Arsenal znów zawodzi, a Mikel Arteta głośno domaga się kluczowych zmian. Tym razem punktem zapalnym stała się bezbramkowa remis z Nottingham Forest, który po raz kolejny uwypuklił problemy z decyzyjnością w ataku, szczególnie ze strony Viktora Gyokeresa. Czy kosztowny transfer w końcu zacznie przynosić oczekiwane rezultaty?
Czy Gyokeres jest gotów na Premier League?
Wieczór na City Ground był kolejnym frustrującym rozdziałem w historii Viktora Gyokeresa w barwach Arsenalu. Kanonierzy mieli szansę odskoczyć na dziewięć punktów od rywali w tabeli, a tymczasem zremisowali 0:0 z Nottingham Forest, mimo przytłaczającej dominacji i aż piętnastu strzałów na bramkę. Mikel Arteta przyznał po meczu, że jest rozczarowany stratą punktów.
Każdy tydzień to okazja. Chcemy wygrać każdy mecz, a gdybyśmy to zrobili, bylibyśmy w innej sytuacji. Zrobiliśmy krok, mniejszy niż chcieliśmy, ale to krok, powiedział dziennikarzom. Gyokeres trafił do siatki tylko raz w swoich ostatnich dziesięciu występach w Premier League dla Arsenalu, a jego menedżer chce od niego zdecydowanie więcej.
Oczywiście chcemy, aby zawodnicy byli decyzyjni na tym poziomie, ponieważ potrzebujemy ich do strzelania bramek i tworzenia momentów, w których możemy otworzyć drzwi i uzyskać otwarcie, które normalnie zmienia mecz, a tego nie udało nam się osiągnąć, i to jest odpowiedzialność każdego, podkreślił Arteta.
Kto zawodzi w ataku?
Jednak Arteta nie wskazał palcem tylko Gyokeresa. Przyznał, że nie tylko on musi wyostrzyć celność przed bramką.
Oczywiście przyjechaliśmy tu, żeby wygrać mecz i nie udało nam się tego zrobić z różnych powodów. Należy im oddać uznanie, ponieważ są bardzo dobrze zorganizowani i świetnie przerywają impet, gdy masz pewną dominację w grze. Ale rzeczywistość jest taka, że stworzyliśmy cztery ogromne szanse, między innymi dla Gabriela Martinellego z otwartą bramką, Declana Ricea z łatwym dołożeniem nogi, Mikela [Merino] i główki Bukayo [Saki], a do tego oczywiście bardzo wyraźny rzut karny w polu, który nie został podyktowany. Więc, nie tracąc ani jednego celnego strzału, fakt, że nie wygraliśmy meczu, jest rozczarowujący. Ponadto myślę, że możemy robić pewne rzeczy lepiej, zwłaszcza w pewnych obszarach ataku. Gyokeres, który strzelił 97 goli w 102 meczach dla Sportingu Lizbona przed transferem do Arsenalu za 64 miliony funtów (74 miliony euro), jak dotąd nie spełnia pokładanych w nim nadziei.
Problemy strzeleckie Gyokeresa analizował Jamie Redknapp.
Szczerze mówiąc, nie oglądałem go w Sportingu co tydzień, ale wyobrażam sobie, że otrzymywał dośrodkowania przy systemie, jaki tam grali, z dwoma wahadłowymi. Głównie byłby to prawonożny prawy wahadłowy i lewonożny lewy wahadłowy, więc dostawał dośrodkowania. Gdy piłka trafiała na skrzydło, szła w jego kierunku i wiedział, że może wykonać pierwszy ruch do słupka i tam być. Kiedy gra dla Arsenalu, głównym problemem jest to, że Bukayo Saka gra po prawej stronie, jest lewonożny, podobnie Martinelli, który lubi ciąć do środka na swoją prawą nogę. Więc kiedy Bukayo Saka znajduje się w tej pozycji, zamiast dograć piłkę wzdłuż linii bramkowej, chce ją ściąć, więc stąd bierze się frustracja, powiedział dla Sky Sports. Arsenal teraz skupia się na Lidze Mistrzów i starciu z Interem na San Siro. Gyokeres strzelił dwie bramki w czterech występach w Lidze Mistrzów w tym sezonie dla Arsenalu, obie w wygranym 4:0 meczu z Atletico Madryt w październiku. Po tym czeka ich wizyta Manchesteru United w Premier League.


