Wszystkie aktualności

Vuskovic: Gwiazda HSV, która szokuje nawet kolegów Luisa Díaza

27 marca 2026 13:00 2 godz. temu
Vuskovic: Gwiazda HSV, która szokuje nawet kolegów Luisa Díaza
Źródło: goal.com

Odkryj niezwykły talent Vukovica, obrońcy HSV, który zdobywa bramki niczym napastnik i przyciąga uwagę największych klubów Europy. Jego gra to rewolucja w futbolu.

Czy obrońca może strzelać bramki z dystansu, które wprawiają w osłupienie nawet gwiazdy Bayernu Monachium? Josip Vuskovic, wypożyczony do HSV z Tottenhamu, właśnie udowodnił, że jest to możliwe, a jego talent wykracza poza wszelkie schematy. Jego ostatni występ przeciwko Kolumbii, gdzie zdobył wyrównującą bramkę, to tylko kolejny dowód na to, że mamy do czynienia z fenomenem.

Vuskovic: Obrońca z duszą napastnika?

Mecz towarzyski między Chorwacją a Kolumbią, z udziałem Luisa Díaza, stał się areną popisu dla młodego stopera HSV. Już w 6. minucie Vuskovic popisał się strzałem z dystansu, który zaskoczył wszystkich, prowadząc do remisu dla swojej drużyny. Po spotkaniu nie tylko okrzyknięto go "Man of the Match", ale i chorwacka prasa nie szczędziła mu pochwał. "Vuskovic jest z innego świata," pisała Slobodna Dalmacija, a Sportske Novosti posunęły się jeszcze dalej: "Każdy sceptyk musi już zdać sobie sprawę, że jest on bardzo blisko awansu do kadry na Mistrzostwa Świata." To nie przypadek, że w swoim drugim z rzędu występie w podstawowym składzie reprezentacji Chorwacji, Vuskovic ponownie błyszczał jako kluczowy element obrony, tym razem przeciwko 14. drużynie świata. Trener Zlatko Dalić postawił na niego w środku formacji z trzema obrońcami, co jest formacją doskonale znaną Vuskovicowi z codziennych ligowych obowiązków w HSV.

Poza solidnymi występami w defensywie, Vuskovic budzi postrach wśród przeciwników przede wszystkim swoją umiejętnością gry głową, która odegrała kluczową rolę w jego pięciu dotychczasowych bramkach w Bundeslidze. Tym razem jednak, przeciwko Kolumbii, zdecydował się na uderzenie z około 25 metrów. Piłka, po rykoszecie, znalazła drogę do siatki.

To była naprawdę kwestia szczęścia. Próbowałem strzelić lewą nogą z dystansu, piłka wpadła i pomogła drużynie odnieść zwycięstwo, a to jest najważniejsze. To wspaniałe uczucie strzelać bramki dla reprezentacji narodowej. Cieszę się, grając u boku takich zawodników i trenując z nimi każdego dnia,
powiedział Vuskovic po meczu, wspominając byłego napastnika reprezentacji Ivana Klasnica.
Chciałbym mu zadedykować tę bramkę, ponieważ niestety od pewnego czasu przebywa w szpitalu. To nie jest dla niego łatwy czas.
Były gracz Werderu Brema przeszedł już trzy przeszczepy nerek, a ostatnio pełnił funkcję asystenta trenera w amatorskim klubie Croatia Hamburg.

Gwiazda na celowniku gigantów

Vuskovic zapisał się już w historii chorwackiej piłki jako drugi najmłodszy strzelec bramki w historii reprezentacji. Młodszy od obecnego 19-latka był jedynie Luka Ivanusec, który zdobył bramkę w 2017 roku. Jego przełomowy sezon z pewnością nie umknął uwadze europejskich potentatów. Krążą pogłoski, że wielu czołowych klubów już zainteresowało się Vuskovicem, który formalnie jest związany kontraktem z Tottenhamem Hotspur aż do 2030 roku. Jednak nawet Spurs wydają się już być dla niego zbyt małym krokiem. Według doniesień, FC Barcelona prowadzi już rozmowy z młodym zawodnikiem, reprezentowanym przez Pini Zahaviego, który utrzymuje dobre relacje z prezydentem Joanem Laportą, jednocześnie pozostając w kontakcie z menedżerem Hansim Flickiem. Real Madryt, Liverpool FC i Chelsea również podobno wyrażają zainteresowanie. FC Bayern Monachium i BVB również uważnie śledzą sytuację Vuskovica, ale prawdopodobnie zostaną przebici finansowo, podobnie jak Barca. Przynajmniej niemiecki klub z rekordową liczbą tytułów raczej nie zapłaci więcej niż 60 milionów euro, co jest obecnie sugerowaną minimalną kwotą transferu. Zwłaszcza, że obecnie nie ma powodów do zmartwień w kwestii duetu środkowych obrońców Dayot Upamecano i Jonathana Taha.

Nie możemy po prostu podpisać każdego dobrego zawodnika, o którym publiczność myśli, że absolutnie musi dołączyć do Bayernu Monachium,
powiedział niedawno dyrektor sportowy Max Eberl, odnosząc się również do potężnej rady nadzorczej kierowanej przez honorowego prezydenta Ulego Hoenessa i byłego dyrektora generalnego Karla-Heinza Rummenigge:
Ponieważ w pewnym momencie druga strona przyjdzie i powie: Max, nie rzucamy pieniędzmi na wiatr. Nie możemy tak po prostu dalej napompować składu.

Źródło: goal.com

Zobacz również