Amerykański futbol z zapartym tchem śledził przez ostatnie 27 dni postępy Chrisa Richardsa. A konkretnie, jego kostkę. Marzenia reprezentacji USA o Pucharze Świata, przynajmniej w części, zależą od tej jednej kostki, co uczyniło ją bohaterką letnich doniesień przed turniejem. W środę, zaledwie dwa dni przed inauguracją USMNT przeciwko Paragwajowi, Richards po raz pierwszy tego lata zabrał głos w mediach. W tej rozmowie wypowiedział dwa słowa, na które wszyscy tak desperacko czekali: "Jestem gotowy".
Według samego zawodnika, był gotowy od dawna. Jego kostka jednak opowiadała nieco inną historię. Po przybyciu do obozu drużyny, tuż po triumfie Crystal Palace w Lidze Konferencji, Richards był stopniowo wprowadzany do składu USMNT. Jego czas w Atlancie upłynął głównie na samodzielnej rehabilitacji, po której przeszedł do lekkich treningów. Dopiero w poniedziałek obrońca wziął udział w pełnych zajęciach w Irvine, bez żadnych incydentów. We wtorek sytuacja wyglądała podobnie.
Przyznaje, że może nie być w stu procentach sprawny, a jego droga na Mistrzostwa Świata z pewnością nie była idealna. Richards jednak podkreśla, że wierzy w swoją gotowość do zrobienia tego, co niezbędne dla swojego kraju tego lata.
Ból to część gry, ale ja jestem gotów
Nie postawiłbym się w tej sytuacji, gdybym nie wierzył, że mogę zrobić wszystko– powiedział.
Myślę, że częścią uprawiania sportu jest to, że w pewnym momencie odczujesz ból, i ja jestem z tym całkowicie w porządku, dopóki funkcjonalnie czuję się dobrze. To jest dla mnie rzecz numer jeden.
Sprawność Richardsa to priorytet numer jeden dla USMNT. Jest to oczywiście również niezwykle ważne dla samego Richardsa, zwłaszcza po tym, co przydarzyło mu się przed ostatnim Pucharem Świata.
Kiedy poczuł ból, Richards przyznaje, że myśli o najgorszym zaczęły się pojawiać. Opuścił poprzedni Mundial z powodu kontuzji odniesionej w ostatniej chwili, której nie udało mu się wyleczyć na czas przed turniejem w Katarze. Kiedy więc jego kostka poczuła szarpnięcie na kilka tygodni przed zgrupowaniem USMNT, z pewnością przemknęła mu przez myśl myśl: "tylko nie znowu".
Kiedy po raz pierwszy doznałem kontuzji, byłem kompletnie zdruzgotany– wspominał.
Szczerze mówiąc, bałem się najgorszego, ale jakoś zmusiłem się do powrotu na boisko, aby udowodnić sobie, że jest to wykonalne.
Ostatecznie, nie było to w pełni wykonalne. Został wykluczony z ostatniego meczu Palace w Premier League przeciwko Arsenalowi z powodu, jak ujawnił trener Oliver Glasner, naderwania więzadeł w kostce. Następnie, w finale Ligi Konferencji przeciwko Rayo Vallecano, był niewykorzystanym rezerwowym. Do tego czasu zdążył zbudować wystarczającą pewność siebie, aby wiedzieć, że będzie gotowy na lato. Początkowe chwile były jednak przerażające.
Kiedy po meczu otrzymałem diagnozę, moja kostka była ogromna, a ja wyszedłem w bucie ortopedycznym i o kulach– opowiadał.
Gdy tylko mieliśmy diagnozę, pomyślałem: Dobrze, w porządku, cokolwiek trzeba będzie zrobić, muszę być gotowy na ten pierwszy mecz. Myślę, że po raz pierwszy naprawdę zdałem sobie sprawę, że mogę być w stu procentach gotowy na piątek, prawdopodobnie w zeszłym tygodniu.
Pomyślałem: Dobrze, jak mam się przygotować na mecz z Paragwajem?, i tym zajmowałem się przez 24 godziny na dobę. Robiłem wszystko, co w mojej mocy, aby być dostępnym na ten pierwszy mecz.
