Reprezentacja Stanów Zjednoczonych zakończyła fazę grupową Mistrzostw Świata, a teraz liczy się tylko walka o puchar. Zanim drużyna Mauricio Pochettino wejdzie w tryb "wygrasz albo wracasz do domu", warto zastanowić się, co doprowadziło ich do tego punktu. USA wygrało grupę, pokazało prawdziwą równowagę w ataku, a zawodnicy z całej kadry wnieśli swój wkład. Nawet po późnym potknięciu z Turcją, opuścili pierwszą fazę turnieju z większą liczbą odpowiedzi niż pytań. To była najbardziej entuzjastyczna faza grupowa w historii tej drużyny, podczas której zawodnicy i kibice stanęli na wysokości zadania w sposób, jakiego świat jeszcze nie widział. To lato już wydaje się inne, ale jedynym sposobem, by naprawdę tak było, jest zaznaczenie swojej obecności w późniejszych rundach tego turnieju. Przed tymi kluczowymi meczami, czego możemy się nauczyć z fazy grupowej? Co się wyróżniło? Co USMNT wyniesie z pierwszych trzech spotkań?
Richards: Perfekcja w defensywie i na rozegraniu
Wszyscy wiedzieli, jak ważny jest Chris Richards przed fazą grupową. To dlatego amerykańskie środowisko piłkarskie tak bardzo martwiło się o stan jego kostki. Na szczęście ta kostka wydaje się być w porządku, a USA skorzystało na tym dzięki silnym występom defensywnym w dwóch meczach z jego udziałem. Nie chodzi tylko o samo bronienie, choć jest to kluczowe. W swoich dwóch występach Richards zakończył 97,8 procent swoich podań, a tylko cztery z jego 179 prób nie trafiły do kolegi z drużyny. Według Opta, jest to drugi najlepszy wynik w historii turnieju od 1966 roku. Jedynie Gheorghe Popescu w 1994 roku był dokładniejszy ze swoimi 122 podaniami na 124 próby, co daje 98,4 procenta. Tak, Richards gra bezbłędnie w obronie, ale równie bezbłędnie spisuje się w rozegraniu, co jest powodem, dla którego USA tak dobrze odzyskuje piłkę i utrzymuje ją, gdy jest na boisku.
Freeman: Przekroczyć oczekiwania, czyli światowa klasa w akcji
Po zwycięstwie nad Australią, Mauricio Pochettino stwierdził, że Alex Freeman może być najlepszy na świecie na swojej pozycji. Choć do tego jeszcze długa droga, Freeman potwierdził coś w swoich tegorocznych występach: jest przynajmniej gotowy na Mistrzostwa Świata w swojej roli. Grając jako boczny obrońca lub środkowy obrońca po prawej stronie, Freeman pełni unikalną rolę, która wymaga od niego wszechstronnej i inteligentnej gry. Jego występy w obronie są kluczowe, dlatego było miłym bonusem zobaczyć, jak strzela swojego już słynnego gola w meczu z Australią w Seattle. Ogólnie rzecz biorąc, Freeman robi wszystko, jak należy. W pierwszych dwóch meczach prowadził USMNT w liczbie celnych podań łamiących linie, notując ich 40. Tim Ream był następny z 37, a potem jest ogromna przepaść do 26 podań Antonee Robinsona. Co to mówi? Potwierdza, że pomimo jego oczywistych fizycznych atutów, Freeman jest również znakomitym piłkarzem, który nauczył się i wciąż uczy różnych sposobów na wpływanie na przebieg gry, nawet na tym poziomie.
Środek pola: Adams, McKennie i Tillman – zgrany tercet
Przed turniejem nie brakowało pytań o środek pola. Kilka wciąż pozostaje, szczególnie w kwestii głębi składu, gdy Cristian Roldan zmaga się z drobną kontuzją. USMNT ma jednak solidną podstawę w swojej wyjściowej grupie, która wydaje się idealnie dopasowana. Tyler Adams to Tyler Adams, więc nigdy nie było większych obaw. Pytanie brzmiało, jak będzie wyglądać gra wokół niego. Odpowiedzią było cofnięcie Malika Tillmana głębiej i danie Westonowi McKennie swobody w ofensywnych rajdach. To zadziałało spektakularnie. Tillman, statystycznie, był jednym z najbardziej kompletnych zawodników na tym turnieju, podczas gdy McKennie sprawiał obrońcom problemy swoimi bezpośrednimi atakami i decyzjami z piłką. Jak dotąd, równowaga w środku pola działa. Teraz od tej trójki zależy, czy utrzymają się na boisku i będą kontynuować tę pracę w coraz trudniejszych meczach.
Koncentracja: Lekcja z Turcji i innych błędów
Realistycznie, trudno jest winić USMNT za późnego gola przeciwko Turcji. Padł on w meczu, który nie miał znaczenia, z mocno rotowaną jedenastką i kluczowym zawodnikiem utykającym przez ostatnie minuty z kontuzją kostki. USA faktycznie grało w dziesiątkę w ostatnich minutach meczu, który nie miał wpływu na przyszłość. To jest w porządku. Jest jednak jeden aspekt, który Pochettino wykorzysta jako lekcję. Potraktuje to jako kolejne przypomnienie o tym, jak ważne jest, aby nie odpuszczać, ponieważ drużyna zrobiła to już zbyt wiele razy tego lata. Przeciwko Niemcom w meczu pożegnalnym, USA straciło bramkę wcześnie po rzucie wolnym. Przeciwko Paragwajowi, całkowicie odpuścili przy długim stałym fragmencie gry. Następnie, w ostatnich minutach meczu z Turcją, późne zwycięstwo padło po wyrzucie z autu. Wszystkie te bramki były całkowicie i absolutnie do uniknięcia przy odrobinie większej koncentracji. To będzie punkt, który Pochettino będzie podkreślał, ponieważ jeden taki moment może być różnicą między dobrym a złym latem.
Fanatyzm kibiców: Synergia, która napędza zespół
Od niesamowitej atmosfery na stadionach po rekordową oglądalność telewizyjną, można śmiało powiedzieć, że Ameryka jest bardziej zaangażowana w USMNT niż kiedykolwiek wcześniej. Jak dotąd, między drużyną a kibicami panuje unikalna synergia, która rozpoczęła ten turniej; jak długo ona potrwa? To jest wielkie pytanie, prawda? W początkowej fazie drużyna zaprezentowała swoje najlepsze grupowe występy, zdobywając po drodze serca fanów. Ci fani są teraz również bardziej zaangażowani niż kiedykolwiek, co widać w każdym aspekcie tych Mistrzostw Świata. Koszulki wyprzedają się, a "Country Roads" przeżyło niesamowity moment jako piosenka celebrująca to lato. Teraz bardziej niż kiedykolwiek, ten kraj wydaje się być chętny i gotowy, by zakochać się w tej drużynie. Teraz bardziej niż kiedykolwiek, ta drużyna wydaje się być w pozycji, aby zbudować coś na bazie tej miłości. To trwa w fazie pucharowej, a im dłużej to potrwa, tym więcej rzeczy zmieni się na lepsze dla tej drużyny.