Napięcie wisiało w powietrzu, a kibice z niecierpliwością czekali na przełamanie. Gdy England zmagała się z przeciwnikiem, jeden piłkarz udowodnił, że można zagrać inaczej, lepiej, spektakularniej. Czy to było tylko chwilowe olśnienie, czy zapowiedź nowej ery?
Bellingham – Motor Napędowy Trzech Lwów
Po rozczarowującym remisie z Ghaną, Gareth Southgate dokonał pięciu zmian, licząc na odświeżenie gry. Jednym z tych, którzy dostali szansę, był Marcus Rashford, który zmusił Orlando Mosquerę do udanej interwencji po strzale zza pola karnego. Niestety, The Three Lions nie potrafili pójść za ciosem, a Jordan Pickford musiał ratować zespół po tym, jak Jose Luis Rodriguez przedarł się przez angielską defensywę. Rashford miał jeszcze kilka okazji przed przerwą, najpierw uderzając głową ponad poprzeczką, a potem posyłając rzut wolny minimalnie obok słupka. To on miał też pierwszą szansę po przerwie, gdy popędził lewym skrzydłem i wjechał w boczną siatkę. Harry Kane zmusił Mosquerę do obrony, zanim w końcu nadeszło przełamanie. To Jude Bellingham zdołał umieścić piłkę w siatce przy bliższym słupku po dośrodkowaniu z rzutu rożnego od Bukayo Saki. Pięć minut później gracz Realu Madryt sam asystował, krzyżując piłkę do Kane'a, który głową pokonał bramkarza z bliskiej odległości, stając się tym samym najlepszym strzelcem Anglii w historii Mistrzostw Świata. Drużyna Tuchela uda się teraz do Atlanty na mecz 1/16 finału, celując w zakończenie 60-letniego marzenia o triumfie w Ameryce Północnej.
Kto błysnął, a kto gasł? Oceniamy piłkarzy Anglii
Jordan Pickford: Solidna interwencja, która zatrzymała Rodrigueza w środku pierwszej połowy. Czasami jego rozegranie było nieco niedokładne, ale ogólnie dobrze radził sobie z wyłapywaniem piłek.
Kyle Walker: Zastąpił kontuzjowanego Jamesa, ale nie zapewnił takiej samej groźby w ataku. Stał się kolejnym bocznym obrońcą, który padł ofiarą problemów z kontuzjami i musiał opuścić boisko krótko po godzinie gry.
Ezri Konsa: Podarował Panamanom łatwą okazję w pierwszych sekundach meczu i potrzebował chwili, by odzyskać pewność siebie. Bardzo nierówna gra tego zawodnika z Aston Villi.
Marc Guéhi: Zdecydowanie najbardziej pewny z dwójki środkowych obrońców Anglii. Niesamowite, że nie rozpoczął turnieju w pierwszym składzie.
Kieran Trippier: Czasami zostawiał zbyt dużo przestrzeni z tyłu, ale pokazał swoją jakość z piłką przy nodze. W kluczowej akcji przed drugim golem posłał doskonałą piłkę nad obroną do Bellinghama.
Conor Gallagher: Czasami był przytłoczony, szczególnie bezrice'owskiej asekuracji u boku, i częściej tracił piłkę, niż by chciał. Jego dośrodkowania ze stałych fragmentów gry również nie były najlepsze. Możliwe, że miał w głowie 116 milionów innych spraw, bądźmy szczerzy.
Jude Bellingham: Wystawiony na głębszej pozycji, co pozwoliło mu częściej mieć piłkę. Zawsze wydawał się najbardziej prawdopodobnym zawodnikiem, który coś stworzy dla Anglii. Mimo to, potrafił wykonac dobrze zaplanowane rajdy do przodu, co ostatecznie doprowadziło do asysty przy drugim golu, po tym jak sam strzelił bramkę otwierającą wynik.
Phil Foden: Kilka ładnych przyjęć plecami do bramki, ale poza tym miał trudności z zaangażowaniem w grę. Brakowało mu miejsca do przeprowadzenia rajdów na obronę Panamy z pozycji numer 10.
Bukayo Saka: Odbył kilka obiecujących rajdów, ale miał problemy z wykreowaniem czegoś konkretnego, gdy wracał do pełnej sprawności. Jego ostatnie zagranie to krzyżakowe podanie do Bellinghama przy golu, po czym został natychmiast zmieniony.
Marcus Rashford: Przez pierwszą połowę był na obrzeżach wydarzeń. Po przerwie zaczął otrzymywać więcej podań i po zmuszeniu Mosquery do interwencji, sam wpisał się na listę strzelców efektownym strzałem głową.
Harry Kane: Wydawał się najgroźniejszym strzelcem dla Anglii przez pierwszą godzinę gry, stanowiąc zagrożenie swoimi bezpośrednimi rajdami. Jego ostatnie podanie w pole karne było jednak dalekie od doskonałości.
Joe Gomez: Zmiennik dla kontuzjowanego Quansaha. Wystarczająco pewny.
Cole Palmer: Wyglądał na ożywionego po zmianie Saki i prawie zdobył bramkę pod koniec meczu.
Jarrod Bowen: Miał trudności z wykreowaniem czegoś znaczącego po zmianie Bellinghama, po drugiej przerwie na nawodnienie.
Lewis Dunk: Stał się pierwszym angielskim zawodnikiem, który wystąpił w siedmiu wielkich turniejach, zmieniając Andersona pod koniec meczu.
Ezri Konsa: Dał Kane'owi ostatnie minuty odpoczynku.
Brakowało mu Rice'a, jego zespół pozwolił na zbyt wiele kontrataków, jednocześnie brakowało iskry w ataku poza Bellinghamem. Uratowali się dzięki błyskotliwości swojego mistrza środka pola.