Nareszcie! Po długim oczekiwaniu, zawodniczki amerykańskiej reprezentacji narodowej wznowiły swoje klubowe rozgrywki w Anglii i Francji. Już pierwszy weekend przyniósł mnóstwo emocji: znana siła w Lyonie, Arsenal wyglądający na mocniejszy niż kiedykolwiek, a także Chelsea wciąż mierząca się z pytaniami dotyczącymi nadchodzącego roku przejściowego.
Chelsea w poszukiwaniu skuteczności, Fox napędza Arsenal
Alyssa Thompson i Naomi Girma w swoim pierwszym meczu szybko przekonały się, że Chelsea nie będzie miało łatwego życia. Choć „The Blues” zdominowały Aston Villę, musiały zadowolić się remisem 1:1. Thompson, grająca na skrzydle, miała swoje szanse, ale zabrakło jej skuteczności. Z kolei Emily Fox w barwach Arsenalu rozpoczęła sezon z przytupem, pomagając swojej drużynie w odniesieniu zwycięstwa.
W Anglii pierwszy weekend okazał się mieszanką sukcesów i porażek. Phallon Tullis-Joyce, stojąc między słupkami Manchesteru United, musiała przełknąć gorycz porażki 2:1. Z kolei Sam Coffey, wracająca po kontuzji, z ławki rezerwowych pomogła obrończyniom tytułu, Manchesterowi City, pokonać Birmingham City 3:1. We Francji Lily Yohannes przejęła amerykańską pałeczkę w OL Lyonnes, po odejściu Lindsey Heaps. Jedyna przedstawicielka USWNT w klubie, Yohannes, zagrała kluczową rolę w imponującym zwycięstwie 7:1 nad Fleury.
Dla Chelsea, mimo dominacji, pierwszy weekend zakończył się bolesną lekcją: kontrola nad grą to za mało, jeśli nie potrafi się wykorzystać stworzonych sytuacji. Późny gol wyrównujący dla Aston Villi sprawił, że „The Blues” musiały zadowolić się remisem 1:1, co stanowi frustrujący początek sezonu. Alyssa Thompson, która wyszła w pierwszym składzie, kilkukrotnie znalazła się w dogodnych pozycjach do zdobycia bramki, ale zabrakło jej wykończenia. W drugim roku gry w Chelsea, jej zespół będzie potrzebował od niej więcej. Po odejściu Millie Bright, Guro Reiten i Sam Kerr, otwiera się przestrzeń – i presja – dla Thompson, aby objęła większą rolę. W swoim debiutanckim sezonie już była czołową strzelczynią drużyny z siedmioma bramkami w lidze. Teraz nadchodzi wyzwanie budowania na tej podstawie, podczas gdy zespół wokół niej ulega zmianom. Jej pozycja w kadrze narodowej wydaje się bezpieczniejsza w obliczu zbliżających się eliminacji. Thompson zdołała już zaznaczyć swoją obecność na prawym skrzydle, zdobywając cztery bramki dla reprezentacji i umacniając swoją pozycję w walce o miejsce w składzie. Następnym krokiem w Chelsea jest zamienianie tych groźnych sytuacji na bramki, których potrzebuje jej zespół.
Powrót Coffey i wyzwania Tullis-Joyce
Dla Sam Coffey, pierwszy weekend sezonu oznaczał powrót na boisko. Po tym, jak kontuzja kolana przerwała jej ostatni sezon w WSL i wykluczyła z czerwcowych meczów towarzyskich reprezentacji, pomocniczka wróciła do gry w zwycięskim meczu Manchesteru City 3:1 nad Birmingham City. Coffey weszła na boisko w 73. minucie, zastępując Laurę Blindkilde Brown, co stanowi zachęcający krok po przerwanych początkach w Anglii. Dołączyła do City w połowie poprzedniego sezonu, przenosząc się z Portland Thorns, i stopniowo odnajdywała się w roli środkowej pomocniczki, gdy klub walczył o tytuł mistrzowski WSL. Teraz, zdrowa, ma szansę budować na tej solidnej podstawie. Jej powrót jest również mile widzianą wiadomością dla Emmy Hayes. Brak Coffey sprawił, że USWNT miało brak zaufanej opcji w defensywnym środku pola w meczu z Brazylią. Powrót na boisko to pierwszy krok; odnalezienie rytmu gry może przywrócić ją do centrum planów Hayes.
Emily Fox to jedna z tych zawodniczek, które rzadko kiedy prezentują poniżej swojego poziomu. Niezależnie od tego, czy nosi koszulkę Arsenalu, czy reprezentuje USWNT, w jej grze jest stabilność, na której mogą polegać koleżanki z drużyny. Niedzielny mecz otwarcia sezonu był kolejnym tego przykładem. Fox zagrała na swojej standardowej pozycji bocznej obrończyni i pomogła „Kanonierkom” zdobyć komplet punktów, wygrywając 1:0 z Brighton & Hove Albion. Arsenal grał wysoko, stawiając się w pozycji do odbioru piłki i wykorzystania przewagi liczebnej w transakcjach. Od czasu dołączenia do Arsenalu w 2024 roku, Fox stała się niezawodną postacią po obu stronach boiska, równoważąc swoje obowiązki w obronie z możliwością ofensywnych rajdów. Nie był to najbardziej efektowny weekend otwarcia, ale właśnie to czyni Fox tak cenną: nie potrzebuje przyciągać uwagi, aby mieć wpływ.
Pierwszy mecz Phallon Tullis-Joyce w tym sezonie WSL szybko stał się skomplikowany. Mimo kilku wczesnych interwencji, bramkarka Manchesteru United została zaskoczona w ósmej minucie, gdy Alanna Kennedy zdobyła bramkę po rzucie rożnym dla London City Lionesses. Błędy w obronie United okazały się kosztowne ponownie w 82. minucie, gdy słabe krycie w polu karnym pozwoliło Daniëlle van de Donk na sprytne wykończenie akcji plecami do bramki. Porażka 2:1 sprawiła, że Tullis-Joyce i jej zespół mają wiele do przepracowania po weekendzie, który nie potoczył się po ich myśli. Ten sezon ma również znaczenie dla Tullis-Joyce poza Manchesterem. Jest w gronie kandydatek do roli „jedynki” w USWNT, ale jej praca nóg i dystrybucja piłki wciąż wymagają poprawy, jeśli chce zdobyć zaufanie Emmy Hayes. Mocny sezon w United pomógłby jej w tej walce. Pokazanie, że potrafi być tak niezawodna z piłką przy nodze, jak przy interwencjach, może zadecydować o roli podstawowej zawodniczki zamiast miejsca na ławce.


