Noc Wrexham była daleka od prostoty, a przecież już na jej początku dzielił ich tylko jeden punkt. Bristol City dominował przez pierwsze 20 minut, jednak to przyjezdne Czerwone Smoki jako pierwsze zdobyły bramkę. W klasycznej, szybkiej akcji, odrobinę szczęścia uśmiechnęło się do Olivera Rathbone'a w polu karnym. Dośrodkowanie z nogi Calluma Doyle'a zostało zablokowane, myląc obrońców City. Rathbone pokazał swoją klasę, trafiając nieczysto odbitą piłkę z półobrotu, posyłając ją w samo okienko i pozostawiając bramkarza Radka Viteka, jednego z najlepszych golkiperów sezonu w Championship, bezradnego. To był jego szósty gol w sezonie.
Po tym trafieniu walijska drużyna wydawała się znacznie pewniejsza. Bristol City nadal atakował, podczas gdy Wrexham zadowoliło się obroną i przyjmowaniem presji. Jednak ich plan legł w gruzach krótko po przerwie. Zaledwie trzy minuty po wznowieniu gry, gospodarze doprowadzili do wyrównania. Sinclair Armstrong, który wszedł na boisko w przerwie, znalazł lukę w polu karnym i z trudnej pozycji pokonał bramkarza, zdobywając wyrównującą bramkę.
To był natychmiastowy wpływ zmiennika z City, ale dramat się nie skończył. Obie drużyny tworzyły teraz szanse, a mecz wisiał na włosku. Wrexham, tak jak często czyniło w tym sezonie, znalazło sposób na objęcie prowadzenia. Kolejne groźne dośrodkowanie Doyle'a nie zostało opanowane, a po serii odbić i rykoszetów, piłka ostatecznie trafiła do własnej bramki Joe Williamsa. Lewis O'Brien cieszył się z bramki, podczas gdy gospodarze protestowali, domagając się rzutu karnego za rzekomego spalonego w akcji.
George Dobson miał ogromną szansę na przypieczętowanie zwycięstwa po inteligentnym zagraniu Kieffera Moore'a w ostatnich piętnastu minutach, ale 28-latek spudłował i upadł na ziemię w niedowierzaniu. Wrexham zostało ukarane w ostatnich chwilach meczu, gdy zmiennik Max Bird huknął z pierwszej piłki pod poprzeczkę zaledwie dwie minuty przed końcem. Piłkarze Wrexham wyglądali na zdruzgotanych po końcowym gwizdku, ale być może odczuli pewną ulgę, gdy Delano Burgzorgowi odmówiono rzutu karnego w doliczonym czasie gry, a zamiast tego został ukarany żółtą kartką za symulowanie po minimalnym kontakcie w polu karnym. Dobson miał kolejną szansę w ostatnich sekundach, ale po raz kolejny spudłował, mając przed sobą tylko bramkarza.
To było zacięte starcie w Bristolu, ale dla Wrexham ważne było, aby nie przegrać. Callum Doyle miał udział przy obu bramkach gości, pomagając zdobyć im punkt. Był niezwykle skuteczny na lewej stronie obrony i dostarczał groźne dośrodkowania, z którymi gospodarze mieli problemy przez cały wieczór. Dodatkowo, skutecznie zatrzymywał wiele niebezpiecznych akcji po prawej stronie boiska Bristol City. W innym dniu zdobyłby dla swojej drużyny trzy punkty, a nie jeden, co niewiele pomaga w walce obu zespołów o awans.
Wrexham miało wystarczająco dużo okazji, by wygrać ten mecz, i na pewno by to zrobili, gdyby George Dobson zabrał ze sobą buty strzeleckie do West Country. Pomocnik wszedł na boisko dopiero na ostatnie 20 minut, ale miał dwie ogromne szanse na zdobycie bramki. Pierwszą można mu wybaczyć, ponieważ piłka od Moore'a była nieco za nim. Ale druga szansa w doliczonym czasie gry była wręcz podana na tacy, a on kompletnie spudłował, zamiast zdobyć bramkę, która z pewnością byłaby zwycięska.


