Sensacja na własnym boisku. Reprezentacja Niemiec, pod wodzą nowego selekcjonera Jurgena Kloppa, zaliczyła historyczną wpadkę, przegrywając 0:1 z Grecją. Mecz, który miał być pokazem postępu, ujawnił głębokie problemy w zgraniu zespołu i braku kreatywności, co skłoniło samego Joshuę Kimmicha do gorzkich słów.
Czy taktyka Kloppa to dla Niemców za wysokie progi?
Joshua Kimmich, jak zwykle, nie gryzł się w język. Po porażce z Grecją na WWK Arena, pomocnik Bayernu Monachium przyznał otwarcie, że przejście na nową taktykę jest trudniejsze, niż można było przypuszczać. Mimo że Klopp ma jasną wizję i potrafi ją komunikować, to właśnie zawodnicy muszą wziąć na siebie odpowiedzialność za brak skuteczności i "iskry" w grze.
Musimy poprawić się w każdym obszarze. Musimy jeszcze lepiej rozumieć idee trenera, powiedział Kimmich dla ARD. Podkreślił, że to, co proponuje niemiecki szkoleniowiec, jest "bardzo dobre i nam pomoże", ale kluczem jest implementacja.
Mecz z Grecją, który miał być triumfalnym debiutem Kloppa na własnym gruncie, okazał się bolesnym rozczarowaniem. Zamiast płynnej gry i dominacji, Die Mannschaft prezentowała się jak zbieranina piłkarzy, którzy dopiero uczą się wspólnego języka. Nawet defensywnie nastawiony rywal potrafił stworzyć zagrożenie, a jedyna bramka padła po niefortunnym rykoszecie, przy którym Kimmich miał swój niechciany udział.
To na pewno nie był dobry występ z naszej strony. Szkoda, że przegraliśmy w końcówce, nie sądzę, żeby to było konieczne, analizował pomocnik. Zwrócił uwagę na problemy z kreowaniem sytuacji bramkowych, grę przeciwko głęboko ustawionej obronie i ogólny brak dynamiki.
Byliśmy zbyt statyczni i brakowało nam kreatywności. Nie ruszaliśmy się wystarczająco i nie mieliśmy wystarczająco dużo pomysłów, dodał.
Powtórka z błędów czy nowy początek?
Porażka z Grecją, a zwłaszcza sposób, w jaki ją ponieśli, przywołały nieprzyjemne wspomnienia z nieudanych mistrzostw świata pod wodzą Juliana Nagelsmanna. Jednak Kimmich stanowczo odrzuca sugestie o powtarzaniu starych błędów. Uważa, że filozofia Kloppa jest fundamentalnie inna, nawet jeśli wyniki na razie tego nie odzwierciedlają.
To inny sposób gry. Nie sądzę, żebyśmy mieli tak wiele strat i często wpadaliśmy w kontry, argumentował. Podkreślił, że przeciwnik grał bardzo defensywnie i opierał się głównie na długich piłkach, ale nawet w takich warunkach Niemcom zabrakło polotu.
Kimmich, jako kapitan, z pewnością będzie musiał odegrać kluczową rolę w odbudowie morale zespołu. Jednak na najbliższe mecze z Serbią i rewanż z Grecją, nie będzie mógł pomóc drużynie. Jego nieobecność to poważne wyzwanie dla Kloppa, który będzie musiał znaleźć liderów wśród pozostałych zawodników, aby wyciągnąć wnioski z tej bolesnej lekcji i rozpocząć marsz w kierunku lepszej przyszłości dla niemieckiej piłki. Niemcy potrzebują przełamania, a czas ucieka.


