Wszystkie aktualności

Argentyna zaskoczona. Tuchel zagrał va banque, a rywale czekali na kogo innego

17 lipca 2026 07:00 2 godz. temu

Jakim cudem Argentyna miała wygrać z Anglią, skoro Tuchel zagrał taktyczną szachownicę, która kompletnie zaskoczyła rywali? Szczegóły, które wstrząsnęły Albicelestes.

Piłkarski świat wstrzymał oddech, gdy Gordon zdobył bramkę, dając Anglii prowadzenie w półfinale Mistrzostw Świata. Jednak to, co wydarzyło się potem, przeszło najśmielsze oczekiwania – nie tylko kibiców, ale i samych Argentyńczyków, którzy przygotowali się na zupełnie inny scenariusz. Thomas Tuchel, niemiecki strateg na ławce Synów Albionu, dokonał roszad, które wprawiły rywali w osłupienie i otworzyły drogę do odwrócenia losów meczu.

Taktyczna szachownica, która wstrząsnęła Argentyną

Według doniesień "The Independent", Argentyńczycy byli przekonani o jednym – ich największą słabością w starciu z Anglią były momenty przejściowe, napędzane czystą szybkością. Dlatego też, pilnie przygotowywali się na wejście na boisko takich graczy jak Bukayo Saka czy Noni Madueke. Nikt jednak nie przewidział, że Tuchel zdecyduje się na wzmocnienie defensywy. Zamiast przyspieszyć grę ofensywnymi skrzydłowymi, Niemiec postawił na uszczelnienie tyłów. W 72. minucie Gordon został zastąpiony przez Ezri Konsę, co skutkowało przejściem na ustawienie z pięcioma obrońcami. Dziesięć minut później, w miejsce Reece'a Jamesa i Declana Rice'a, pojawili się Dan Burn i Nico O’Reilly. Dopiero gol wyrównujący autorstwa Fernandeza sprawił, że na placu boju pojawili się Marcus Rashford i Ivan Toney. Między bramką Gordona a decydującym trafieniem Martineza, Anglicy zdołali utrzymać zaledwie 12 procent posiadania piłki. Ta pasywność, ten taktyczny odwrót, nie umknął uwadze w angielskim obozie. Kapitan Harry Kane nie krył rozczarowania, twierdząc, że próba "utrzymania" prowadzenia 1:0 to "za mało na tym poziomie". Stoper Marc Guehi podzielał frustrację, dodając:

Powinniśmy dalej napierać. Trochę tak, jakbyśmy strzelili bramkę i od razu przeszli na tryb obronny.

Tuchel po meczu: "Zbyt pasywni"

Sam Thomas Tuchel, komentując nagłą zmianę dynamiki meczu, przyznał, że dopiero po bramce momentum całkowicie przeszło na stronę przeciwnika, zarówno w posiadaniu piłki, jak i w tworzeniu sytuacji.

Zbyt pasywni staliśmy się w naszej strukturze. Próbowałem pomóc, nie stać się bardziej pasywnym poprzez ustawienie z pięcioma obrońcami, ale być bardziej aktywnym, szybciej wychodzić do skrzydłowych, nie otwierać luk między czwórką obrońców.
Dodał, że w pewnym momencie zaczęli grać głębiej i głębiej, co nigdy nie było częścią planu. Tuchel pokusił się nawet o stwierdzenie, że kontrolowanie piłki
może nie leży w naszym DNA tak, jak w hiszpańskim, argentyńskim czy brazylijskim DNA.
To szczere wyznanie trenera tylko potwierdziło, że nawet on sam był zaskoczony tym, jak szybko jego zespół odpuścił inicjatywę. Na argentyńskiej ławce podczas celebracji panowała wrzawa. Gracze Albicelestes mieli w pamięci ostrzeżenia z przerwy dotyczące zagrożenia ze strony Saki i Madueke. Kiedy okazało się, że żadnego z nich nie ma na boisku, selekcjoner Scaloni poczuł się na tyle swobodnie, by porzucić wszelkie obawy defensywne. Dokonał zmiany, wprowadzając Martineza za lewego obrońcę Nicolasa Tagliafico, przesuwając jednocześnie wprowadzonego wcześniej Nico Gonzaleza na tę pozycję.

Pomimo sposobu, w jaki odpadli z turnieju, Argentyńczycy poczuli ulgę i strategiczne zwycięstwo taktyczne. Piłkarska Federacja Anglii (FA) pozostaje jednak wierna Tuchelowi, którego kontrakt obowiązuje do Mistrzostw Europy 2028. Dyrektor naczelny Mark Bullingham prywatnie wyraził zadowolenie z jego pracy, wierząc, że wciąż pracuje nad głębszymi problemami kulturowymi w drużynie. Teraz przed Anglią mecz o trzecie miejsce z Francją, którego żadna ze stron tak naprawdę nie chciała, a potem pełne skupienie na nadchodzących Mistrzostwach Europy.

Źródło: goal.com

Zobacz również