Wszystkie aktualności

Bundesliga: Dlaczego niemiecka liga przegrywa walkę o globalny rynek?

1 sierpnia 2026 10:00 1 godz. temu
Bundesliga: Dlaczego niemiecka liga przegrywa walkę o globalny rynek?
Źródło: goal.com

Czy niemieckie kluby piłkarskie boją się wyjść poza utarte ścieżki? Bayern Monachium nie pozostawia wątpliwości – czas na odważne ruchy na arenie międzynarodowej.

Czy niemiecka Bundesliga naprawdę jest tak dobra, jak ją malują? W obliczu globalnej konkurencji, niektórzy liderzy niemieckiego futbolu zaczynają głośno mówić: to zdecydowanie za mało! Podczas gdy potęgi takie jak Premier League czy La Liga zgarniają miliony z międzynarodowych rynków, niemieckie kluby zdają się tkwić w miejscu, narzekając na spadające przychody, zamiast aktywnie działać.

Międzynarodowe boiska, globalne zyski – czego brakuje Bundeslidze?

Kasper, szef Bayernu Monachium, nie owija w bawełnę. Po zakończeniu sezonu, kiedy inne ligi wysyłają swoje drużyny na podbój świata, kluby Bundesligi, z nielicznymi wyjątkami, jak sam Bayern czy Borussia Dortmund, pozostają w domu. Nawet te nieliczne, które decydują się na zagraniczne wojaże, robią to sporadycznie. To strategia, która nie przyniesie sukcesu.

To zdecydowanie za mało!
– grzmi Kasper, podkreślając potrzebę strategicznego myślenia wśród niemieckich klubów. Podczas gdy angielskie kluby Premier League bez wahania zdobywają globalne rynki, niemieckie drużyny wciąż wykazują nadmierną powściągliwość w kwestii marketingu międzynarodowego. Brak aktywności oznacza brak rezultatów.
Nie można siedzieć w domu i narzekać na spadające przychody. Jeśli nic nie zrobisz, nic się nie wydarzy
, przekonuje szef Bayernu.

Celem jest ciągłe poszerzanie granic i zwiększanie widoczności całej ligi. Choć przychody z praw medialnych w takich krajach jak USA czy Japonia faktycznie mogą spadać, to właśnie w takich momentach liga powinna jeszcze mocniej współpracować z klubami, aby wypracować strategiczne mechanizmy działania. Bayern Monachium, mimo swojej potęgi, nie jest w stanie dotrzeć wszędzie sam. To pokazuje, że odpowiedzialność spoczywa na całym ekosystemie Bundesligi.

Bayern na czele, reszta w tyle?

Bayern Monachium, jak zwykle, jest przykładem dla innych. Już wkrótce drużyna wyruszy do Korei Południowej i Hongkongu na ośmiodniową trasę promocyjną. W planach jest mecz towarzyski z koreańskim partnerem klubu Jeju SK FC, a następnie starcie z triumfatorem Ligi Europy, Aston Villą, w Hongkongu. To konkretne działania, które budują markę i generują przychody. Poza niemieckim gigantem, tylko Borussia Dortmund, udająca się do Japonii, podejmuje podobne kroki marketingowe poza Europą w obecnym okresie przygotowawczym. RB Lipsk, choć podróżował do RPA tuż po zakończeniu sezonu, to wciąż kropla w morzu potrzeb.

W Monachium planuje się dalsze intensyfikowanie działań na rynkach międzynarodowych w nadchodzących latach.

Nasze rynki docelowe są jasno określone. W Ameryce, dotychczas skupialiśmy się na Ameryce Północnej i Środkowej, ale Ameryka Południowa staje się coraz bardziej ekscytująca. Azja jest równie oczywista, powinniśmy również zwracać uwagę na Indie, Indonezję i Tajlandię. Musimy tam selektywnie próbować nowych rzeczy
, mówi Kasper. To ambitne podejście, które pokazuje, jak daleko w tyle pozostają inne kluby Bundesligi. Niemiecka liga w rzeczywistości otrzymuje zaledwie ułamek tego, co angielskie Premier League czy hiszpańska La Liga inkasują rocznie z umów międzynarodowych. Ostatnio najwyższa klasa rozgrywkowa Niemiec wygenerowała około 302 milionów euro, wliczając sponsoring, ze sprzedaży praw telewizyjnych za granicą. Premier League osiągnęła dziesięciokrotność tej kwoty, a Hiszpania wciąż trzykrotnie więcej. To ogromna przepaść, która wymaga natychmiastowej reakcji.

Bundesliga zarabia zaledwie ułamek tego, co Premier League czy La Liga z praw telewizyjnych za granicą.

Źródło: goal.com

Zobacz również