Werder Brema odniósł triumf w gorącym północnym derbowym starciu z Hamburger SV, pokonując rywali 3:1. Ten wynik nie tylko przyniósł fanom emocje, ale także wyrównał stan punktowy między odwiecznymi przeciwnikami. To był mecz, w którym nie brakowało niczego – ani genialnych zagrań, ani kontrowersji, które na długo pozostaną w pamięci kibiców.
Jens Stage: Bohater z Bremy, który rozbił Hamburg
To Jens Stage skradł show, zdobywając dwie kluczowe bramki dla Werderu. Duńczyk najpierw popisał się znakomitą główką w 37. minucie, a następnie popisał się fenomenalnym, 20-metrowym strzałem pod poprzeczkę w 57. minucie. To właśnie te trafienia zapewniły Brema pierwszą domową wygraną nad Hamburgiem od ośmiu lat. Cameron Puertas dołożył trzeciego gola w pierwszej minucie doliczonego czasu gry, pieczętując zwycięstwo. Hamburger SV zdołał wyrównać na chwilę (41’), dzięki trafieniu Roberta Glatzela, które było równie efektowne, jak te Stage’a.
Mecz oglądało 41 800 fanów na wypełnionym po brzegi Weserstadion. Niestety, emocje wzięły górę i Philip Otele zobaczył czerwoną kartkę za nieprzemyślany faul, gdy gra stawała się coraz bardziej nerwowa. Kolejna czerwona kartka dla Bakary Jatta została ostatecznie anulowana po analizie VAR (85’), ale napięcie nie opuszczało boiska. W ostatnich sekundach z murawy zostali odesłani również asystenci trenerów – Jan Hoepner z Werderu i Loic Favé z HSV.
Punkty, punkty i jeszcze raz punkty – co dalej?
Obie drużyny mają teraz po 31 punktów, co daje im bezpieczną przewagę pięciu punktów nad strefą barażową o utrzymanie i siedmiu nad strefą spadkową z zaledwie czterema kolejkami do rozegrania. Werder przerwał serię dwóch porażek z rzędu, podczas gdy HSV przedłużyło swoją passę bez zwycięstwa do pięciu meczów. Drużyna Merlina Polzina wygrała tylko raz w ostatnich dziewięciu spotkaniach.
Pomimo zaciętej rywalizacji, pierwsze od 55 miesięcy północne derby nad Wezerą charakteryzowały się również przyjaźnią na ławkach trenerskich. Thioune i Polzin pracowali razem przez lata, początkowo w VfL Osnabrück od 2014 roku, a następnie w Hamburgu aż do 2021 roku. Thioune był mentorem swojego obecnego przyjaciela, ostatecznie mianując go asystentem. W sobotę obaj panowie po raz pierwszy stanęli naprzeciw siebie na wielkiej scenie.
Podgrzewani atmosferą, która naprawdę zapierała dech w piersiach, obie drużyny rozpoczęły mecz w szalonym tempie. HSV jako pierwszy zagroził bramce, gdy Glatzel po pięciu minutach skierował głową piłkę w stronę bramki po rzucie wolnym, ale Werder konsekwentnie odpowiadał. Daniel Heuer Fernandes obronił wczesny strzał Justina Njinmaha z ostrego kąta (7’), a następnie pewnie złapał uderzenie Puertasa zza pola karnego.
Gospodarze mieli więcej posiadania piłki, jednak to Hamburg stworzył sobie najgroźniejsze sytuacje. Ransford Königsdörffer najpierw minimalnie chybił długim strzałem (26’). Minutę później Fabio Vieira posłał piłkę z 20 metrów, zmuszając bramkarza Werderu, Mio Backhausa, do interwencji.
Gdy wydawało się, że gra się uspokoiła, Werder zdobył prowadzenie. Yukinari Sugawara posłał precyzyjne dośrodkowanie, a Stage skierował piłkę do siatki z pięciu metrów. Goście odpowiedzieli cztery minuty później: po kolejnym ataku Werderu, Hamburg błyskawicznie skontrował, Glatzel dopadł do długiego podania Nicolasa Capaldo i wpakował piłkę w lewy górny róg.
Druga połowa była jeszcze bardziej intensywna. Kibice wielokrotnie odpalali race – jeszcze przed pierwszym gwizdkiem na boisko leciały petardy – podczas gdy zawodnicy wykonywali serię twardych, często balansujących na granicy faulu zagrań. Po ponownym znalezieniu się w defensywie przez bramkę Stage’a, goście rzucili wszystkie siły do ataku, ale, mając już jednego zawodnika mniej, nie byli w stanie wyrównać. Zamiast tego, Werder wykorzystał dodatkową przestrzeń, aby powiększyć swoją przewagę.


