Sensacja na miarę przyszłości futbolu! 16-letni Cavan Sullivan, wychowanek Manchesteru City, właśnie udowodnił, że jego przenosiny do Anglii to nie kwestia "czy", a "kiedy". Jego występ w barwach Philadelphia Union w Pucharze Mistrzów CONCACAF był po prostu pokazem klasy, który zapamiętamy na długo.
Młody geniusz, wielkie liczby
Młody zawodnik, który niedawno skończył 16 lat, rozpoczął swój pierwszy mecz w tym sezonie od razu z przytupem, spłacając zaufanie trenera Bradleya Carnella w stylu, jakiego dawno nie widzieliśmy. Jego występ w barwach Union był dotychczas najlepszym w jego krótkiej karierze. Gdy Sullivan zaczął czarować na boisku, Philadelphia Union prowadziła już 2:0. Jego genialne podanie, zręczne zagranie w kierunku Statsa Korezeniowskiego, otworzyło drogę do podwyższenia prowadzenia na 2:0 już w 12. minucie. Po przerwie Sullivan wcale nie zwolnił tempa. W 53. minucie asystował przy bramce Bena Bendera, podwyższając wynik na 5:0, a na sam koniec spotkania dołożył dwa własne trafienia, oba pewnie wykończone w polu karnym. Były to jego pierwsze bramki w karierze dla Union, a jednocześnie historyczny moment dla amerykańskiego futbolu – najmłodszy Amerykanin, który strzelił gola w Pucharze Mistrzów CONCACAF, mając zaledwie 16 lat, cztery miesiące i 29 dni. To właśnie te momenty pokazują, dlaczego
On jest jednym z najbardziej utalentowanych młodych zawodników, jakich kiedykolwiek widziałem w tym wieku, jak mówią jego trenerzy.
Jego droga do tego momentu była usłana rekordami. Od momentu podpisania kontraktu jako "homegrown player" w wieku 14 lat, Sullivan wielokrotnie łamał bariery. Był najmłodszym debiutantem w historii amerykańskiej piłki nożnej, pojawiając się na murawie w barwach Union 17 lipca. Teraz dodał do tego kolejny kamień milowy, stając się najmłodszym Amerykaninem, który wpisał się na listę strzelców w rozgrywkach CONCACAF Champions Cup. Jego rozwój jest monitorowany przez Manchester City, z którym ma już podpisane wstępne porozumienie o transferze po osiągnięciu pełnoletności. Choć jego rola w tym sezonie w Philadelphia Union może być jeszcze nie do końca zdefiniowana, z uwagi na silną konkurencję w środku pola ze strony doświadczonych zawodników, takich jak Indy Vassilev i Danley Jean Jacques, jego obecność w trzech różnych rozgrywkach, a także przewidywana przerwa na Mistrzostwa Świata, z pewnością zapewni mu znaczącą rolę. Jak widać, talent tej klasy nie potrzebuje wiele czasu, by zaznaczyć swoją obecność.
Philadelphia Union, po tym imponującym zwycięstwie, awansowała do kolejnej rundy Pucharu Mistrzów CONCACAF. Tam zmierzą się z meksykańskim gigantem, Club America. Pierwszy mecz odbędzie się 10 marca w Filadelfii, a osiem dni później czeka ich trudne starcie wyjazdowe w Mexico City. Jeśli pokonają Meksykanów, ich kolejnym przeciwnikiem będzie zwycięzca pary Inter Miami i Nashville. Ten młody zawodnik z pewnością będzie jednym z kluczowych graczy w walce o kolejne trofea.
Jego debiut w tym sezonie w meczu przeciwko D.C. United, który Union przegrało 1:0, trwał zaledwie 20 minut, ale teraz pokazuje, że jest gotowy na znacznie więcej.


