Wszystkie aktualności

Arteta: PSG najlepsi, ale Arsenal wjedzie na wyższy poziom!

31 maja 2026 07:00 1 godz. temu
Arteta: PSG najlepsi, ale Arsenal wjedzie na wyższy poziom!
Źródło: goal.com

Po bolesnej porażce w finale, Mikel Arteta nie zamierza się poddawać. Przemawia przez niego gorycz, ale i determinacja – czas na wielkie zmiany w Arsenalu!

Porażka, która boli, ale i motywuje. Mikel Arteta po finałowej klęsce Arsenalu w Lidze Mistrzów nie kryje rozczarowania, ale jednocześnie zapowiada radykalne kroki, które mają wynieść klub na zupełnie nowy poziom. Hiszpański szkoleniowiec, choć z goryczą, potrafi docenić klasę rywala, jednocześnie podkreślając, że jego zespół musi działać szybko i odważnie, by dogonić europejską elitę.

PSG królami, Arsenal musi się wznieść

Po zaciętym starciu na Puskas Arena, gdzie Arsenal ostatecznie uległ Paris Saint-Germain po rzutach karnych, Arteta natychmiast przeniósł swoje myśli na letnie okienko transferowe. Nie ma wątpliwości, że klub musi działać zdecydowanie, aby zniwelować dystans do najlepszych w Europie. Trener zasugerował okres intensywnych wzmocnień, ponieważ "Kanonierzy" pragną budować na krajowych sukcesach i zrobić kolejny krok naprzód na kontynencie w nadchodzącym sezonie.

"Po pierwsze, spędzę kilka dni z rodziną, a potem rozpoczniemy proces analizy tego, co zrobiliśmy," powiedział Arteta dziennikarzom po meczu. "Zaczniemy podejmować bardzo ważne decyzje, jeśli chcemy osiągnąć kolejny poziom. Musimy pokazać tę ambicję, ponieważ jesteśmy w stanie to zrobić, ale będzie to wymagało bycia bardzo, bardzo ambitnym, bardzo szybko i bardzo sprytnie." Już teraz klub jest łączony z głośnymi wzmocnieniami, a doniesienia sugerują, że napastnik Atletico Madryt, Julian Alvarez, jest głównym celem do wzmocnienia formacji ofensywnej.

Choć wynik był trudny do przełknięcia, Arteta wykazał się klasą w porażce, uznając drużynę Luisa Enrique za wzorzec w nowoczesnym futbolu. PSG dominowało w posiadaniu piłki przez całe spotkanie, pozostawiając "Kanonierów" z zaledwie 24,7% posiadania. To rekordowo niski wynik w finale Ligi Mistrzów, który dobitnie podkreślił techniczną przewagę paryskich gigantów.

"Chcę pogratulować PSG, a Luisowi w szczególności, ponieważ są oni, moim zdaniem, najlepszą drużyną na świecie," przyznał szef Arsenalu. "To, co potrafią zrobić z piłką, te indywidualne akcje, czegoś takiego nie widziałem, i nie jest to plan gry w pewnych obszarach, gdy nie masz piłki, ale oni zmuszają cię do tego. Więc tym większy szacunek dla zawodników."

Sędziowskie kontrowersje i gorzka lekcja karnych

Mecz nie obył się bez kontrowersji, a ławka rezerwowych Arsenalu zareagowała z furią, gdy decyzje sędziowskie wydawały się działać na ich niekorzyść w dogrywce. Arteta wskazał na konkretną sytuację, w której Nuno Mendes rzekomo faulował Noni Madueke'ego w polu karnym, ale sędzia zignorował protesty "Kanonierów".

Hiszpan nie powstrzymał się od oceny sędziowania, stwierdzając: "Patrzę na to jeszcze raz i to mógłby być łatwo karny. Szczególnie biorąc pod uwagę karne, które przyznano w tym roku w tych rozgrywkach. W tym sezonie sędzia podjął decyzję, a z Cristhianem Mosquerą podjął inną, i to jest ważna sprawa." Odwołanie z 102. minuty stało się głównym tematem dyskusji, gdy mecz zmierzał ku rzutom karnym, które ostatecznie przypieczętowały los Arsenalu.

Przegrana w rzutach karnych to gorzka pigułka do przełknięcia, zwłaszcza gdy "Kanonierzy" byli tak blisko swojego pierwszego w historii Pucharu Europy. Gabriel spudłował decydujący rzut karny po tym, jak Eberechi Eze również nie zdołał trafić, a mecz zakończył się wynikiem 1:1, pozostawiając Arteta z koniecznością zarządzania emocjonalnym skutkiem sezonu, który przyniósł tytuł mistrza Premier League, ale nie najważniejsze europejskie trofeum.

"Ból, to wszystko, co czujesz, gdy jesteś tak blisko w rozgrywkach i jesteś zaledwie kilka rzutów karnych od wygrania największych klubowych rozgrywek w Europie," przyznał Arteta. Zakończył, chwaląc ducha swojego zespołu: "To, co powiedziałem zawodnikom i sztabowi, to że nawet gdybym powiedział im milion razy 'dziękuję', to nie wystarczyłoby. Dzieje się tak, ponieważ radość i chwile, które przeżyliśmy razem każdego dnia, są ponad wszystko inne."

Źródło: goal.com

Zobacz również