktyki, formy poszczególnych zawodników, czy może czegoś więcej? Sezon dopiero się rozpoczął, ale już teraz widać, że nie będzie to łatwa przeprawa dla Kogutów. Optymizm z początku rozgrywek szybko ustąpił miejsca niepokojowi. Fani pamiętają, jak trudne potrafią być sezony, w których drużyna musi walczyć o każdy punkt. Czy Tottenham jest gotowy na taką batalię? Jedno jest pewne, presja na sztab szkoleniowy i zawodników będzie ogromna.
Według analiz, Tottenham Hotspur od sezonu 1974-75 nie zanotował tak słabego otwarcia rozgrywek ligowych.


