Nigdy nie zapomnimy tego momentu, kiedy nadzieja Maroka zamieniła się w koszmar na oczach milionów widzów. Brahim Diaz, gwiazda, która miała dać swojej drużynie historyczny triumf, popełnił błąd, który będzie wspominany przez lata, a może i dekady. To nie był zwykły mecz, to była batalia pełna emocji, zwrotów akcji i momentów, które na zawsze zapiszą się w historii futbolu.
Karygodny błąd w 114. minucie
W dogrywce finału Pucharu Narodów Afryki, przy stanie 1:0 dla Senegalu, Maroko dostało szansę na wyrównanie. W 114. minucie, po konsultacji VAR, arbiter podyktował rzut karny dla Maroka. Sceny, które rozegrały się na boisku, były kuriozalne. Piłkarze Senegalu, oburzeni decyzją, opuścili murawę, grożąc przerwaniem meczu. Trener Pape Thiaw nakazał swoim zawodnikom zejście do szatni. Po chwili negocjacji i usilnych namowach, między innymi ze strony Sadio Mane, Senegalczycy wrócili na boisko.
Wszystko wskazywało na to, że momentem, który zadecyduje o losach pucharu, będzie właśnie jedenastka. Brahim Diaz, pod ogromną presją, podszedł do wykonania karnego. Zamiast pewnego strzału, na który liczyli wszyscy kibice Maroka, Diaz zdecydował się na odważny, ale fatalny w skutkach "Panenka". Piłka delikatnie uniosła się w powietrze i wylądowała prosto w rękach bramkarza Senegalu, Edouarda Mendy'ego. To był moment, w którym marzenia Maroka o pierwszym od 50 lat triumfie w Pucharze Narodów Afryki rozwiały się jak dym.
Były napastnik Nigerii, Efan Ekoku, komentując na gorąco to zdarzenie, nie krył niedowierzania:
Co on robi? Co on robi? Nie mogę uwierzyć, że to zrobił. Zbyt sprytny jak na swoje własne dobro. Zrobić coś takiego jest absolutnie śmieszne. Może nigdy więcej nie dostanie szansy na strzelenie zwycięskiego gola w finale Pucharu Narodów Afryki.Te słowa doskonale oddają skalę rozczarowania i niedowierzania, jakie ogarnęły kibiców i ekspertów.
Senegal w historii, Maroko czeka dalej
Senegal, dzięki bramce Pape Gueye z początku dogrywki i skutecznemu dowiezieniu wyniku do końca, sięgnął po swój drugi w historii tytuł mistrza Afryki. Dla Maroka, które było faworytem turnieju jako gospodarz, to kolejne bolesne rozczarowanie. Brakowało im niewiele, a Puchar Narodów Afryki mógł trafić w ich ręce po półwieczu oczekiwania. Brahim Diaz, który miał być bohaterem swojej ojczyzny, stał się w tym meczu antybohaterem.
Senegal pokazał charakter i determinację, a ich zwycięstwo jest zasłużone. Mimo obecności takich gwiazd jak Achraf Hakimi czy Noussair Mazraoui, Maroko nie potrafiło odwrócić losów spotkania. Niewykorzystany karny przez Diaza to symboliczny moment tej porażki, który będzie długo analizowany.
Decyzja o wykonaniu "Panenki" w tak kluczowym momencie, po tak długim oczekiwaniu i w obliczu protestów przeciwników, była niezwykle ryzykowna. W futbolu, podobnie jak w życiu, czasami mniej znaczy więcej, a prostota okazuje się najskuteczniejsza.
Bramka dla Senegalu padła w 108. minucie dogrywki, kiedy Pape Gueye posłał nie do obrony strzał w samo okienko zza pola karnego.


