Zapomnijcie o nudnych finałach! Mecz o trzecie miejsce na Mistrzostwach Świata dostarczył więcej emocji niż niejeden decydujący bój o złoto. Anglia i Francja zafundowały kibicom prawdziwy festiwal goli, a indywidualne popisy zawodników zapisały się złotymi zgłoskami w historii turnieju. Czy to właśnie ten mecz pokazał prawdziwe oblicze tych drużyn?
Zaczęło się od huków i błysków
Declan Rice niemal natychmiast po pierwszym gwizdku posłał piłkę z 25 jardów, która po pięknym łuku wpadła do siatki Mike'a Maignana. To była odpowiedź na krytykę, która spadła na Anglików po odpadnięciu w półfinale. Francuski golkiper, przyznajmy szczerze, powinien tę piłkę obronić, ale dla "Trzech Lwów" ten gol był jak balsam. Nie zamierzali zwalniać tempa. Już w 20. minucie, po dośrodkowaniu Rice'a, Ezri Konsa głową podwyższył na 2:0. Anglia była rozpędzona jak lokomotywa, a Francuzi wyglądali na zagubionych. Kontratak Anglików sprawił, że Maignan znalazł się poza bramką, a Bukayo Saka nie miał problemu ze zdobyciem trzeciego gola dla swojej drużyny. Ale to nie był koniec popisów Arsenalu. Eberechi Eze zagrał idealną piłkę do szybkiego skrzydłowego, który łatwo minął obrońcę i strzelił kolejnego cudownego gola, dając Anglii pewne prowadzenie do przerwy.
Francuski zryw i rekordy
Po zmianie stron obraz gry uległ diametralnej zmianie. Kylian Mbappé natychmiast po wznowieniu gry zdobył kontaktowego gola, wykorzystując kontratak i dając Francji nadzieję. Bradley Barcola dołożył kolejne trafienie, a Michael Olise piękną asystą po raz kolejny uruchomił Mbappé, doprowadzając do wyniku 4:3. Z tym golem Mbappé przekroczył liczbę 22 bramek w historii Mistrzostw Świata, wyprzedzając Lionela Messiego i stając się najlepszym strzelcem w historii turnieju w tak młodym wieku. Jego 10 bramek w tym turnieju dało mu także prowadzenie w klasyfikacji o Złoty But. Olise, mimo że zanotował szóstą asystę w turnieju, wyrównując rekord Pelégo, będzie żałował niewykorzystanych okazji, które mogły dać Francji wyrównanie.
Angielski spokój i historyczne zwycięstwo
Anglicy jednak pokazali, że potrafią wykorzystywać błędy rywali. Faul Malo Gusto na Djedzie Spence w polu karnym zakończył się rzutem karnym dla Anglii. Saka, mimo presji, pewnie wykonał jedenastkę, podwyższając na 5:3. Francja walczyła do końca, a Dembélé wykorzystał błędy w obronie Anglików, zdobywając czwartą bramkę. Jednak to nie wystarczyło. Jude Bellingham, wchodząc z ławki, popisał się fenomenalnym rajdem, mijając trzech obrońców i ustalając wynik meczu na 6:4. Jego siódmy gol w turnieju zapewnił Anglii najlepszy wynik od 1966 roku. Bukayo Saka, który długo był krytykowany za nierówną formę, strzelił swojego pierwszego hat-tricka w karierze na Mistrzostwach Świata, pokazując swój światowy potencjał. Jego spokój przy rzucie karnym, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego przeszłość z "jedenastkami", był imponujący i zapowiada ekscytujący sezon dla Arsenalu. Mike Maignan, mimo powiązań z klubami Premier League, zaliczył słaby występ, popełniając przynajmniej dwa błędy przy straconych bramkach. Michael Olise, choć świetny, będzie pamiętał dwie niewykorzystane sytuacje, które mogły odwrócić losy spotkania. Jude Bellingham ustanowił nowy angielski rekord siedmiu bramek w jednym turnieju Mistrzostw Świata.