Czy wyobrażacie sobie świat, w którym Vinicius Junior, obecnie postrach obron w La Liga, bryluje na Camp Nou, a nie na Santiago Bernabéu? Brzmi jak science fiction, ale źródła potwierdzają – to było na wyciągnięcie ręki dla FC Barcelony! Josep Maria Bartomeu, były prezydent Blaugrany, uchylił rąbka tajemnicy, zdradzając ESPN Deportes, że klub był bardzo zainteresowany młodym Brazylijczykiem.
Niewykorzystana szansa Barcelony
Negocjacje z Viniciusem Juniorem i jego otoczeniem miały osiągnąć zaawansowane stadium. Bartomeu przyznaje, że czuli się, jakby umowa była już podpisana.
Rozmawialiśmy z jego rodziną i agentami; faktycznie istniało wstępne porozumienie– zdradził. Co zatem poszło nie tak? Bartomeu tłumaczy to w dość prosty sposób, choć z perspektywy kibica Barcelony, bolesny:
Madryt mógł zaoferować lepszemu niż Barça i podpisać Viniciusa. Real Madryt oficjalnie ogłosił transfer w maju 2017 roku, płacąc za nastolatka około 45 milionów euro. Oficjalnie mógł on przenieść się do Hiszpanii dopiero w lipcu 2018 roku, po ukończeniu 18. roku życia. Historia, która wydarzyła się potem, jest już powszechnie znana. W ciągu ośmiu sezonów w pierwszej drużynie Realu Madryt, Vinicius Jr. wyrósł na maszynę do zdobywania bramek. Po 372 meczach w barwach Królewskich, na jego koncie widnieje 127 goli i 100 asyst. To właśnie jego forma dodaje pikanterii nadchodzącemu El Clásico.
Chaos w Madrycie a przyszłość ligi
Tymczasem, w przededniu starcia z odwiecznym rywalem, na Santiago Bernabéu prawdziwy galimatias. Incydenty w klubie mnożą się niemal codziennie. Według doniesień dziennikarza Miguela Latigo Serrano z Onda Cero, Antonio Rüdiger miał skonfrontować się z Alvaro Carrerasem, a nawet go uderzyć. Jednakże, jak dowiedział się portal SPOX od źródeł bliskich zawodnikowi, ten opis nie do końca odpowiada rzeczywistości. Choć rzeczywiście doszło do sprzeczki z kolegą z drużyny, była ona wyłącznie werbalna i miała miejsce w lutym, a nie w kwietniu. Rüdiger sam później zdementował plotki w relacji na Instagramie, określając całe zdarzenie jako drobny, dawno rozwiązany incydent. Niezależnie od tego, jak bardzo sztab i zawodnicy Realu starają się utrzymać spokój, atmosfera wydaje się daleka od idealnej. Francuski dziennik L'Equipe donosi, że zachowanie Kyliana Mbappé coraz bardziej irytuje jego kolegów z zespołu. Dodatkowo, Fede Valverde i Aurelien Tchouameni mieli być wplątani w głośną awanturę, w wyniku której Valverde wymagał opatrzenia urazu głowy w szpitalu, a obaj zawodnicy zostali ukarani przez klub grzywną w wysokości 500 000 euro.
To właśnie w takim otoczeniu Real Madryt stanie do walki z FC Barceloną, która potrzebuje jedynie remisu, aby zapewnić sobie nieosiągalną przewagę 11 punktów nad Królewskimi na trzy kolejki przed końcem sezonu. Historia pokazuje, że jeden niezrealizowany transfer potrafi zmienić bieg historii futbolu.


