Jack Grealish, niegdyś najdroższy brytyjski piłkarz, zdaje się stać na rozdrożu. Po spektakularnym transferze do Manchesteru City w 2021 roku, za astronomiczną sumę 100 milionów funtów, jego kariera nabrała nieoczekiwanego obrotu. Choć Pep Guardiola widział w nim iskrę kreatywności, która miała rozpalić grę "Obywateli", życie na szczycie bywa bezlitosne, a droga ku chwale usłana jest nie tylko sukcesami, ale i wyzwaniami.
Nowy rozdział w Manchesterze, czy droga ucieczki?
Sezon 2022-23 przyniósł Manchesterowi City historyczną potrójną koronę, a Grealish odegrał w tym znaczącą rolę. Jednakże, jego dorobek bramkowy, wynoszący zaledwie 17 goli w 157 występach, zaczął sugerować, że jego pozycja w hierarchii atakujących nie jest już tak mocna. W 2025 roku, w obliczu konkurencji, padła nawet opcja transferu na Merseyside, do Evertonu. Tam, po początkowym błysku formy, kontuzja stopy w styczniu przekreśliła szanse na regularną grę, a co za tym idzie, marzenia o Mistrzostwach Świata z Anglią. Teraz, gdy Manchester City wchodzi w nową erę pod wodzą Enzo Mareski, a Pep Guardiola zakończył swoją dekadę panowania, wszyscy na Etihad otrzymują "czystą kartę". Czy Grealish zostanie wchłonięty z powrotem do zespołu, czy też klub z Goodison Park spróbuje negocjować transfer po okazyjnej cenie?
Joe Lescott, były obrońca zarówno Evertonu, jak i Manchesteru City, w rozmowie z GOAL, wyraził swoje zdanie:
Myślę, że cokolwiek się wydarzy, czy to w Evertonie, czy w City, to będzie nowy początek. Fakt, że jest nowy menedżer, daje mu szansę pokazania swojej ambicji, swojego głodu gry. I tego, czego, jak myślę, nikt nie może kwestionować, to jego apetyt i miłość do gry. Znając Jacka tak dobrze, jak go znam, jest on prawdziwym studentem tej gry i uwielbia ją, szczerze kocha futbol, więc gdziekolwiek się zdecyduje, jestem pewien, że zobaczymy prawdziwie ekscytującą wersję Jacka, bo ma wiele do zaoferowania grze – nie po to, by coś udowadniać, ale po prostu chce się rozwijać i grać. Jestem pewien, że brak możliwości gry na Mundialu go zabolał, więc jestem pewien, że nadal ma ambicje gry dla Anglii.
Ambitne plany, bez MLS na horyzoncie
Grealish, który we wrześniu skończy 31 lat, wciąż ma wiele do zaoferowania na najwyższym światowym poziomie, zwłaszcza z myślą o reprezentacji Anglii, w której ma już za sobą 39 występów. Europejskie Mistrzostwa u siebie w 2028 roku z pewnością są w zasięgu jego wzroku. Regularna gra w Premier League powinna pomóc mu utrzymać się w gronie kandydatów do kadry narodowej, a wszelkie myśli o odejściu ze strefy komfortu zawodowego futbolu zostają na razie odłożone na bok. Choć przyszłość może zaprowadzić go do Ameryki Północnej, na razie nie ma na to żadnych planów. Lescott dodaje w kwestii planów krótko- i długoterminowych:
Nie widziałem żadnych doniesień, nie wiem, czy to plotka, którą tworzymy, czy coś, co pojawiło się publicznie, ale po rozmowie z Jackiem, nie było żadnych rozmów o MLS ani o zagranicy. Ponownie, z całym szacunkiem dla niższych lig, jego ambicją jest gra na najwyższym poziomie i gra dla Anglii.
Do końca kontraktu Grealisha z Manchesterem City pozostał zaledwie rok. Oznacza to, że w nadchodzących tygodniach trzeba będzie podjąć kluczowe decyzje dotyczące jego dalszej kariery. Mając na uwadze jego czas spędzony na Etihad i silną konkurencję, wydaje się, że stały transfer będzie najlogiczniejszą opcją, zanim kolejne okienko transferowe zamknie się 1 września.