Vincent Kompany, szkoleniowiec Bayernu Monachium, nie przebierał w słowach po bolesnym odpadnięciu swojej drużyny z Ligi Mistrzów. Na celowniku znalazły się nowe, kontrowersyjne przepisy dotyczące gry ręką, które w jego opinii są "bzdurą i nonsensem". Sytuacja z rzutem karnym dla PSG w pierwszym meczu, gdzie piłka odbiła się od uda Alphonso Daviesa i trafiła w jego rękę, wywołała furię, a Kompany otwarcie krytykuje sędziowskie decyzje, które jego zdaniem przesądziły o wyniku dwumeczu.
Ręka ręce nierówna, czyli absurd goni absurd
Kompany nie może pogodzić się z faktem, że sędziowie stosują przepisy w sposób, który wydaje się pozbawiony logiki. W pierwszym meczu, mimo że piłka odbiła się od nogi zawodnika Bayernu, zanim trafiła w rękę, arbiter nie zawahał się wskazać na wapno. Paradoksalnie, w rewanżu, gdy Joao Neves z PSG został trafiony w wyciągniętą rękę po wybiciu piłki przez kolegę z drużyny, sędzia Joao Pinheiro z Portugalii nie podyktował jedenastki. To właśnie ta rozbieżność w interpretacji doprowadziła Kompany'ego do telefonu.
Piłka nie leci od ciała do ręki, ale prosto w rękę. Niezależnie od tego, czy jest to od własnego zawodnika, czy nie – to jest trochę bzdura, trochę nonsens– grzmiał szkoleniowiec w rozmowie z DAZN. Jego słowa wyraźnie podkreślają frustrację wynikającą z niekonsekwencji i braku jasności w egzekwowaniu przepisów, które miały ułatwić życie sędziom i zawodnikom.
Kluczowe decyzje, które kosztowały marzenia
Kompany nie ukrywa, że decyzje sędziowskie w Paryżu miały kluczowe znaczenie dla losów rywalizacji.
Przepisy są przepisami. To wstyd– stwierdził, odnosząc się do sposobu, w jaki sędzia w Monachium stosował wytyczne UEFA. Dodatkowo, sytuacja z Nuno Mendesem z PSG, który uniknął drugiej żółtej kartki za zagranie ręką, tylko dolała oliwy do ognia. Te zdarzenia, w połączeniu z porażką 1-0 w rewanżu i ogólnym wynikiem 4-5, sprawiają, że Kompany czuje gorycz przegranej wynikającej z pojedynczej bramki. Bayern, mimo nieustannej presji i wyrównania w ostatniej minucie przez Harry'ego Kane'a, nie zdołał odrobić strat z pierwszego meczu.
Mimo wszystko, Kompany pokazał klasę jako przegrany.
Nie jestem typem człowieka, który długo rozpamiętuje rozczarowanie. Idziemy dalej– zapewnił, podkreślając sportową postawę i determinację do dalszej pracy. Jego pochwały dla PSG za taktyczne podejście w rewanżu zasługują na uwagę. Bawarczycy bronili się niezwykle skutecznie, zamykając przestrzenie wokół własnego pola karnego i minimalizując liczbę groźnych sytuacji dla rywali.
PSG niesamowicie dobrze broniło dośrodkowań. Zawsze dobrze bronili przestrzeni za obroną; byli po prostu bardzo aktywni– zauważył Kompany, wskazując na jeden z powodów, dla których jego drużynie nie udało się odwrócić losów dwumeczu.
PSG wykazywało się nieustanną aktywnością, co utrzymywało ich w wysokiej dyspozycji nawet w końcowych minutach.
Chociaż znajdowaliśmy się w niebezpiecznych sytuacjach, oni nadal upewniali się, że nie oddamy strzałów na bramkę– dodał Kompany, podając kolejny argument przemawiający za zasłużonym awansem paryżan.


