Angielskie marzenia o zakończeniu 60-letniego oczekiwania na wielki triumf po raz kolejny rozwiały się jak dym. Pomimo imponującej postawy w fazie pucharowej, droga do finału okazała się ślepym zaułkiem, a głównym architektem tej porażki okazał się być nikt inny jak sam Lionel Messi.
Lekcja pokory od geniusza
Anglicy, prowadzeni przez Thomasa Tuchela, wkroczyli do gry z nadzieją na przełamanie klątwy, która ciąży nad nimi od 1966 roku. W fazie grupowej i pucharowej pokazywali hart ducha, pokonując kolejno Meksyk i Norwegię. Wydawało się, że tym razem uda się dotrzeć do samego końca. Nic bardziej mylnego. Choć Anthony Gordon dał swojej drużynie prowadzenie przeciwko Argentynie, to właśnie Argentyńczycy, a konkretnie ich niekwestionowany lider, zadali ostateczny cios.
Po meczu Tuchel mierzył się z niewygodnymi pytaniami. Wielu zarzucało mu zbyt defensywną taktykę, która w efekcie otworzyła drogę do dominacji dla Messiego i spółki. Czyżby zaproszenie do gry piłkarza z ośmioma Złotymi Piłkami na koncie, z aspiracjami na dziewiątą, było błędem? Messi, nawet w wieku 39 lat, potrafił w kluczowych momentach podnieść poziom gry. Przez większość spotkania był pilnie strzeżony, ale gdy tylko poczuł, że musi przejąć inicjatywę, zrobił to z chirurgiczną precyzją. To on, po tym jak Anglicy "opakowali" swoją jedenastkę defensywnymi zawodnikami, zagrał do Enzo Fernandeza, który wyrównał strzałem z dystansu. A w doliczonym czasie gry, precyzyjnym dośrodkowaniem obsłużył Lautaro Martineza, który strzałem głową zapewnił Argentynie zwycięstwo.
Czy można było zatrzymać Messiego?
Były reprezentant Anglii, Lescott, wypowiadając się na temat tej bolesnej lekcji, przyznał, że choć nie była to "cała mistrzowska klasa" w wykonaniu Messiego, to były momenty, w których jego geniusz objawiał się w pełni.
On jest świadomy, gdzie jest w swojej karierze. Czy nadal dyktuje tempo gry? Tak, ale w mniejszych momentach, dopracowuje te momenty i oszczędza je. Myślę, że kiedy przegrywali, można było zobaczyć, że powiedział sobie: okej, teraz muszę podnieść swój poziom. Zaczął więcej dotykać piłki – myślę, że miał najwięcej kontaktów w ostatniej pół godzinie, stwierdził.
Lescott dodaje, że takie piłkarze jak Messi potrafią przesądzić o wyniku meczu, niezależnie od taktyki czy składu przeciwnika.
To trochę niesprawiedliwe, że krytykujemy występy, taktyki i decyzje, a jednocześnie chwalimy najlepszego gracza, jaki kiedykolwiek grał w piłkę. Nie wiem, jak to się bilansuje. Nie możemy narzekać, że zrobiliśmy coś źle, a potem on po prostu robi to, co robi. Nikt nigdy nie był w stanie go zatrzymać, nikt w historii futbolu, nikt nigdy nie był w stanie zatrzymać Messiego, ale my jesteśmy sfrustrowani, że nam się to nie udało.
Nadzieje Anglików na zdobycie najcenniejszego trofeum po raz kolejny zgasły. Znaleźli się w idealnej sytuacji, by walczyć o chwałę, ale jak często w historii, nie potrafili jej wykorzystać. Messi, choć nie grał w każdym momencie na najwyższych obrotach, potrafił przechylić szalę zwycięstwa na stronę Argentyny. Kluczowe było jednak to, że Anglicy dali mu za dużo swobody i czasu, by mógł wykonać swoje magiczne sztuczki i odmienić losy spotkania.