Miał być wielki rewanż, a wyszło jak zawsze, czyli małe zamieszanie. Finalissima, starcie mistrzów Europy z mistrzami Ameryki Południowej, stała się pretekstem do wzajemnego przerzucania się winą. Ale Luis de la Fuente, selekcjoner reprezentacji Hiszpanii, ma swoją wersję wydarzeń i nie zamierza jej zmieniać.
Dlaczego Hiszpania nie chciała Finalissimy? Plotki i fakty
W mediach pojawiły się sugestie, że to RFEF, czyli Hiszpańska Królewska Federacja Piłki Nożnej, miała być głównym winowajcą odwołania Finalissimy. Argumentowano, że Hiszpanom po prostu nie zależało. Nic bardziej mylnego, przynajmniej według słów De la Fuente. Trener na konferencji prasowej przed nadchodzącymi meczami reprezentacji postanowił rozwiać wszelkie wątpliwości.
Moim zamiarem zawsze było rozegranie Finalissimy. Zawsze tak mówiłem. Gra z Argentyną, zdobycie tytułu – zarówno ja, jak i RFEF byliśmy gotowi do rozegrania tego meczu,podkreślił.
Nie można grać we dwójkę, jeśli jedno nie chce, a my chcieliśmy grać. Zawsze tak mówiłem.To jasny sygnał, że odpowiedzialność za fiasko tej prestiżowej potyczki nie leży wyłącznie po stronie RFEF.
Więcej niż tylko mecz towarzyski
De la Fuente nie ukrywał, że Finalissima była dla Hiszpanów czymś więcej niż tylko okazją do pokazania się na tle mistrzów świata.
To był wyjątkowy mecz. Chcieliśmy go wygrać z zawodnikami, którzy mogliby dać nam szansę na rywalizację o Puchar Świata. Nie byliśmy razem od listopada. Dla nas ważne było, aby wykorzystać tę okazję,wyjaśnił. Dla drużyny, która dopiero co zdobyła Mistrzostwo Europy i przygotowuje się do kolejnego wielkiego turnieju, taki pojedynek byłby idealnym sprawdzianem. Pozwoliłby zgrać zespół, przetestować nowe taktyki i zbudować dodatkową pewność siebie przed nadchodzącymi wyzwaniami. Szczególnie, że drużyna od listopada nie miała okazji do wspólnych treningów i budowania formy.
Przygotowania do meczu były ponoć bardzo zaawansowane, a plan obejmował nawet konkretną lokalizację.
Wszystko było zaplanowane, aby zagrać w Doha. Nieco zmieniliśmy plan, ale niewiele. Ale chcieliśmy zagrać w Doha, w Buenos Aires,powiedział De la Fuente. Sugestia, że RFEF nie była w pełni zaangażowana, spotkała się ze zdecydowaną reakcją trenera. To pokazuje, że mimo medialnych spekulacji i braku ostatecznego porozumienia, po hiszpańskiej stronie istniała realna chęć rozegrania tego spotkania. Mecz między mistrzami Europy a mistrzami świata budził ogromne zainteresowanie i stanowiłby doskonałe przetarcie przed nadchodzącymi mistrzostwami świata.
Zapytany o to, czy utrata meczu z Argentyną wpłynęła na jego wybory kadrowe na najbliższe mecze towarzyskie, De la Fuente odpowiedział krótko:
Wiem, co zrobiliśmy. Nie wiem, co by się stało. W każdym razie, jeśli oni tu są, to dlatego, że są bardzo dobrzy.Selekcjoner nie zamierza rozpamiętywać tego, co się nie wydarzyło. Jego uwaga skupiona jest już na najbliższych wyzwaniach, a Hiszpania, jako świeżo upieczony mistrz Europy, jest jednym z głównych faworytów do zdobycia pucharu świata.
Hiszpanie zakończyli Euro 2024, prezentując styl gry uznawany za najbardziej widowiskowy w europeskiej piłce.


