Piłkarski świat wciąż analizuje finał Ligi Mistrzów, a głosy krytyki pod adresem sędziów nie cichną. Tym razem na celowniku znalazł się Samir Nasri, który nie owijał w bawełnę, komentując decyzje arbitra w meczu, który zakończył się zwycięstwem PSG po rzutach karnych, po tym jak Gabriel Magalhaes przestrzelił decydującą jedenastkę.
Sędzia na usługach PSG? Nasri twierdzi, że tak!
Nasri, wypowiadając się dla Canal+'s Late Football Club, zasugerował, że po przerwie gra Arsenalu była systematycznie sabotowana przez sędziego. Z jego perspektywy, arbiter "ukarał" Kanonierów za ich taktykę spowalniania gry w pierwszej połowie. Przypomnijmy, że Arsenal wyszedł na prowadzenie już w szóstej minucie po bramce Kaia Havertza i przez długi czas skutecznie frustrował faworyzowanych rywali zdyscyplinowaną grą w obronie. Według Nasriego, właśnie ta taktyka miała obrócić się przeciwko podopiecznym Mikela Artety w oczach sędziowskiego sztabu. Czyżby gra obronna, która często jest kluczem do sukcesu, tym razem okazała się zgubna?
Kontrowersyjny karny – czy to był skandal?
Jednym z najbardziej dyskutowanych momentów spotkania był incydent w dogrywce, kiedy to Noni Madueke upadł w polu karnym po starciu z Nuno Mendesem. Choć kibice i piłkarze Arsenalu domagali się rzutu karnego, Nasri podszedł do tej sytuacji z większym niuansem, przyznając, że decyzja arbitra nie była jednoznaczna.
Gdyby odgwizdał jedenastkę, myślę, że VAR by jej nie anulował. Ale fakt, że tego nie zrobił, też nie jest skandalem– stwierdził były reprezentant Francji. Pomimo wcześniejszych zarzutów o stronniczość, przyznał, że brak gwizdka w tej sytuacji można uznać za subiektywną "szarą strefę", a nie ewidentny błąd sędziowski. Czy to oznacza, że mimo wszystko arbiter zachował zimną krew, czy może po prostu nie chciał podejmować ryzyka?
Pomimo krytyki sędziowania, Nasri nie szczędził pochwał taktycznej grze PSG pod wodzą Luisa Enrique. Zauważył, że hiszpański szkoleniowiec zachował spokój nawet po wczesnym golu Havertza, który mógł zagrozić marzeniom paryżan o drugim z rzędu mistrzostwie Europy. Nasri podkreślił, że Enrique
nigdy nie podejmie nieprzemyślanego ryzykai zawsze ma przygotowany plan, by zaskoczyć przeciwnika. Francuska drużyna w końcu znalazła swój rytm, doprowadzając do wyrównania po rzucie karnym Ousmane Dembele w drugiej połowie.
Zdobywając drugie z rzędu trofeum Ligi Mistrzów, PSG dołączyło do elitarnego grona klubów. Nasri szybko docenił wagę tego osiągnięcia, stawiając paryski zespół na piedestale, na którym nie stał żaden inny francuski klub, w tym jego były zespół, Marsylia. Zwycięstwo to ma historyczny ciężar.
Pierwszy raz jest historyczny. Drugi jest legendarny– podsumował były gracz Arsenalu. Mimo trwających debat wokół sędziowania i niewykorzystanej okazji na rzut karny, były Kanonier przyznał, że status PSG jako europejskiej potęgi jest teraz niepodważalny. Ostatecznie, to PSG wznieciło puchar nad głową.


