Finansowe realia zaczynają przyciskać zarząd Chelsea. Brak dochodów z europejskich rozgrywek może zmusić klub do zaciskania pasa po szalonych wydatkach na transfery. W tym scenariuszu, Enzo Fernández jawi się jako najbardziej realny, wysoko wyceniany aktyw, który mógłby zasilić klubową kasę znaczną kwotą. Argentyński pomocnik wciąż pozostaje jednym z najcenniejszych graczy w kadrze, co czyni go logicznym kandydatem, jeśli klub będzie musiał zastosować się do przepisów finansowych.
Szefostwo Chelsea doskonale zdaje sobie sprawę, że zakończenie sezonu poza czołową czwórką Premier League mocno odbije się na ich budżecie. W związku z tym, sprzedaż Fernándeza latem jest coraz częściej postrzegana jako realna opcja, jeśli awans do Ligi Mistrzów wymknie się z rąk, jak donosi AS.
Niedawno pojawiły się napięcia po tym, jak Fernández został ukarany za naruszenie regulaminu klubu, co skutkowało jego tymczasowym wykluczeniem z kadry. Powodem były jego komentarze, które łączyły go z potencjalnym transferem do Realu Madryt. Agent Fernándeza, Javier Pastore, zapewnia jednak, że Enzo i klub "zawarli pokój", a piłkarz wydał już przeprosiny.
Spekulacje dotyczące przyszłości Fernándeza nie zniknęły. Królewscy od dawna podziwiają mistrza świata i często łączą go z potencjalnym ruchem. Dla Chelsea sprzedaż Fernándeza pomogłaby złagodzić presję finansową, jednocześnie pozwalając na odzyskanie dużej części rekordowej kwoty zapłaconej Benfice w 2023 roku. Nadchodzące miesiące mogą zatem posłużyć jako swoista "audycja", jeśli klub ostatecznie zdecyduje się na gotówkę. Mocne zakończenie sezonu wzmocniłoby również pozycję negocjacyjną Chelsea, zapewniając im możliwość żądania premii od zainteresowanych klubów.
Fernández wciąż odbywa klubową dyskwalifikację i opuści starcie Chelsea z Manchesterem City w niedzielę. Oczekuje się, że wróci do gry dla The Blues przeciwko Manchesterowi United w przyszły weekend.


