Oliver Glasner, szkoleniowiec Crystal Palace, wybuchł podczas pomeczowej konferencji prasowej po porażce z Sunderlandem, rzucając oskarżenia pod adresem zarządu klubu. Jego słowa malują obraz chaosu i braku wsparcia, który panuje w południowym Londynie. Decyzja o odejściu Glasnera pod koniec sezonu, podjęta już w październiku w poszukiwaniu "nowego wyzwania", nabiera teraz zupełnie nowego, gorzkiego wymiaru. Sytuację pogarsza fakt, że klub zgodził się sprzedać kapitana, Marca Guehiego, do Manchesteru City za 20 milionów funtów, co wywołało spore tarcia, a Glasner publicznie skrytykował zarząd za pozbycie się kluczowego zawodnika na dzień przed ważnym spotkaniem.
"Czuję, że jesteśmy kompletnie opuszczeni!"
Frustracja Glasnera sięga zenitu. Po meczu w rozmowie z BBC, szkoleniowiec wyznał:
Czuję, że jesteśmy kompletnie opuszczeni. Nie mogę winić żadnego zawodnika. Zrobili wszystko, co mogli, a to trwa od tygodni i miesięcy. Mamy dostępnych tylko 12, 13 zawodników z kadry i nie czujemy żadnego wsparcia. Najgorsze jest sprzedawanie naszego kapitana na dzień przed meczem Premier League.Dodał, że to pierwszy pełny tydzień treningów od września, a mimo to zarząd zdecydował się na sprzedaż kluczowego gracza.
Nie mam do tego żadnego zrozumienia. Zawsze trzymałem język za zębami, ale nie mogę, bo muszę bronić tych zawodników, bo to był 35. mecz dzisiaj. Tak, znajdujemy się pod presją i mamy pecha. Ale znowu, nie można reagować, nie możemy im pomóc, to sprawia, że jest naprawdę ciężko.
Z doniesień wynika, że dalsze ruchy transferowe są jak najbardziej przewidywane. Napastnik Jean-Philippe Mateta również jest otwarty na nowe wyzwania, a Juventus prowadzi rozmowy z jego przedstawicielami w sprawie potencjalnego transferu. Po letniej sprzedaży Eberechiego Eze do Arsenalu, klub stoi przed niezwykle trudnym okresem przejściowym i potencjalną ucieczką najlepszych talentów, co pozostawi ogromne wyzwanie odbudowy dla następnego menedżera. Glasner ujawnił, że poziomy frustracji w klubie osiągnęły punkt wrzenia.
Serce wyrwane z piersi, raz za razem
Szkoleniowiec kontynuował, opisując swoje odczucia:
Jeśli dwa razy w tym sezonie dostajesz serce wyrwane z piersi, na dzień przed meczem, to było z Eze latem, teraz z Guehim. Co mam cały czas mówić zawodnikom? Co mam im mówić? A potem widzę dzisiejszą postawę przez 50, 60 minut – nie było łatwo ze wszystkimi okolicznościami, które tu panują, z 12 zawodnikami z kadry. Patrzę na ławkę, nie mogę zareagować, tylko dzieci na ławce, a to nie zdarzyło się wczoraj, to trwa tygodniami. Dlatego jestem dzisiaj naprawdę sfrustrowany.Zapytany, czy chciałby odejść wcześniej niż pod koniec sezonu, stanowczo zaprzeczył:
Nie, nigdy, nigdy bym tego nie zrobił. Zostanę z tą grupą zawodników do końca. Mam tak wielki szacunek dla ich charakteru. Widzę, że są rozczarowani i wiem, jak ciężko pracują, widzę, jak ciężko walczą do końca. Nigdy, żadnej szansy. Powiedziałem zawodnikom, że musimy trzymać się razem, jeśli nie otrzymamy wsparcia, to my musimy sobie z tym poradzić. Nie ma nikogo innego, jesteśmy jedyni, my jesteśmy tymi, którzy muszą grać.
Glasner będzie musiał planować dalsze działania bez swojego kapitana, a potencjalnie także bez kluczowego napastnika Matety w nadchodzących tygodniach. Na horyzoncie majaczy również londyńskie derby z Chelsea, a nie ma gwarancji, że Glasner zasiądzie na ławce trenerskiej na Stamford Bridge podczas tego starcia. Crystal Palace znajduje się w punkcie zwrotnym, a decyzje zarządu budzą ogromne kontrowersje.


