Erling Haaland, maszyna do zdobywania bramek, nie przestaje zadziwiać. Po przybyciu na Etihad w 2022 roku, wielu wątpiło, czy jego spektakularna forma z Salzburga i Dortmundu utrzyma się w angielskiej piłce. Tymczasem, Norwega nie tylko podtrzymał, ale wręcz podniósł poprzeczkę, notując 52 trafienia w debiutanckim sezonie, co pomogło City w zdobyciu potrójnej korony – Ligi Mistrzów, Premier League i Pucharu Anglii.
Haaland: Maszyna do bicia rekordów
Choć liczby nieco spadły w kolejnych sezonach – 38 i 34 gole odpowiednio w dwóch ostatnich kampaniach – Haaland przekroczył magiczną barierę 100 bramek w Premier League w historycznym stylu. Jego łączny dorobek dla Manchesteru City to już 159 goli w 193 występach. Stracił ostatnio koronę króla strzelców na rzecz Mohameda Salaha, który sięgnął po nią po raz czwarty, ale w sezonie 2025-26 znów jest na czele. Bramka dająca zwycięstwo przeciwko Burnley wyniosła go do 24 trafień w obecnych rozgrywkach, co daje mu trzy bramki przewagi nad Igorem Thiago z Brentford. Czy Haaland pójdzie w ślady Thierry'ego Henry'ego i Mohameda Salaha, stając się pierwszym piłkarzem z pięcioma Złotymi Butami Premier League?
Myślę, że tak.– powiedział Dickov, kultowy bohater City, w wywiadzie dla GOAL.
Myślę, że będzie tu jeszcze długo, co pozwoli Erlingowi pobić wszelkie rekordy, jakie tylko istnieją. On po prostu nadal produkuje, nadal strzela coraz więcej goli. I myślę, że brzmiałoby to absurdalnie, gdyby kilka sezonów temu powiedział, że pobije Salaha czy Henryego. To wcale nie brzmi absurdalnie, wręcz przeciwnie, wygląda na to, że będzie mógł wyjść i to zrobić, co jest szalone.
Droga do potrójnej korony i indywidualnych laurów
Jeśli Haaland będzie nadal strzelał, Manchester City pozostanie w grze o kolejne trofea. Już zdobyli Puchar Ligi w 2026 roku, są liderami Premier League i awansowali do półfinału Pucharu Anglii, gdzie zmierzą się z Southampton. Dickov jest przekonany o szansach City na krajowe potrójne zwycięstwo.
Tak, myślę, że tak.– przyznał, odnosząc się do domowego potrójnego triumfu.
Myślę, że gdybyś spojrzał na ostatni miesiąc, trzy tygodnie, i na to, jak wyglądała forma City – mecz z Arsenalem w Pucharze Ligi, Liverpool w Pucharze Anglii, wyjazdowy mecz z Chelsea w lidze i mecz z Arsenalem w lidze – a przecież byli dziewięć punktów za Arsenalem w tamtym czasie – powiedziałbyś, że nie ma absolutnie żadnych szans, prawdopodobnie żadnych szans na zdobycie czegokolwiek, tak jak sprawy się układały. Odwróciłeś to w ciągu miesiąca, trzech tygodni, i jest absolutnie realna szansa, że mogą to zrobić. To by mnie nie zdziwiło. Spodziewałbym się, że pokonają Southampton w Pucharze Anglii, bez obrazy dla nich. I spodziewałbym się, że wygrają swoje ostatnie pięć meczów ligowych. Tak więc, przejście od sezonu, który wyglądał jakby miał być bez trofeów, co jest nie do pomyślenia dla City przez dwa sezony z rzędu, do teraz posiadania niewiarygodnej szansy na zdobycie krajowej potrójnej korony, myślę, że to nie jest poza ich zasięgiem.
Haaland zdobył hat-tricka w ćwierćfinale Pucharu Anglii przeciwko Liverpoolowi, a w czterech ostatnich meczach zanotował pięć trafień. Odnalazł iskrę, która zgasła na krótko na początku nowego roku, kiedy potrzebował 20 meczów na zdobycie pięciu bramek. Pozostaje zobaczyć, czy wystąpi od pierwszej minuty przeciwko Southampton, choć Guardiola ma opcje rotacji składem. Jednak 25-latek z pewnością odegra kluczową rolę w ostatnich pięciu meczach ligowych, w których City będzie dążyć do zadania kolejnego ciosu Arsenalowi i zapewnienia swojemu talizmanowi kolejnego indywidualnego trofeum.


