W szalonym meczu Ligi Europy, gdzie losy spotkania ważyły się do ostatnich minut, młody talent z Lyonu, Endrick, pokazał, że potrafi być bohaterem. Jego późny gol, wynikający z kuriozalnego błędu golkipera, uratował swojej drużynie cenny remis z zawsze groźną Celtą Vigo, przerywając tym samym serię bez trafień.
Celta Vigo vs. Lyon: Zaczęło się od dominacji gospodarzy
Od pierwszych minut spotkania na stadionie Balaídos było widać, że piłkarze Lyonu mieli spore problemy z odnalezieniem swojego rytmu. Drużyna prowadzona przez Paulo Fonsecę, grająca w ustawieniu 4-3-1-2 z Endrickiem i Romanem Yaremchukiem na szpicy, zbyt wolno naciskała na rywali. Pozwoliło to hiszpańskiej ekipie dyktować tempo gry i narzucić swój styl. Celta Vigo od samego początku prezentowała się groźnie, a Borja Iglesias już w początkowej fazie meczu testował obronę Lyonu. Przełamanie nastąpiło w 25. minucie. Szybkie przejście z obrony do ataku ze strony Celty, gdzie Matias Vecino idealnie uruchomił Williota Swedberga. Szwed wyprzedził na skrzydle Clintona Matę, a jego precyzyjne dośrodkowanie znalazło Javiego Ruedę, który z zimną krwią sfinalizował akcję prawą nogą, dając gospodarzom zasłużone prowadzenie 1:0. Lyon próbował natychmiast odpowiedzieć, ale wczesne próby Endricka nie miały wystarczającej jakości, by zagrozić bramkarzowi Radu przed przerwą.
Czerwona kartka i desperacka obrona Celty
Druga połowa przyniosła zmianę dynamiki, a inicjatywę zaczęli przejmować gracze Lyonu, zwłaszcza po niezwykłym zamieszaniu, które wywołał Borja Iglesias. W 54. minucie napastnik Celty zobaczył bezpośrednią czerwoną kartkę za łokieć na Matę. To oznaczało, że gospodarze musieli bronić swojej skromnej zaliczki przez ponad pół godziny gry w osłabieniu. Mimo przewagi liczebnej, skuteczność Lyonu nadal pozostawiała wiele do życzenia. Celta Vigo, grając z głęboką defensywą, prezentowała heroiczny opór, wydając się być blisko wywiezienia cennego zwycięstwa do Francji, aż do dramatycznych ostatnich minut.
Błąd bramkarza i błysk geniuszu Endricka
Gdy zegar tykał w 87. minucie, nadszedł decydujący moment. Endrick, po zwinnej akcji, wbiegł na lewą nogę tuż przed polem karnym i oddał lekki strzał. Radu, który powinien bez problemu złapać ten piłkę, popełnił katastrofalny błąd. Futbolówka wysunęła mu się spod rąk i wturlała do bramki. Ten późny gol wyrównujący uciszył trybuny Balaídos i uratował remis dla Lyonu, który miał ogromne problemy z przebiciem się przez zdyscyplinowaną dziesiątkę Celty. Po końcowym gwizdku, młody Brazylijczyk nie krył swojej radości z pierwszego gola w Lidze Europy i powrotu na hiszpańską ziemię.
Jestem bardzo szczęśliwy, że wróciłem do Hiszpanii, by zagrać przeciwko Celcie, która jest dobrym zespołem, przyznał Endrick. Analizując trudności taktyczne meczu, wyjaśnił swoje późne próby przełamania impasu:
To zespół, który gra z niskim blokiem, a po wyrzuceniu Iglesiasa bronili się jeszcze głębiej. Próbowałem zejść na prawą stronę, żeby strzelić, jestem numerem 9. Lyon będzie liczył, że Endrick znów odpali w rewanżowym spotkaniu u siebie.


