Hull City udowadnia, że nie jest przypadkowym beniaminkiem, a sensacją Premier League, zdobywając cenny punkt na Stamford Bridge po pasjonującym remisie z Chelsea. To historyczny start dla "Tygrysów", który z pewnością zapisze się w kronikach klubu.
Niespodziewany lider, którego nikt nie przewidział
Nikt nie spodziewał się, że Hull City, świeżo upieczony beniaminek, stanie się prawdziwą rewelacją obecnego sezonu Premier League. Zdobycie ośmiu punktów w pierwszych czterech meczach to wynik, o którym nawet najwięksi optymiści mogli tylko pomarzyć. Remis z Chelsea na ich własnym stadionie, Stamford Bridge, to kolejny dowód na to, że "Tygrysy" to drużyna, która bez wątpienia należy do elity angielskiej piłki nożnej. Ich odporność i zdolność do odwracania losów meczów, nawet po stracie bramki, budzi podziw i szacunek. Jak sam przyznał szkoleniowiec, Sergej Jakirovic, wynik mógł pójść w obie strony, ale ostatecznie remis jest sprawiedliwym odzwierciedleniem tego, co działo się na boisku.
"To był kolejny mecz, który mogliśmy wygrać i który mogliśmy przegrać. Mieliśmy kilka momentów, zwłaszcza w drugiej połowie, kiedy prowadziliśmy 2:1, mieliśmy szansę zdobyć trzecią bramkę, a przy stanie 2:2 mieliśmy okazję, żeby ponownie wyjść na prowadzenie, ale oni również mieli dobrą okazję, która wymagała dobrego interwencji bramkarza, więc ostatecznie myślę, że remis jest chyba sprawiedliwym wynikiem" – powiedział po ostatnim gwizdku.
Zimna krew na rozgrzanym stadionie
Największe wrażenie na Jakirovicu zrobiła nie tylko bramkowa skuteczność jego podopiecznych, ale przede wszystkim ich spokój i brak uległości wobec prestiżu rywala i atmosfery panującej na Stamford Bridge. Menedżer podkreślił, jak ważne jest zachowanie zimnej krwi pod presją i wskazał, że reakcja zespołu na trudności była kluczowym elementem tego popołudnia. Choć dostrzega obszary do poprawy, zwłaszcza w defensywie w drugiej połowie, to ogólny obraz napawa optymizmem.
"Graliśmy z bardzo dobrą drużyną z kilkoma świetnymi zawodnikami na bardzo wymagającym stadionie i po prostu chciałem, żebyśmy zachowali spokój i trzymali się planu taktycznego. Jeśli będziemy grali naszą grę, wiedzieliśmy, że stworzymy sobie jakieś szanse. Przy ich wyrównującej bramce, myślę, że potrzebowaliśmy lepiej kontrolować ich zawodnika w naszym polu karnym" – wyjaśnił.
Ambitne cele i rosnące aspiracje
Z ośmioma punktami na koncie z możliwych dwunastu, Hull zajmuje komfortową pozycję w górnych rejonach tabeli, a Jakirovic jest zdeterminowany, by utrzymać ten stan rzeczy. Trener czuje, że świat futbolu zaczyna zwracać uwagę na jego drużynę, ale jest przekonany, że ten zespół ma jeszcze potencjał do dalszego rozwoju.
"Ponownie pokazaliśmy, że jesteśmy poważną drużyną (na tym poziomie) i że nie będzie łatwo nas pokonać. Potrafimy sprawiać problemy drużynom i nadal uważam, że możemy grać jeszcze lepiej, podejmując lepsze decyzje i będąc trochę odważniejszymi, a zawodnicy muszą mieć w siebie trochę więcej wiary. Każdy mecz jest dla nas teraz bardzo cennym doświadczeniem, ale zdobycie ośmiu punktów w pierwszych czterech meczach – to wielkie dzięki, bo jesteśmy na bardzo dobrej drodze" – stwierdził.
Gwiazdą dnia dla przyjezdnych był Mohamed Belloumi, który w spektakularny sposób zaprezentował się Premier League, zdobywając dwie bramki. Jego kliniczne wykończenie odwróciło losy meczu po tym, jak Hull straciło bramkę na początku. Jakirovic szybko podkreślił wpływ skrzydłowego, zauważając, że jego techniczna jakość jest teraz uzupełniona regularną produkcją bramkową.
"Mo pokazał w pierwszych trzech meczach, co może wnieść na tym poziomie, a dzisiaj pokazał skuteczność, która się do tego dodaje, co jest idealne. Musi teraz kontynuować, bo jest doskonałym zawodnikiem i po prostu potrzebujemy, żeby pozostał zdrowy" – zauważył Jakirovic.
Hull City w tym sezonie udowadnia, że marzenia o europejskich pucharach dla beniaminka nie są już tylko domeną fantazji.


