Wszystkie aktualności

Haaland: Realizm kluczem do sukcesu! Norwegia nie celuje w Puchar Świata

23 czerwca 2026 10:00 2 godz. temu

Erling Haaland, po historycznym awansie Norwegii do fazy pucharowej, studzi nastroje. Czy gwiazda Manchesteru City ma rację, mówiąc o realizmie?

Po raz pierwszy od 1998 roku Norwegia zameldowała się w fazie pucharowej Mistrzostw Świata! To historyczny sukces, który wywołał euforię w całym kraju, ale sam Erling Haaland, mimo swojej spektakularnej formy, studzi nastroje i wzywa do realizmu. Czy to mądra strategia, czy tylko udawanie pokory?

Czy Norwegia jest gotowa na światową chwałę? Haaland mówi "nie"!

Dwa trafienia w kluczowym meczu przeciwko Senegalowi zapewniły Norwegii upragnione punkty i, co ważniejsze, awans do 1/16 finału. W kraju zapanowała euforia, a kibice świętowali jak szaleni, wykonując kultowe "Wiking Row". Sam Haaland, który wyrównał historyczny rekord, strzelając więcej niż jednego gola w swoich pierwszych dwóch występach na mundialu, jest jednak twardo stąpający po ziemi. Kiedy zapytano go o szanse na zdobycie Pucharu Świata, odpowiedź była jednoznaczna:

Absolutnie nie. Myślę, że bądźmy tu trochę realistami, i cieszmy się, każdy Norweg na świecie dzisiaj.

To odważne stwierdzenie, zwłaszcza biorąc pod uwagę indywidualne osiągnięcia napastnika. Jednak Haaland zdaje się rozumieć, że droga do światowej chwały jest wyboista, a ich grupa, mimo awansu, wciąż kryje w sobie takie potęgi jak Francja. Mecz z niedawnymi mistrzami świata, który odbędzie się w piątek, będzie prawdziwym testem. Mimo że Norwegia ma już zapewniony awans, presja na wynik w tym starciu jest niewielka, co paradoksalnie może działać na ich korzyść.

"Niesamowicie wielkie" emocje i porównanie do Ligi Mistrzów

Moment awansu był dla całej drużyny niezwykle emocjonalny. Haaland przyznał, że sam czuł podobne wzruszenie, co po wygraniu Ligi Mistrzów.

To było szaleństwo. Martin [Odegaard] i ja trochę o tym rozmawialiśmy przed meczem, o tym, czy powinniśmy się dołączyć, jeśli wszystko pójdzie tak, jak poszło, a tak się stało, więc całkiem wyjątkowy moment dla całej Norwegii.
To pokazuje, jak ważny jest to sukces dla narodowej drużyny i jak głęboko rezonuje z samymi zawodnikami.

Porównanie do triumfu w Lidze Mistrzów, jednego z najbardziej prestiżowych klubowych trofeów na świecie, podkreśla skalę osiągnięcia.

Mam trochę to samo uczucie, które miałem po finale Ligi Mistrzów. To niewiarygodnie wielkie. Jestem niewiarygodnie dumny i tego wszystkiego.
To świadczy o tym, że drużyna docenia wagę historycznego momentu, jednocześnie zachowując pokorę wobec przyszłych wyzwań.

Tymczasem przed nimi starcie z Francją. Drużyna Didiera Deschampsa z pewnością postawi twarde warunki, ale dla Norwegii, która już osiągnęła swój cel, ten mecz może być cenną lekcją i okazją do pokazania się z jak najlepszej strony, nawet jeśli wygrana wydaje się mało prawdopodobna.

Oni prawdopodobnie nas pokonają i pójdą dalej, by wygrać cały turniej.
– przyznał Haaland, wskazując na siłę francuskiej drużyny.

Niemniej jednak, droga do fazy pucharowej Mistrzostw Świata, po 28 latach oczekiwania, jest już ogromnym powodem do dumy. Zespół ma teraz szansę podejść do kolejnych etapów turnieju z mniejszą presją, skupiając się na nauce i rozwoju. Norwegia nie jest jeszcze pretendentem do tytułu, ale z takim podejściem może jeszcze nie raz zaskoczyć świat piłki nożnej.

Źródło: goal.com

Zobacz również