Rehabilitacja nie była szczególnie przyjemna, przyznał Richards, ale była konieczna. Wstępna diagnoza mówiła o konieczności dnia po dniu odpoczynku, ale on wiedział, że to nie wystarczy. Od początku zdawał sobie sprawę, że będzie potrzebował "dwóch lub trzech tygodni" pracy poza boiskiem, aby osiągnąć swój cel.
Myślę, że z kostkami można być przewidywalnym– stwierdził.
Palace chciał, abym potencjalnie był dostępny na finał Ligi Konferencji, co rozumiem, bo to jest finał. Podróż do Stanów zajęła mi również dwa dni, więc może opuchlizna trochę się zwiększyła podczas lotu, ale ja tego oczekiwałem. Miałem już wcześniej kontuzje kostki i zazwyczaj nie było to nic poważnego. Chodziło po prostu o zwolnienie tempa, a następnie zobaczenie, jak to jest, gdy wrócisz na boisko. Czasami może to potrwać nieco dłużej, niż się spodziewano.
Tak przynajmniej widział to menedżer USMNT, Mauricio Pochettino. Przed meczem pożegnalnym drużyny z Niemcami, Argentyńczyk wyraził swoje rozczarowanie sytuacją Richardsa. Powiedział, że otrzymywał sprzeczne sygnały dotyczące zdrowia obrońcy, i im dłużej te sygnały były niejasne, tym bardziej martwił się o Mistrzostwa Świata.
Pochettino stwierdził, że USMNT opierało się na informacjach sugerujących, że Richards może wrócić już na finał Ligi Konferencji Crystal Palace z Rayo Vallecano, gdzie ostatecznie był dostępny tylko z ławki rezerwowych. Następnie nadzieja przeniosła się na Senegal, potem na Niemcy. Za każdym razem jednak termin przesuwał się.
To, jak przyznał Pochettino, było frustrujące, zwłaszcza biorąc pod uwagę znaczenie Richardsa dla zespołu.
To, co mówiłem, opierało się na informacjach, które otrzymaliśmy, a czasem brakowało jasności– powiedział Pochettino.
Ostatecznie możemy mieć nadzieję, że Chris będzie tam, ale znajdziemy się z zawodnikiem, który przyjdzie bez rywalizacji [przez miesiąc]. Potem będziemy musieli podjąć decyzję, czy jest w formie, aby rywalizować, czy nie, a na Mistrzostwach Świata nie ma zbyt wiele czasu.
Richards w międzyczasie pozostawał optymistą przez cały proces. Twierdzi, że wielokrotnie powtarzał Pochettino, że nie jest zaniepokojony.
Za każdym razem, gdy mnie pytali, mówiłem, że jestem w porządku– powiedział Richards.
Nawet gdy po raz pierwszy przybyłem do obozu, powiedziałem, że jestem w porządku. Teraz myślę, że widzieli postęp w ciągu ostatnich kilku tygodni i widzieli mnie osobiście. Myślę, że teraz wyglądam dobrze na boisku. Za każdym razem mówię im, że jestem gotowy, więc cokolwiek zdecydują w piątek, będę ich wspierał, ale chcę być na boisku.
Wartość, której nie da się przecenić
Potencjalna obecność Richardsa w piątek byłaby ogromnym wzmocnieniem dla USMNT, głównie ze względu na skok, jaki wykonał w ciągu ostatniego roku. Przed zeszłorocznym Gold Cup był już cennym ogniwem. Pod koniec turnieju stał się prawdopodobnie najważniejszym elementem drużyny.
Wynika to w dużej mierze z jego przywództwa. Oprócz talentu, Richards stał się jedną z najbardziej niezawodnych postaci w drużynie, zarówno na boisku, jak i poza nim. W ubiegłe lato wszedł z determinacją, aby umocnić swoją pozycję lidera i tak się stało. Dlatego też od USMNT zawsze oczekiwano, że będzie na niego mocno polegać na tych Mistrzostwach Świata.
*